Rezydentury – postępowanie kwalifikacyjne w pięciu prostych krokach

W niniejszym tekście pokrótce omówię czynności, jakie każdy z tegorocznych świeżo upieczonych lekarzy z pełnym PWZ powinien wykonać w celu rozpoczęcia kształcenia podyplomowego.
N.B.: artykuł jest skierowany przede wszystkim dla lekarzy, jako że mogę korzystać z własnego doświadczenia. Niemniej procedura dla lekarzy dentystów wygląda podobnie.

Krok pierwszy: spełnienie wymagań

Oczywista oczywistość, ale praktyka pokazuje, że trzeba wspomnieć. Żeby nie przedłużać – upewnijcie się, czy spełniacie poniższe warunki:

  • Zdany(zaliczony) LEP/LEK – wynik ≥ 56%
  • Zakończony staż – wypełniona książeczka stażowa z opinią opiekuna złożona w Izbie Lekarskiej
  • W przypadku aplikowania na rezydenturę – nieposiadanie tytułu specjalisty. Osoby, które zmieniają rezydenturę (zrezygnowały z poprzedniej przed jej ukończeniem), mogą ubiegać się o jej ponownie rozpoczęcie.

Choć jestem przekonany, że prawie nikt tego dokładnie nie przeczyta, mimo wszystko zalecam szczegółowe zapoznanie się z:

Krok drugi: wybór specjalizacji

Zdecydowanie najważniejszy krok. Planujemy w przyszłości napisać o tym na BML bardziej szczegółowo. Przykładowe pytania, które należy sobie postawić, zanim ostatecznie zdecydujecie to m.in:

  • Czy ta specjalizacja mnie interesuje?
  • Jakie będą potencjalne możliwości rozwoju?
  • Ile będę zarabiał(a)? Jak szybko zwiększać się będzie moja pensja?
  • Jakie są perspektywy zatrudnienia na rynku polskim / zagranicznym z danej specjalizacji? Czy będą problemy ze znalezieniem innego miejsca pracy, czy będę przywiązany(a) do jednej placówki?
  • Jakie będą przewidywane warunki pracy:
    • czy będzie realna możliwość wzięcia urlopu macierzyńskiego, urlopu wypoczynkowego?
    • czy znam mojego przyszłego szefa?
    • jakiej spodziewam się atmosfery w pokoju lekarskim: ciszy i spokoju czy ciągłego słuchania dowcipów kolegi / koleżanki?
    • czy zależy mi na obecności (bądź braku) znajomych ze studiów?

Są ludzie, którzy pół roku wcześniej rozpytują wszystkich dookoła, gdzie warto się “zahaczyć”. Inni z kolei, idą na zupełny żywioł – co będzie, to będzie. I jedni i drudzy są w błędzie.

Nie da się wszystkiego przewidzieć – w szpitalu z najlepszą renomą możesz trafić na opiekuna – psychopatę, z kolei w rzekomo unikanym przez wszystkich oddziale możesz trafić na prawdziwego lekarza-mentora, który nauczy Cię prawdziwego fachu. Jak zawsze, należy znaleźć złoty środek i zachować zdrowy rozsądek. Jednak knowledge is power i nie zaszkodzi zawczasu dowiedzieć się trochę o poniższych kwestiach:

Program specjalizacji

Wspomniany po raz drugi. Jest to bodajże jedyny dokument, który naprawdę musicie przeczytać w całości. Jeszcze raz link

Wywiad środowiskowy

W naszym środowisku, pomimo XXI wieku, Internetu, e-maili i portali społecznościowych i tak niestrudzenie prym wiedzie poczta pantoflowa. Stare, sprawdzone rozwiązanie, choć mało efektywne. Pytajcie znajomych, kolegów, przyjaciół, sąsiadów, listonosza, panią z kasy w Biedronce – a nóż widelec traficie na jakąś przydatną informację, że “W szpitalu XXX zwolniło się jedno miejsce, które ordynator trzymał dla syna, który jednak wyjechał do Niemiec”.

Rozsyłajcie spam do znajomych z roku wyżej, nagabujcie ich na Facebooku, dzwońcie i proście o poradę. Przeglądajcie wątki na listach dyskusyjnych, fanpage’ach i forach. Te ostatnie są trochę bronią obosieczną, bo mogą łatwo wprowadzić Was w błąd (mogą przecież pisać chętni, chcący zniechęcić potencjalnych konkurentów!) – dlatego wszelkie niepokojące Was informacje weryfikujcie.

Nie ustawajcie w poszukiwaniach. Niech pieką Was oczy od ślepienia w monitor i zasychają gardła od gadania. Nie wstydźcie się prosić znajomych o rady – zrehabilitujecie się innym razem. Teraz, w te ostatnie kilka dni, to Wasza przyszłość jest najważniejsza.

Miejsce odbywania specjalizacji

Koniec końców najistotniejszy czynnik decydujący o tym, czy najbliższe lata będą dla Was miłym doświadczeniem czy udręką.
A więc chcesz być internistą? Ok – a w jakim szpitalu? Na którym oddziale? Czy znasz tamtejszego ordynatora / profesora? Czy rozmawiałeś z nim kiedykolwiek, miałeś okazję przed nim zabłysnąć, udzielałeś się w Kole Naukowym? Jeśli nie, bądź spokojny – nie wszystko stracone. Po prostu nie masz tych kilku dodatkowych punktów w oczach szefa, ale to nie znaczy, że masz punkty ujemne.
Większość absolwentów ma raczej marne doświadczenie w udzielaniu się w SKN.

