Najlepsza praca na świecie, czyli jak poprawić wizerunek lekarza

Jestem bardzo młodym lekarzem, rezydentem – internistą w prężnym ośrodku na Śląsku. Mam dobre warunki pracy i z przyjemnością wstaję rano, aby spotkać zespół. Oczywiście do ideału brakuje sporo, ale na co dzień nie narzekam.
Dziś chciałbym się z Wami podzielić kilkoma pomysłami, które w moim odczuciu przyczynią się do poprawy wizerunku lekarza.

Siła eksperymentu

Na początku tego roku w Internecie pojawiła się adaptacja norweskiego eksperymentu w Polsce: mały chłopiec siedzi na ławce w centrum miasta, na mrozie, bez kurtki. Autorzy obserwowali ile osób zatrzyma się i pomoże chłopcu – okryje go.

A gdybyśmy sami przeprowadzili eksperyment?
W trakcie rejestracji do lekarza POZ/SOR/NPL pacjent otrzymuje krótką ankietę. Pani rejestratorka informuje pacjenta o tym, aby po wyjściu z gabinetu odpowiedział na pytania i wrzucił ankietę do urny:

  • Jakie jest Pani/Pana ogólne wrażenie z odbytej przed chwilą wizyty u lekarza? 1-5
  • Czy uzyskał/a Pan/i pomoc w sprawie która była powodem wizyty w przychodni? TAK/NIE
  • Czy lekarz wykazał się oczekiwanym poziomem zainteresowania? 1-5
  • Ile Pan/Pani zapłaciłby lekarzowi za dzisiejszą konsultację?
  • (ewentualnie dane identyfikujące lekarza)

Doświadczenie ma na celu pokazanie wartości naszej pracy – z perspektywy pacjenta – w miejscach, w których najczęściej jesteśmy krytykowani za pośpiech, opryskliwość, brak profesjonalizmu. Jestem przekonany, że gdzieś w Polsce są możliwości i chęci do przeprowadzenia takiego badania. Głęboko wierzę, że pacjenci będą chętnie brać udział w ankiecie – rzadko mają możliwość oceny jakości pracy konkretnego lekarza.

W akcję warto zaangażować organizacje zrzeszające lekarzy rodzinnych. Przeprowadzenie ankiet na dużą skalę po pierwsze pozwoli zgromadzić dane do analizy statystycznej, a po drugie ułatwi poinformowanie społeczeństwa o naszych działaniach mających na celu wzrost jakości świadczonej opieki.

Wizerunek lekarza

Oni o nas

Ciężko oczekiwać poparcia dla działań grupy, która nie jest szanowana społecznie.
Truizm – fakt, ale nie zdołamy zmienić naszego położenia jeżeli pacjenci dalej będą widzieć w nas wrogów. Proszę sobie przypomnieć własną reakcję, gdy posłowie – na jednym z pierwszych posiedzeń Sejmu obecnej kadencji – zgłosili wniosek o skrócenie czasu pracy w piątki…
Ponadto weźmy pod uwagę, że gdyby strażacy zażądali poprawy warunków pracy ich realizacja obyłaby się bez publicznej debaty nt. zawartości garażu Komendanta Głównego Powiatowej Straży Pożarnej. Bycie lekarzem wiąże się ze swoistym naznaczeniem przez społeczeństwo.

Prezentując własne środowisko jako niedofinansowanie, a system publicznej opieki zdrowotnej jako oparty na samodzielnej i nienadzorowanej pracy niedoświadczonego lekarza nie będziemy w stanie zbudować w pacjencie poczucia bezpieczeństwa i należytej opieki. Zadbajmy o nasz wygląd – elegancki ubiór oraz uśmiech: tym również budujemy profil zawodowy.

My o nich

Czy naprawę musimy porównywać nasz zawód do kosmetyczki, fryzjerki? Po zakończeniu studiów stwierdziłem w żartach, że jestem absolwentem najlepszej zawodówki w mieście – najlepszej, bo jedynej kształcącej lekarzy. Ale mam dyplom.

Ukazując się na tle grup zawodowych z którymi nie mamy nic wspólnego – oprócz poziomu zarobków – nie poprawiamy własnego wizerunku. Nasze działania powinny iść w kierunku ustawiania nas w szeregu zawodów pokrewnych pod względem trudności okresu przygotowania zawodowego (prawnik, farmaceuta) lub zakresu odpowiedzialności (kontroler ruchu lotniczego, sędzia, strażak).
W zestawieniu z tymi zawodami „nie odstajemy”, nie krzyczymy „Czuję się lepszy od Ciebie a zarabiam tyle samo”. Możemy śmiało podjąć rzetelną dyskusję nt. różnicy w poziomie płac sędziego i chirurga, strażaka i lekarza SOR, farmaceuty i lekarza NPL, prokuratora i patomorfologa.

My o nas

Zachęcam do autorefleksji. Czy potrafimy wyrazić pochlebną opinię o pracy koleżanki/kolegi? Czy środowisko lekarskie jest wewnętrznie spójne? Czy faktycznie okazujemy sobie szacunek przyjmując się poza kolejnością, bez odpłatności lub po prostu szybciej?
W małych społecznościach dobry, wyrozumiały doktor jest szanowany. Niejednokrotnie jest zapraszany na ważne lokalne święta lub otrzymuje honorowe obywatelstwo. Rzadko jest posądzany o chciwość. Jest zrośnięty ze społecznością którą leczy, większość wie gdzie mieszka, zna jego rodzinę, widuje go poza pracą.
W dużym mieście, gdy lekarz jest widziany wyłącznie na parkingu oraz w gabinecie (w którym sam inkasuje zapłatę – niejednokrotnie nie wydając paragonu) nie da się o nim powiedzieć nic więcej niż: ile bierze, jaki jest: miły/niemiły, czym jeździ.

