8 powodów, dla których młodzi lekarze powinni wyjść na ulicę – perspektywa młodego lekarza z Polski

Jestem młodym lekarzem, rezydentem onkologii klinicznej, członkiem Porozumienia Rezydentów. Tak jak i Ty, martwię się z powodu warunków, w jakich przyszło nam pracować. Tona biurokracji, zła organizacja, wynagrodzenie uniemożliwiające poszerzanie swojej wiedzy i kompetencji. Bezduszny system, który oddala lekarza od pacjenta. Ale jest nadzieja, by to zmienić. Nadchodzi czas, w którym zaczynamy głośno mówić o swoich problemach i jesteśmy słyszani. Chodź, dołącz do nas.

1. Manifestacja to kolejny etap naszych działań

Nie jest prawdą, że nadchodząca manifestacja jest z naszej, młodych lekarzy, strony rodzajem aktu desperacji. Wręcz przeciwnie. Jest po prostu elementem większej całości, kolejnym krokiem w realizacji większego, wcześniej już setki razy przegadanego planu. Żyjemy w demokratycznym kraju i mamy prawo protestować, manifestować. Tysiące ludzi wychodzi na ulicę żeby pokazać, że lubi palić trawę albo nie zgadza się na przemoc wobec psów, a my mamy się wstydzić, że bronimy swoich praw i dbamy o los polskich pacjentów?

Tysiące ludzi wychodzi na ulicę żeby pokazać, że lubi palić trawę albo nie zgadza się na przemoc wobec psów, a my mamy się wstydzić, że bronimy swoich praw i dbamy o los polskich pacjentów?Spokojne rozmowy w zaciszu "cygarowych gabinetów" już były i się najpewniej skończyły. Tysiące ludzi – i nie przesadzam tu z liczbami – poświęciło swój czas by prosić o audiencję u jaśnie oświeconych dygnitarzy. Było klepanie po plecach i obietnice poprawy. No a potem stara śpiewka "chcieliśmy dobrze, ale wyszło jak zwykle".

Nawet szerokie znajomości na nie za wiele się zdały. W końcu w grupie 17 tysięcy osób zawsze znajdzie się ktoś, kto zna kogoś wpływowego. Jak jednak widać, siła przebicia nie wystarcza, gdy w grę wchodzi polityka.

Jak nie wyjdzie manifa, mamy plan B. Jest też plan C, D i inne literki, a z czasem pewnie doszlibyśmy do Z. Na tym polega siła grupy, że każdy może dorzucić coś od siebie i wpaść na genialny pomysł. To jest prawdziwa potęga naszej struktury – że nie mamy jasnej struktury. Jesteśmy oddolną organizacją w której każdy głos się liczy i wnosi kolejną cegiełkę do dalszych działań.
Manifestacja jest tylko kolejnym etapem naszej walki. Idziemy wcześniej wytyczonym schematem, nie omijamy żadnego elementu.

2. To nie jest atak kamikaze

My nie chcemy generować męczenników, tylko bohaterów. Żywych. I szczęśliwych.To nie jest wybór pomiędzy nic nie robieniem albo śmiercią za sprawę. Nikt nie prosi uczestnika manify, żeby stał się współczesnym Konradem Wallenrodem. My nie chcemy generować męczenników, tylko bohaterów. Żywych. I szczęśliwych. Jeśli ktoś miałby mieć nie wiadomo jakie problemy w pracy dlatego, że przyjechał w wolną sobotę przejść się z kolegami ulicami Warszawy by okazać solidarność, to niech nie przychodzi. Pozostaje pytanie, dlaczego w ogóle pracuje w takim miejscu pracy i jak widzi swoją przyszłość związaną z takim miejscem… Przyszłość, którą chcemy zmienić. Bo my jesteśmy przyszłością. I nie są to slogany, tylko fakty.

3. Za późno, by się wycofać

To byłoby po prostu nie fair wobec ludzi, którzy nam zaufali. Jako Porozumienie Rezydentów działamy intensywnie od ponad pół roku. Mam zaszczyt pracować razem z innymi wspaniałymi lekarzami od samego początku naszej inicjatywy, od pamiętnego spotkania w wypchanej po brzegi salce w Klubie Lekarza, gdzie dziesiątki osób z całej Polski poświęciły swój prywatny czas i pieniądze by spróbować zmienić rzeczywistość na lepsze. Dlatego z całą stanowczością mogę powiedzieć, że nie po to tysiące osób angażowały się w nasze działania, nie po to były te wszystkie nieprzespane noce i przejechane kilometry i próby charakteru, by teraz powiedzieć "sory, gasimy światło i wychodzimy". To byłoby po prostu nie fair wobec ludzi, którzy nam zaufali.

