Minister zdrowia czeka na propozycje usprawnienia pracy lekarza

BML obiema rękami podpisuje się pod inicjatywą redakcji mp.pl, w odpowiedzi na którą minister zdrowia prof. Marian Zembala zadeklarował, że przeanalizuje wszystkie nadesłane przez nas propozycje sposobów odbiurokratyzowania systemu ochrony zdrowia, a najważniejszym z nich poświęci jedno z regionalnych spotkań.

Zapraszamy do dyskusji i zgłaszania najbardziej jaskrawych przykładów przepisów lub praktyk NFZ, które są niejednokrotnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, nakładają na nas zbędną sprawozdawczość, uniemożliwiają racjonalną organizację pracy i opieki nad chorymi, sprawiają, że czynności administracyjne zabierają niekiedy więcej czasu niż rzeczywista opieka nad pacjentem, piętrzą zbędne wymagania, wydłużają kolejki i prowadzą do marnotrawstwa środków. Po prostu pokażmy, co najbardziej utrudnia nam pracę.

Nowy minister zdrowia sprawia wrażenie, że faktycznie chce stopniowo naprawiać system. Często zachęca różne środowiska do opracowania własnych rozwiązań i przedstawienia ich resortowi. Dajmy mu szansę, pomóżmy, ale jednocześnie żądajmy zmian i wymagajmy efektów.

Propozycje prosimy przesyłać na adres:

Część propozycji zmian znajdziecie w komentarzach do artykułu z kuriera mp.pl.

Przy okazji zachęcam do przeczytania artykułu sprzed ponad roku "Kolejki do lekarzy", w którym analizowany był problem "zatkania" systemu Opieki Zdrowotnej.

Oto kilka moich przykładowych pomysłów, na szybko z głowy:

  1. Automatyczne ustalanie poziomu refundacji zależnie od rozpoznania – czy jeszcze ktoś pamięta te (nieodległe) czasy, kiedy nie trzeba było wertować co chwilę ChPL w celu ustalenia, czy to 100%, 50%, 30%, R, a może B?
  2. Zniesienie kar umownych NFZ – nic lepiej nie powstrzymuje lekarza do wystawienia recepty na "R".
  3. Rezygnacja z prowadzenia papierowej dokumentacji w placówkach, w których działa w pełni zintegrowany system komputerowy – drukowanie wersji papierowych tylko na potrzeby archiwizacji przez pracowników administracji, bez konieczności ręcznego podpisywania każdej strony.
  4. Nieobowiązkowe wypełnianie części kart, np. karty SGA (stan odżywienia pacjenta) czy karty ryzyka zakażenia szpitalnego i uzupełnianie ich tylko w sytuacji merytorycznie uzasadnionej – jeszcze nigdy żadnemu lekarzowi na oddziale u nas nie przydały się informacje zapisane w owych kartach, a wypełniamy te świstki codziennie.
  5. Wprowadzenie symbolicznych opłat za wizytę lekarską – w POZ / ambulatorium / NPL / SOR.
  6. Wprowadzenie symbolicznej kaucji za zapisanie się na wizytę i jej zwrot (ew. potrącenie z opłaty) w chwili stawienia się na wizytę.
  7. Możliwość wystawienia mandatu przez pracowników pogotowia za nieuzasadnione wezwania w stylu reanimacja psa (!), czy wyjazd K1 do nieprzytomnego i nieoddychającego dziecka, które jak się póżniej okazuje skaleczyło się w palec i płacze w kącie – sytuacje oczywiste, łatwe do udokumentowania i – niestety – coraz częstsze.
  8. Zaświadczenia lekarza specjalisty o rozpoznaniu choroby przewlekłej (np, cukrzyca, POChP) wystawiane tylko raz.
  9. Likwidacja skierowań do okulistów i dermatologa – najgłupszy pomysł ever (chociaż fakt faktem część wysypek zdążyłem wyleczyć zanim pacjent dostał się do dermatologa)
  10. Zwiększenie kompetencji lekarza POZ lub lekarza rodzinnego – możliwość zlecania dodatkowych badań (np. Holter EKG, echo serca, panel przeciwciał) oraz wykonywania części zabiegów (np. wycinanie kaszaków, jak ktoś umie i lubi) – ale to wymagałoby już istotnej zmiany w finansowaniu i rozliczaniu się między POZ a przychodniami specjalistycznymi
  11. JGP to prawdziwy Antychryst naszych czasów – nie opłaca leczyć ludzi schorowanych, z wieloma problemami, tylko wykonywać dobrze płatne procedury, a całościowe podejście do pacjenta pozostaje w kategoriach hobby dla pasjonatów.
  12. Podatek od palenia papierosów i otyłości. Serio. Nic lepiej nie motywuje jak konieczność płacenia. A wszystkim wyjdzie taniej.