Pochodzę z terenu gminy miejsko – wiejskiej. Jedna z nielicznych pań stomatolog zakupiła ostatnio nowe, luksusowe auto. Reakcja otoczenia? „Boże, ale ona ciężko zapracowała na ten samochód”, „Dobrze, że w końcu zmieniła auto”. Doktor pracuje w gabinecie szkolnym (ok. 10 godz/tydz) oraz prywatnie (ok. 60 godz/tydz). Przez kilka dni w tygodniu przyjmuje od 8 do 23/24, również w soboty. Zdarza się, że leczy bez zapłaty. Nie słyszałem, aby odesłała pacjenta z bólem, pomimo przepełnionego kalendarza oraz pełnej poczekalni prywatnych pacjentów. Tak, ma własną rodzinę. Dr Judym?

Niechętnie, ale podniosę również temat nieujawniania dochodów. Nie wydając paragonów, przyjmując drogie prezenty lub gotówkę śmiecimy na własnym podwórku. Nie jesteśmy anonimowi, informacja o tego typu praktykach rozchodzi się szybciej niż sukces terapeutyczny. Tymczasem w mediach już jest głośno o naszych oczekiwaniach podwyżek…

Najlepsza praca na świecie

Pamiętam, gdy o pracy w McDonald’s mówiło się z dużym dystansem. Tymczasem kilka spotów reklamowych radykalnie zmieniło odbiór marki czyniąc ją nowoczesną i przyjazną.

Wśród czytelników BML i członków Porozumienia na pewno jest niespełniony kamerzysta i montażysta. Niskim nakładem można stworzyć krótki film prezentujący lekarza z innego, prywatnego ujęcia. Nagrany nawet przy użyciu kamery typu Go-pro.
Marek spotyka w drodze do pracy starego znajomego, wita go serdecznie. Po drodze mijają p. Jadzię – starszą kobietę z pieskiem, którą pyta o samopoczucie. Idąc opowiada koledze czym się zajmuje: “Codziennie rozmawiam z dziesiątkami ludzi. Lubię to. Opowiadają o swoich dzieciach, wnukach, o psie, o tym co ich boli. Otwierają się przede mną. Ufają mi, a ja im pomagam.”

Kiedy ostatnio pomyślałeś o swojej pracy w ten sposób?

autor: NOWY
e-mail: nowy.porozumienie@gmail.com
o sobie: Rezydent – internista z południa Polski.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Społeczność BML / Nadesłane
 
Społeczność BML to użytkownik zbiorowy - przygotowany dla każdego, kto chciałby opublikować swój tekst bez rozpoczynania stałej współpracy. Pragniesz udzielić kilku rad rozpoczynającym karierę medykom, ale nie widzisz potrzeby dołączania do grupy autorów? Masz ciekawe przemyślenia, którymi chciał(a)byś się podzielić? Organizujesz akcję charytatywną / happening / spotkanie warte rozreklamowania? Prowadzisz ciekawy portal, o którym chciałbyś napisać? Witamy wśród nas, młodych medyków!
"I am what I am because of who we all are." - Leymah Gbowee

Dwa komentarze na temat “Najlepsza praca na świecie, czyli jak poprawić wizerunek lekarza”:

  1. Ankiety jako materiał do badań… 😀 To takie urocze.
    Zaczęłabym raczej od czegoś podobnego do tego filmiku. Można by nagrać podziękowania pacjentów dla ich lekarzy/pielęgniarek, a do tego film z nagraniem reakcji lekarzy (najlepiej lekarki, bo pewnie też się poryczy XD). Albo nawet odwrotnie: podziękowania lekarzy/studentów medycyny dla pacjentów! Sama chciałabym podziękować pacjentowi, którego prawie wykrwawiłam zmieniając mu kroplówkę na praktykach, a on nic nie jęknął i jeszcze powiedział, że „rozumie”… 🙂

  2. Po 4 czy 5 godzinach czekania na izbie, raczej nie zostawią na Tobie suchej nitki choćbyś był najmilszym i najbardziej profesjonalnym lekarzem na planecie 😛

    1. Nie zostawią suchej nitki dopóki nie otrzymają kartki (mam nadzieję). Łatwo narzekać na cały świat: podanie konkretnych przyczyn może zmusić do refleksji. Ciekawe ile osób naprawdę napisze 0 zł za usługę.

  3. Ale kogo obchodzi ile pacjent łaskawie zapłaciłby za usługę?
    Medycyna to nie wymiana opon, gdzie wystarczy 3dniowe przeszkolenie, a idąc do prawnika nie płacisz „co łaska”, tylko flat rate za to, ze Pan Mecenas w ogóle zechce rzucić okiem na to, co przyniosłeś, plus ewentualnie success fee jeśli sprawa skończy się procesem.

    Zacznijmy myśleć o sobie, jak o prawnikach, którzy cenią swoją wiedzę i doświadczenie, a nie żebrakach pracujących za „co łaska”, albo w ogóle na wolontariacie.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!