4. Argumenty są po naszej stronie

W mojej argumentacji jest tylko poważna luka: opiera się na założeniu, że Rząd RP kieruje się logiką.Aż szkoda strzępić języka na powtarzanie po raz n-ty tych samych argumentów, które były przytaczane również tutaj, na portalu BML. Dość powiedzieć, że prawda jest po naszej stronie. Wielokrotnie daliśmy temu świadectwo w trakcie wielu wywiadów do radia, telewizji i prasy. Zyskujemy coraz większe poparcie zwykłych ludzi, którzy do niedawna nawet nie mieli pojęcia, że możemy mieć podobne problemy. To my obnażamy krótkowzroczność obecnych rozwiązań i przedstawiamy propozycje poprawy. Wynagrodzenie jest tylko jedną z wielu kwestii, które poruszamy, ale najbardziej medialną, stąd najlepiej znaną. Parę miesięcy temu przygotowaliśmy dokument szczegółowo omawiający co bardziej istotne problemy naszego środowiska wraz z konkretnymi propozycjami ich rozwiązania, również takimi nie wymagającymi zwiększania nakładów finansowych. I co? I nic, figa z makiem. Dokument został bezceremonialnie odrzucony, zbyty lakonicznym komentarzem o braku wsparcia dla naszych działań. Jak żyję, w trakcie ostatniego półrocza poznałem najwięcej synonimów i eufemizmów wyrażenia "pocałujcie nas…".

W mojej argumentacji jest tylko poważna luka: opiera się na założeniu, że Rząd RP kieruje się logiką.

5. Mamy realną szansę wygrać

Stanowimy około 15% wszystkich lekarzy i nie jesteśmy głosem, który można tak po prostu zbagatelizować.To, czy osiągniemy nasze cele, i zostaną zrealizowane wszystkie nasze postulaty, jest kwestią bardziej wiary, niż realnej kalkulacji. Polityka, a zwłaszcza polska, jest oparta na emocjach i koniunkturze. Oba te czynniki są mało stabilne i trudne do przewidzenia. Dlatego wszelkie dywagacje możemy sobie w kieszeń wsadzić. Fakty są takie, że jest nas wielu i coraz więcej, mówi się o nas coraz głośniej. Jesteśmy rozpoznawalni i racja jest po naszej stronie. Stanowimy około 15% wszystkich lekarzy i nie jesteśmy głosem, który można tak po prostu zbagatelizować.

Że na manifestację przyjdzie tylko garstka osób? Nigdy nie uda nam się zebrać tłumów. Z prostej przyczyny – nas wszystkich razem wziętych jest mniej niż uczestników pierwszego lepszego KODu. W Marszu Wyzwolenia Konopi bierze udział do 70 tys. osób – my nigdy nie zbierzemy tylu ludzi, nawet jeśli każdy z nas przyszedłby z rodziną i przyjaciółmi. Ale nie ma to znaczenia. Na demonstrację w obronie koni sprzedawanych na rzeź do Warszawy zjechało się ostatnio ok. tysiąca osób. Byli to ludzie z różnych środowisk, różnych zawodów, mających wspólny pogląd na jeden temat. My mamy ten sam zawód, ten sam cel, podobne liche warunki zatrudnienia i jesteśmy jedną grupą zawodową. Dosyć ludziom potrzebną. Więc przestańmy mieć kompleksy i wątpliwości, bo mamy prawo głośno mówić o warunkach naszego zatrudnienia, bo od tego bezpośrednio zależy zdrowie i życie pacjentów – czyli innych obywateli.

Przestańmy się ciągle porównywać do górników. Oni pracują w wielkich zakładach i mają prężnie działające związki zawodowe z zamordystyczną hierarchią. Jak jest decyzja o strajku to jadą wszyscy, którzy są w stanie dźwigać transparent. Jak lekarze dają propozycję zorganizowania manifestacji, zaczynają się niekończące się dysputy przy kawie nt. formy i rodzaju protestu, dywagacje nt. jej aspektu moralnego, etycznego i probabilistycznego. I wiecie co? I bardzo dobrze, że tak jest. To świadczy o nas, że jesteśmy zbiorem inteligentnych indywidualistów i każdy z nas sam podejmuje autonomiczną decyzję, rozważa wszystkie za i przeciw i podejmuje najlepszą decyzję zgodną ze swoim sumieniem i wiedzą. Zupełnie jak w pracy, nieprawdaż? Bądźmy z tego dumni.