Czy tylko ja zauważyłem, że większość powyższych punktów dotyczy zmian z zaledwie ostatnich kilku lat?

A jakie są wasze propozycje? Dajcie znać również w komentarzach poniżej!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Krzysztof Ostaszewski
Redaktor Naczelny
Redaktor naczelny BML. Członek Porozumienia Rezydentów. W 2013 rozpoczął rezydenturę z onkologii klinicznej. W trakcie studiów wyjechał na praktyki do Austrii i Łotwy, odbył również roczne stypendium w Hiszpanii w ramach programu ERASMUS. Żegluje i jeździ po świecie rowerem. Dużo :-).
"Hasta la muerte, todo es vida." - Miguel de Cervantes, Don Quixote de la Mancha

Komentarze na temat “Minister zdrowia czeka na propozycje usprawnienia pracy lekarza”:

  1. Broń Boże podatek od otyłości i palenia papierosów – jeśli wiemy, że choroba jest powodowana, którymś z powyższych? Zwrot kosztów leczenia. Słowo podatek działa na mnie alergizująco, jakby było ich za mało. A jeśli to jest otyłość posterydowa, też podatek?

    1. Oczywiście, że nie. To tylko szkic pomysłu. Ale 30% ludzi w tym kraju, bo tyle pali nałogowo, generuje olbrzymie koszty leczenia – którego można by uniknąć tylko poprzez rzucenie palenia.

  2. Bardzo trafne. Zgadzam sie ze wszystkimi punktami. Co do refundacji ewentualnie można by rozważyć refundacje dla grup wiekowych(emeryci, dzieci do 6 r.ż ) i chorób przewlekłych i tyle.

  3. Propozycje drobnych symbolicznych opłat super. Podatek od palenia pepierosów i picia alkoholu też, ale od otyłosci się nie zgodzę.
    Pomysly moje:
    1. Opłata za odwiezienie pacjenta karetką do domu chyba że był hospitalizowany powyżej 5dni.
    2. Informacje publiczne w postaci reklam lub akcji zbiorowych informujacych Polakow jak działa system zawiadamiania o wypadku, jak wezwac karetke, jak dziala SOR i jak najlepiej się zachowac w sytuacjach zagrozenia zycia bez odbierania pomocy innym np umierajacym. Przyklad : reanimacja na SoRze a Panie z goraczka 39stopni wyklucaja sie z lekarzem i ratownikami ile musza jeszcze czekac.
    3. Mozliwosc pracy lekarzom na 12h zmianie dyzurowej nie 24h.
    4. Dofinansowanie SORow oraz POZ aby diagnostyka była dla pacjenta a nie dla finansow NFZ
    5. Stworzenie izb wytrzezwien.
    6. Kursy dla pielegniarek ktore chca zajmowac sie dokumentacja medyczna lekarzy oraz mozliwosc stworzenia miejsc pracy dla takich pielegniarek oraz godziwe dla nich zarobki.
    7. Wszystkie Karetki bez lekarza. Chyba że pediatryczne/ neonatologiczne lub ze specjalnego wskazania.
    8. Podwyżki dla stażystów oraz rezydentów o conajmniej 500zł gdyż podwyżek nie bylo od ponad 8lat!!!! Wszystko drozeje a wypłata sie nie zmienia ? Jak lekarz ma sie szkolic jak zarabia 2300???