Dowiedz się (wkupiając się w łaski sekretarki), kiedy profesor / ordynator ma trochę luźniejszy dzień i odwiedź go. Przedstaw się, postaraj się zrobić dobre wrażenie. Możesz na tym tylko zyskać – jeśli zrobisz złe wrażenie, to znaczy, że i tak nie czułbyś się dobrze pracując tam, jeśli dobre – masz większe szanse w przypadku remisu i wygrywasz na starcie przychylne nastawienie. Nie pisałeś prac naukowych i nie odkryłeś leku na AIDS? Trudno, pochwal się, że w wakacje wpinasz się na sześciotysięczniki, żeglujesz, jeździsz na snowboardzie – cokolwiek, byle byłaby to prawda. Kłamstwem przegrasz – albo od razu, albo kiedyś w przyszłości.

Tryb rezydentury

W praktyce są dwa: rezydentura, czyli Państwo płaci Ci pensję i tzw. tryb pozarezydencki, czyli z reguły zwykła umowa o pracę, jak to drzewiej bywało. Jedno wcale nie musi być gorsze od drugiego.

Plusy rezydentury to m.in.:

  • gwarancja zatrudnienia
  • stały dochód minimalny wypłacany regularnie
  • łatwiejsze warunki zmiany miejsca odbywania specjalizacji
  • pewien stopień uniezależnienia od przełożonych – jesteś zobligowany do wypełnienia programu specjalizacji i utrudnianie tego przez Twojego przełożonego (np. poprzez takie ustalanie grafiku, który uniemożliwia wyjazd na kursy) jest łamaniem prawa

Plusy trybu pozarezydenckiego to z kolei m.in.:

  • uwolnienie się od ram czasowych ukończenia specjalizacji narzuconych przez MZ w przypadku umowy rezydenckiej – jeżeli np. planujesz w połowie specjalizacji wziąć 2 lata bezpłatnego urlopu i wyjechać do Afryki z Lekarzami bez Granic, zapomnij o rezydenturze – wszelkie poślizgi są w jej przypadku mocno problematyczne
  • nierzadko rozpoczynając specjalizację, młody lekarz podpisuje tzw. “lojalkę”, czyli umowę o pracę na czas określony, często dłuższy niż okres specjalizacji – może się zdarzyć że będzie to korzystną gwarancją zatrudnienia i lepszym argumentem np. w banku w trakcie brania kredytu
  • rzadko, ale jednak zdarza się, że pensja w trybie pozarezydenckim jest dużo wyższa niż ta z rezydentury (zwłaszcza z dyżurami) – znam ludzi, którzy mieli wystarczająco punków z LEP/LEKu, a jednak decydowali się na zwykłą umowę o pracę.

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Krzysztof Ostaszewski
Redaktor Naczelny
Redaktor naczelny BML. Członek Porozumienia Rezydentów. W 2013 rozpoczął rezydenturę z onkologii klinicznej. W trakcie studiów wyjechał na praktyki do Austrii i Łotwy, odbył również roczne stypendium w Hiszpanii w ramach programu ERASMUS. Żegluje i jeździ po świecie rowerem. Dużo :-).
"Hasta la muerte, todo es vida." - Miguel de Cervantes, Don Quixote de la Mancha

Dwa komentarze na temat “Rezydentury – postępowanie kwalifikacyjne w pięciu prostych krokach”:

  1. „Dowiedz się (wkupiając się w łaski sekretarki), kiedy profesor / ordynator ma trochę luźniejszy dzień i odwiedź go. Przedstaw się, postaraj się zrobić dobre wrażenie. Możesz na tym tylko zyskać – jeśli zrobisz złe wrażenie, to znaczy, że i tak nie czułbyś się dobrze pracując tam, jeśli dobre – masz większe szanse w przypadku remisu i wygrywasz na starcie przychylne nastawienie.”

    Składam na rezydenturę do innego województwa i nie dam rady pojechać tam prze zakończeniem całej procedury. Chciałabym dostać się na klinikę, więc istnieje spore ryzyko, że ordynator ma już kogoś innego upatrzonego. Czy Twoim zdaniem byłby sens takiego „przedstawiania się” np. telefonicznie czy listownie?

    Pozdrawiam

  2. A ja mam trochę inne pytanie… Jeżeli zdecyduję się specjalizować w trybie modułowym i wybiorę np. neonatologię lub onkohematologię dziecięcą, czy mogę potem „dorobić” te 2 lata do pełnej specjalizacji z pediatrii? Szczególnie interesuje mnie to w kwestii neonatologii.. Czy może lepiej odwrotnie – najpierw pediatria a potem neonatologia?

  3. Witam. Jak jest z odwolaniami? Czy są one składane automatycznie czy trzeba samemu? Wybieranych jest x liczba osób (x=ile zostalo miejsc rezydenckich nierozdanych na inne specjalizacje) od najlepszego wyniku czy zależy to tez od specjalizacji jaka się wybiera?

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!