6. Godność i prawo do okazania jej

Powołanie nie zapłaci rachunków za prąd i nie wyśle naszych dzieci na studia.Ostatnio wpadłem na ulicy na mojego dawno niewidzianego kolegę z podstawówki. Maturę ledwo zdał, studiów nawet nie zaczynał. Problemy z alkoholem, drobne problemy z prawem, te klimaty. Aktualnie pracuje przy budowie, wywozi gruz i układa cegły. Zarabia 12 PLN na godzinę. Wstydzi się trochę mówić o zarobkach, bo wie, że to psie pieniądze. Co dokładnie mam mu powiedzieć? Że spoko, oszczędził 12 lat ciężkiej nauki i wyrzeczeń, żeby zarabiać 1,5 PLN (słownie: jeden złoty pięćdziesiąt groszy) więcej na godzinę?!

Przestańmy pozwalać zatykać sobie usta tekstami o powołaniu. To nie jest słowo-wytrych mogące zmusić nas do pracy w każdych warunkach. Zmusić nie. Znakomita większość z nas wybrała ten piękny zawód z powołania i będzie to powołanie w sobie nieść i dawać mu świadectwo do końca życia. Ale powołanie nie zapłaci rachunków za prąd i nie wyśle naszych dzieci na studia. My musimy to zrobić. I jeśli chcemy być na co dzień uśmiechnięci i wypoczęci, by z wewnętrznym spokojem móc prowadzić naszych pacjentów przez chorobę, musimy sami zatroszczyć się o to, by mieć do tego warunki. Bo jak widać nikt za nas tego nie zrobi. Studia i praca nauczyły nas pracować w ekstremalnych warunkach. Ale nie da się żyć w takim trybie cały czas. To krótka ścieżka do wypalenia zawodowego. A to oznacza złamane życie i bycie byle jakim lekarzem.

Już czas, żebyśmy to my dyktowali warunki w jakich mamy pracować. Bo to my wiemy najlepiej, czego nam potrzeba. To nas jest mało, to my jesteśmy potrzebni. Miejmy swoją godność i pokażmy to.

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Krzysztof Ostaszewski
Redaktor Naczelny
Redaktor naczelny BML. Członek Porozumienia Rezydentów. W 2013 rozpoczął rezydenturę z onkologii klinicznej. W trakcie studiów wyjechał na praktyki do Austrii i Łotwy, odbył również roczne stypendium w Hiszpanii w ramach programu ERASMUS. Żegluje i jeździ po świecie rowerem. Dużo :-).
"Hasta la muerte, todo es vida." - Miguel de Cervantes, Don Quixote de la Mancha

Dwa komentarze na temat “8 powodów, dla których młodzi lekarze powinni wyjść na ulicę – perspektywa młodego lekarza z Polski”:

  1. Trzymam kciuki, bo gutta cavat lapidem….ale… sceptyczny jestem. Środowisko was zdradzi w imię doraźnych korzyści jak już to zwykle bywało. Dlaczego tym razem miało by się udać?

  2. Chociażby dlatego, że nie jesteśmy defetystami i chce nam się zrobić coś więcej, niż ponarzekać w dyżurce przy porannej odprawie.
    Już nie wspominając o tym, ze w tej chwili system trzyma się tylko dzieki katorżniczej pracy młodych lekarzy i żeby go całkowicie sparaliżować nie potrzeba strajku – wystarczy przestać pracować jak biali niewolnicy, co mam nadzieję będzie kolejnym krokiem eskalacyjnym, bo nie łudźmy się, że jedna, albo dziesięć manifestacji cokolwiek da, o ile nie podłoży się decydentom ognia pod pięty.

    1. Wystarczy przestać pracować? A w jaki sposób przeżyjesz te krytyczne pół roku (wtedy prawdopodobnie pacjenci zaczną wymieranie, co w jakiś sposób może zainteresować publikę wciśniętą między Big Bradera a 20654 odcinek Klanu), skoro harujesz za psie pieniądze, i bez pomocy rodziców większość rezydentów nie miałaby szans na 2000 kalorii dziennie i dach nad głową? Lekarze to grupa zawodowa w której zagryza się i będzie zagryzało z czystej zawiści choćby o bielszy kitel, i efekty widać na każdym kroku.

  3. Teoretycznie tak, ale – każdy z Was chce specke raczej skończyć… Idea opisana przez Krzysztofa jest OK.Ale… Od planowania do realizacji długa i wyboista droga… Jak znam życie to będzie to tak>
    1) część rezydentów spęka i stchórzy zastraszona
    2) część rezydentów z bogatych domów ma te poblemy w pars distalis systemae digestoriae
    3) część rezydentów kupi się tanimi gadkami że dostaną stołki jak będą siedzieć cicho

    To ma szanse wypalić wtedy i tylko wtedy – jak będziecie solidarni niczym obrońcy krzyża na krakowskim przedmiesciu. A że grupa heterogenna, to na beywarunkową solidaność bym nie liczył.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!