    1. Ad. 2 – czy jak oddaję krew to czy jest możliwość, że wejdę szybciej?
      – A jaki ma pani kolor? *niedospana praktykantka*
      – Kolor?!
      – Ten, który pani mówiono przy przyjęciu…
      – Nie wiem, jakiś chyba zielony…
      – Dobrze, a może wie pani która kategoria na triage?
      – Czwarta!
      – No to dobrze pani pamięta, zielony. Widzi Pani, to jest SOR, tutaj przyjmujemy zgodnie ze stanem zagrożenia życia – im większe, tym krócej się czeka. To, czy jest się honorowym dawcą krwi nie ma znaczenia w takim przypadku, osoby są obsługiwane zgodnie z kolejnością.

      Druga sytuacja, lepiej pasująca:
      – Podchodzi po dwudziestu minutach (może mniej) do rejestracji z pytaniem ,,kiedy w końcu zostanie obsłużona i ktoś się nią zainteresuje”. Odpowiedź? Jest wielu pacjentów. To, że nikogo nie ma na poczekalni nie oznacza, że siedzimy i nic nie robimy, widzi pani, tu, za tą salą (eRka) mamy salę na której jest 9 łóżek. A nie wie pani, czy na eRce kogoś nie mamy, to dodatkowe 2 łóżka.

    2. Wspaniały komentarz, brakuje tylko jednego – wspomnij o ratownikach, oni też pracują w służbie zdrowia – nawet ciężej i w gorszych warunkach, za gorszą płacę niż ma stażysta.

  4. Odnośnie opłat za wizyty tu bym się wstrzymał. Można dać limit 12 wizyt w roku – jedna miesięcznie powinna zwykle wystarczyć na załatwienie potrzebnych spraw, a potem wprowadzić opłatę. W dobie szykującej się dokumentacji elektronicznej taki „nadzór”, w czasie rzeczywistym, nad wykorzystanymi wizytami powinien być bardzo prosty.

    Papierosy obecnie kosztują tyle, że w tym chyba zawiera się zaliczka na późniejsze leczenie onkologiczne. Tylko pieniądze z tych używek powinny być przekazywane właśnie na leczenie, a nie do wspólnego wora, a potem brakuje na onkologię.
    Z otyłością jest troszkę inaczej, bo zwykle jedzenie marnej jakości jest właśnie tańsze i wygodniejsze od tego uznawanego za zdrowe. Niestety tutaj woła o pomstę do nieba edukacja i promocja zdrowego trybu życia (może zmniejszenie biurokracji pozwoli lekarzom poświęcić chwilkę na tego typu tematy z pacjentami). No i ten problem otyłości związanej z chorobami (np. endokrynologicznymi) – kolejna biurokracja -> wydawanie zaświadczeń o możliwej przyczynie otyłości na tle chorobowym… i kto miałby to robić i się pod tym podpisywać, a potem udowadniać pacjentowi w sądzie że jest gruby bo żre, a TSH 3 nie jest głównym winowajcom.
    Problem tytoniu, alkoholu i otyłości był jest i będzie i niestety ciężko opracować sposób radzenia sobie z tą epidemią. Podniesione ceny papierosów z moich obserwacji przekładają się na mniejszą ilość chleba dla dzieci, niż ograniczenie ilości wypalanego tytoniu.

    Poza tymi drobnymi szczegółami, oczywiście wszystkie postulaty popieram.

  5. Wydaje mi się, że większość tez wynika po prostu z nieznajomości i zasad funkcjonowania systemu i ekonomii. No i trochę zwykłej naiwności.

