Somatoestetyka

Gorąco. Pracuje chyba każdy wiatrak w tym domu, a mamy chwilę po dziewiątej. Jesteśmy gdzieś pomiędzy śniadaniem, a poranną toaletą. Zespół powoli gromadzi się na wspólny posiłek.

Asystuję dziś Patrycji, opiekunce medycznej, która właśnie wróciła od Marudzącej Ewki – pacjentki, która generalnie lubi sobie ponarzekać. Robi to jednak z kobiecym wdziękiem, przez co wzbudza sympatię. Patrycja ma zresztą sposób na to narzekanie – myśli kolorowo. Odnajduje w szafie kapelusz z dużym rondem i okulary przeciwsłoneczne. Chora subiektywnie odczuwa temperaturę. Przykryta kocem tak, że widać prawie same oprawki (w panterkę 🙂 ), wygląda enigmatycznie. Trafia na specjalne łóżko – wychodzimy na spacer.

Do ogrodu. Nie jesteśmy same. Czuję się jak w Ascot. Wszystkie Panie w kapeluszach. Widzę nawet dyskretne makijaże i manicure. Girls just wanna have fun! Bardzo ładny obrazek. Magię chwili dopełnia pięciolatek Adi, brat jednego z podopiecznych hospicjum, serwując nam pokaz baniek mydlanych…

Kapelusze, twórcze myślenie, fantazja Miłosierdzia. Cóż… można pewnie uznać moje spojrzenie za naiwne. Nie zapomniałam jednak, że ogród hospicyjny jest obszarem medycyny paliatywnej. Podaję jeden z przykładów na to, że codzienna praktyka przy łóżku chorego uczy, w jaki sposób psychicznie go wspierać. Czasu nie można wydłużyć, ale można dodać życia. Tu sporo zależy od twórczego myślenia, które z kapeluszami ma dużo wspólnego.

Światowym autorytetem w dziedzinie kreatywności jest Edward de Bono. Analizując procesy myślowe zachodzące w umyśle wyodrębnił teorię „myślenia lateralnego”, czyli uświadomionego. W przeciwieństwie do procesów nawykowych, zachodzących automatycznie i odnoszących się do rutynowych sytuacji, myślenie twórcze włącza nam się wtedy, gdy napotykamy problem. Nasze spojrzenie nabiera nowych perspektyw, które są porównane przez de Bono do sześciu kolorów kapeluszy właśnie. Dociekliwych odsyłam do książki „Myślenie lateralne. Idee na przekór schematom”, a efektom jednej z niestandardowych akcji z dziedziny somatoestetyki, powstałej najpewniej na skutek myślenia lateralnego, możecie się przyjrzeć tutaj – ładne, prawda :)?

Tym razem miało być jednak nieco o zespole. Co komu po kapeluszu, kiedy boli, kiedy się sufit na głowę wali i kiedy Brunia, pies hospicyjny czeka na miskę z jedzeniem… Po to, aby wszystko grało w hospie, jest zatrudnionych około 70 osób. Personel medyczny, terapeuci, administracja, księgowość, kuchnia, stróże…pewnie jeszcze nie wszystkich spotkałam- “ludzie na pełnej petardzie”, cytując pewnego onkocelebrytę.
Skupieni wokół życia, choć towarzyszą ciężko chorym pacjentom. Skupieni wokół idei. Mają poczucie wspólnej drogi i przyszłości. Klimat współpracy złapiesz mimochodem – jeśli tu trafisz.

Mikroklimat i mikrospołeczność polskich domów hospicyjnych opiera się na kilku prostych zasadach, zgrabnie sformułowanych przez Fundację Hospicjum Onkologiczne Św. Krzysztofa, oto one:

  1. Bądź obecny i pomocny.
  2. Bądź życzliwy i taktowny.
  3. Bądź wyrozumiały i kompetentny.
  4. Bądź odważny i rozważny.
  5. Bądź empatyczny.
  6. Wzbudzaj i ofiaruj zaufanie.
  7. Twórz atmosferę ciepła i bezpieczeństwa.
  8. Stawiaj potrzeby pacjenta nad swoimi.
  9. Szanuj i wspieraj – twórz więź.
  10. Bądź autentyczny – bądź sobą.

Niby proste. Pierwszym krokiem w budowaniu zespołu jest określenie jego kluczowych założeń. Konieczne jest podtrzymywanie podstawowych zasad – celowości i koordynacji. To procentuje oszczędnością czasu i energii, a chyba nie znam lekarza, który nie wiedziałby co robić z czasem. Zgrany zespół ma wypracowany porządek pracy, którego wszyscy uczą się od siebie nawzajem. Zwiększa to skuteczność, bo łatwiej o przepływ informacji. Interdyscyplinarność odgrywa podstawową rolę w systemie opieki zdrowotnej, nie tylko w obszarze medycyny paliatywnej. Zatem warto zdobywać doświadczenie w tym zakresie, a podejmując się współpracy w charakterze wolontariusza narażasz się właśnie na to :).

 
 Źródło miniatury artykułu: „Tehran Sunset” by Hamed Saber

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Ania M.
wpis gościnny
Leczenie to trudna sztuka, dlatego jako studentka ŚUM w Katowicach poddaję się procesom twórczym. Odczuwam silną potrzebę budowania zdrowych relacji, przez co chętnie działam w oparciu o wolontariat (Fundacja Dr Clown, Fundacja Zdrowy Kontakt, TEDx Rawa River, Hospicjum Cordis). Zdobyte w ten sposób doświadczenie pozwala mi wyciągać wnioski na własny temat i w znacznym stopniu wpływa na efektywność współpracy z drugim człowiekiem. BML to nowe wyzwanie - lubię to!
"In a gentle way, you can shake the world." - Mahatma Gandhi

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!