    1. Refundacja powinna być między pacjentem a płatnikiem bez udziału lekarza ale Minister tu nic nie zdziała
    2. Póki co NFZ nie wygrał żadnej sprawy sądowej dotyczącej kar i zwrotów refundacji. Problem w tym, że lekarze nie mają jaj i płacą pokornie
    3. To wina kierownictwo placówki, nie ma nic wspólnego z Ministrem.
    4. To zadanie dla sekretarek medycznych i pielęgniarek, lekarze zgadzają się robić za psie grosze więc bardziej się opłaca zatrudnić kolejnego jelenia zamiast sekretarek
    5. To zadanie dla sejmu – powodzenia z głosowaniem nad tym..
    6. Kto broni w prywatnej opiece medycznej?
    7. http://wyborcza.pl/1,75478,17701114,Nie_wzywaj_karetki_nadaremnie__Beda_mandaty___nawet.html
    8. Hola hola, jeżeli mam klepać leki za specjalistę to ja poproszę te karty najrzadziej raz w roku albo niech sam sobie leki klepie (co zapcha specjalistykę) a najlepiej to ja poproszę dokumentację pełną z AOS
    9. Skierowania powinny być wszędzie i do każdego AOS
    10. Kompetencje lekarz rodzinny ma duże, problem w tym, że lekarze rodzinni to jakieś 25% lekarzy pracujących w POZ. Robić można wiele tylko nikt za to nie chce płacić i zmienić kapitacji na fee for service bo się profesorom biznesiki rozsypią.
    11. To już zależy od integralności zawodowej lekarzy jeżeli kierują się bardziej JGP niż względami medycznymi
    12. No błagam..

  6. Kilka komentarzy odnośnie propozycji z artykułu:

    Ad 5,6,ew.7 Moim zdaniem są to najważniejsze zmiany, które poprawią efektywność poprzez wprowadzenie minimum mechanizmów rynkowych do służby zdrowia.
    Ad 1,2,9 te rozwiązania mają na celu obniżenie kosztów i ograniczenie oszustw. Oczywiście nie są one idealne, ale ich zniesienie bez wprowadzenia czegoś w zamian spowoduje moim zdaniem pogorszenie działania systemu.
    Ad 12 powinna to być wyższa składka ubezpieczenia zdrowotnego, która z prawnego punktu widzenia nie jest podatkiem (choć z ekonomicznego oczywiście jest).

  7. Dzięki wszystkim za wpisy. Po kolei:

    @healnotwrite:
    Ad. 3: po to jest opt-out. Bez podpisanego opt-outu w praktyce można brać max. 1 dyżur 24-h w miesiącu, a częściej po prostu ludzie bez opt-outów są parowani w dyżury po 12h
    Ad. 5: a to nie ma izb wytrzezwien?

    @spinu:
    papierosy moga kosztować i 10x więcej, ale tu chodzi o efekt psychologiczny – jeśli ja mam płacić dodatkowe pieniądze za to że palę (a sąsiad nie!), to mi to się nie podoba.

    otyłość – ile realnie osób jest otyłych z powodów innych niż nadmierna podaż kalorii spowodowana złymi nawykami żywieniowymi?

    @JB:

    Ad. 12: oczywiście nierealne w realizacji, choćby z przyczyn konstytucyjnych – wolnośc wyboru. A temat płacenia przez wszystkich za cudze niedbalstwo zasługuje na osobny wątek etyczny.

    Ad. 1: inicjatywa ustawodawcza Rządu, ale wymaga to zbyt zgranej koordynacji
    Ad. 3 -4 : niby tak, ale w praktyce wszędzie gryzmolą lekarze. A gdyby tak odgórnie nakazać robienie tego aparatowi administracyjnemu lub jasno zdjąć obowiązek robienia tego przez lekarzy?
    Ad. 6: w prywatnej to wiadomo – Pan na zagrodzie. Tam w ogóle wiele problemów znika, co jest najlepszym dowodem na potencjalną skuteczność Ad. 5 i 6.
    Ad. 8: tylko, że w praktyce to pacjent musi dymać w te i wewte, żeby móc przepisać mu na „R” te same od lat leki – i albo ryzyk-fizyk dla lekarza POZ, który ulituje się nad staruszkiem, żeby nie zapisywal się do pulmonologa za 3 miesiące, albo tłumaczenie, dlaczego od stycznia leki rozkurczowe na 100%…
    Ad. 9: w teorii tak, jeśli przyjmiemy model, w którym 80% pacjentów ma być zatrzymanych i zaopatrzonych w POZ – ale wtedy nie potrzebujemy Ad. 8, bo niby sami wiemy jak leczyć. Jak sam powiedziałeś, rodzinni to 25% lekarzy, dużo jest dorobkiewiczów w trakcie specki (jak ja choćby), którzy nie będą udawać, że znają się na czymś innym niż zapalenie spojówek z okulistyki. I czemu to służy, że przyjdzie do mnie człowiek po skierowanie? Pomijając już horrendalne kolejki, bo najpewniej skończy w prywatnym gabinecie lub na SOR.
    Ad. 10: Fee for service – temat rzeka. Generalnie jestem za, ale jest duże ryzyko nadużyć – już widzę te półprywatne NZOZy specjalizujące się w wykonywaniu co lepiej opłacalnych zabiegów / badań, nawet poza wskazaniami…
    Ad. 11: Ja na szczęście nie grupuję, robią to u nas sekretarki, wiec wiem tyle, co usłyszę. A słyszę różne absurdy, w stylu – tego pacjenta oplcałoby się dzień dłużej przetrzymać, tego dzień wcześniej wypisać, temu dodać Cernevit, żeby lepiej rozliczyć… Nie jestem pewien, czy tędy droga. Być może tędy, ale wymagać to będzie jeszcze wielu szlifów.

    @cinash:

    Ad. 1-2: A czy kiedyś, kiedy było tylko „P”, tak dużo lekarze „oszukiwali”? I czy na pewno lekarze? Bo teraz to na nich spoczywa ogarnianie 5 poziomów odpłatności i to jeszcze bez logicznego związku (jedne leki na nadciśnienie na R, inne na 30% etc.). Te tzw. „oszczędności” dzięki ustawie refundacyjnej wynikają z faktu, że coraz więcej lekarzy z obawy przed karami wystawia pacjentom rp. na 100% – i koszty przechodzą na chorych.

    1. Tylko jak zweryfikować tych co palą od tych co nie palą. Jeśli trzeba będzie się zgłosić i tylko z jakimś kwitem będą wydawali papierosy, to jedna osoba będzie zaopatrywała całą rodzinę. Znając polskie realia to system weryfikacji palących będzie kosztował tyle co wpływy z jego tytułu przez najbliższe 50lat a i tak będzie dziurawy i kazał płacić niepalącym i źle zliczał kupione paczki (patrz eWUŚ). Powstanie w Polsce jeszcze większe podziemie tytoniowe i będziemy mieli powtórkę z amerykańskiej prohibicji. Moim zdaniem papierosy i tak już kosztują całkiem sporo jak na tak ulotną używkę i są obłożone takimi podatkami i akcyzami że już nie za bardzo jest co dodać, że wystarczyłoby mądrzej zarządzać tym kapitałem a pieniądze na leczenie onkologiczne palaczy by się znalazły.

      Otyłość, OK, na pewno 99% to „obżartuchy”, ale ktoś za ten 1% będzie musiał orzec że otyłość nie jest z ich winy. A co z tymi co chorują na tarczycę, po sterydoterapii itd a przy okazji mają dietę fastfoodową? Kto ma być tą wyrocznią która jednym nakaże płacić a innych od tego zwolni. Jak wyżej, znając polskie realia to system kontroli będzie kosztował więcej niż zysk z niej, a Polacy i tak znajdą sposób żeby system obejść. I wyjdzie na to że płacić będą chorzy, a fastfoodowcy się wywiną.

      Chęci chwalebne, ale moim zdaniem nie do wykonania.
      Jeżeli lekarze rodzinni nie będą zawaleni papierologią i będzie ich więcej (a nie że „lekarzem rodzinnym” jest rezydent z radiologii – nic nie mam do radiologów, ale rodzinni nie opisują TK i tak samo wykształcony lekarz rodzinny lepiej się zajmie pacjentem i jego rodzinom) to może starczy czasu podczas wizyty na te cudowne zachowania prozdrowotne. Bo jak próbuję o tym z pacjentem pogadać, a za drzwiami tłumy, to oczywiste, że dam mu tę „statynkę”, albo lek przeciwbólowy, a nie pogadam o diecie albo zalecanej aktywności fizycznej.

  8. @dumspiro Przykład braku izby wtrzeźwień: Lublin i wogóle miasta w Lubelskim. Nie ma. Poszukaj w internecie.

    1. Ok, wierzę. Pytałem po prostu. No to faktycznie – potrzeba. A jeszcze bardziej edukacji, bo co byłem za granicą na Zachód i Południe, to tylko w tej części Europy widziałem tak zatłoczony Świt Żywych Trupów…

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!