8 powodów, dlaczego manifestacja rezydentów nic nie da – perspektywa lekarza emigranta ze Szwajcarii

Tekst ten nawiązuje do niedawnych wydarzeń zainicjowanych w gronie młodych lekarzy z Porozumienia Rezydentów oraz jest odpowiedzią na list otwarty „Lekarz Emigrant: strajk to jedyna opcja”. Moim zdaniem manifestacja jest z góry skazana na porażkę a piszę to z dystansu, zarówno emocjonalnego, materialnego jak i fizycznego. Myślcie o przyszłości. O Waszych rodzinach, planach, perspektywach. Myślcie o tym, że idąc na wojnę z chamstwem i prostactwem – wojnę tę musicie przegrać. Bo nie uda Wam się walczyć ich metodami…

1

Po pierwsze, strajk ma szanse powodzenia wtedy i tylko wtedy, kiedy macie poparcie społeczne. Władza boi się tylko przy urnie wyborczej a fakty znaczenia nie maja. Dlatego od dziesiątek lat mamy w Polsce niekonstytucyjny KRUS i wiele innych dziwacznych rozwiązań.

2

Po drugie, ze strajkiem musicie trafić do odbiorcy. A Wy go przeceniacie. Statystyczny Janusz jest poirytowany oczekiwaniem na termin porady – ta ma być szybko, gratis i najlepiej u profesora… Jego Grażyna również, ludzie nie wiedza nawet, że medycyna trwała 6 lat, że był staż podyplomowy, co to rezydentura. Doskonale wiedzą, że konowały "nic nie umiom, za nauke nie zwracajom, na ludzkiej krzywdzie sie dorabiajom, na dyżurach za 5000 śpiom i tylko pinindzy kcom". Tutaj autor cyklu Lekarz Emigrant inwencji nie docenia – niech poczyta, że lud domaga się lustracji garaży krwiopijców szkodników spiskowców przeciwko władzy ludowej… Myślę, że co prawda czasy się zmieniły i aktyw robotniczo-chłopski nie będzie bił warchołów w kitlach i bumelantów… Ale kto wie. Całkiem na poważnie – sprawa jest przegrana z góry. Janusze cieszą się z pińcet i rząd byłby naiwny, gdyby nie powiedział "dobrze, dajmy pazernym konowałom ale musimy zabrać pińcet"… Samo to zdanie sprawiłoby Wam Jesień Średniowiecza na SORach…

3

Po trzecie, są rezydenci i rezydenci. Rezydenci, których wrzuca się na SORy – srory i przeprowadza Vernichtung durch die Arbeit, protegowane rezydenci-plecaki oraz ciche myszki, które nie podskoczą i się nie zbuntują, zgodnie z zasada tisze jediesz, dalsze budiesz.

A jak wygląda wasza organizacja, ilu specjalistów od Public Relations zatrudniliście? Rezydenci bez doświadczenia że będziecie zastraszani, przekupywani i mamieni obietnicami bez pokrycia? Minister was olał i każdy następny także to zrobi. Dostał Towarzysz R. chociażby upomnienie od Samorządu czy ktoś postarał się o skargę i podpisał się pod zgłoszeniem do Izby o postawę etyczną… Nie? A dlaczego? Bo nikt nie ma jaj na tyle i wie że jak takiemu podskoczy choćby i w słusznej sprawie to musi potem robić kurs wózka widłowego…

4

Po czwarte, nie macie planu B, bo jaki on miałby być? Niezależnie od wszystkiego i tak pójdziecie do WODKAMów po skierowania, nawet jak będą pluli w twarz czy szykanowali. Bo co zrobicie? Obrazicie się i nie weźmiecie tego, co dają? Bądźmy realistami. O rezke się ludzie zabijają. Bo jaka jest alternatywa? Żadna. Te ochłapy, które są, to jedyna alternatywa dla wolontariatu. O tym władza wie i wie, że cokolwiek zrobią, to i tak to oni maja karty. Gdyby tak skasować rezydentury i pieniądze dać na etaty to doskonale wiecie, że luminarze polskiej medycyny na etatach pozatrudniają swoje familie lub kochanki i kochanków, a Wam zostanie wolontariat.

5

Po piąte, straszenie emigracja – to strachy na lachy. Bo żaden z rządów nie myśli w perspektywie wieloletniej, myśli o perspektywie kadencji, a po nim to choćby potop lub "kamieni kupa".

6

Po szóste, emigracja to nie lek na cale zło. Niemcy z gumy nie są, pracuje się nie u siebie, pracuje się w obcym języku i w związku z tym zmęczenie robi swoje. Ponadto to zależy jak leży. Jak pojedziecie do Monachium, Berlina czy Hamburga to pieniądze są te same z TVA (Tarifverträge Ärzte), a koszty mieszkania o wiele wyższe niż w Brandenburg czy Ruhrgebiet. Jak dostaniecie się do zacnego obozu pracy jakiejś medycznej sławy, to tyracie w strachu na niepłatnych Überstunden albo przenosicie się gdzieś, gdzie brak sław, ale Was trochę bardziej respektują i walka z lokalnymi autochtonami-konkurentami nie jest tak nasilona. Bo na emigracji – a piszę to jako emigrant – do ciężkiej pracy to nas widzą pierwszych, natomiast do profitów czy awansu to już niekoniecznie. Brzmi znajomo? Darmowych obiadów brak.

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Medicus Helveticus
wpis gościnny
Lekarz, przedsiębiorca, od kilku lat mieszkający i pracujący w Szwajcarii. Kiedyś asystent z anestezjologii w Niemczech, obecnie przeorientowany. Tułacz emigracyjny, od lat empirycznie badający systemy opieki zdrowotnej. Fan języków obcych. Prowadzi bloga o swoich zagranicznych przygodach dreamswiss.blogspot.ch
Video meliora proboque, deteriora sequor.

Komentarze na temat “8 powodów, dlaczego manifestacja rezydentów nic nie da – perspektywa lekarza emigranta ze Szwajcarii”:

  1. Bardzo lubię głosy ekspercie które krytykują stan obecny a zarazem torpedują próby jego zmiany nie wskazując żadnej alternatywnej metody.

    W Polsce jest źle wiec pracuje w Szwajcarii ale broń boże nie emigrujcie bo tam ani ciut lepiej.

    Wersja skrócona wpisu „Jest źle, wszędzie jest źle, trzeba zmiany ale macie zły pomysł na zmianę ale nie podam lepszego”

    Pozdrawiam

    1. a gdzie ja napisałem wprost – nie emigrujcie. Emigrujcie, zapraszam, spróbujcie tego chlebka.. ale zapewniam, że niekoniecznie będzie to Ruchbrot.

      Sprawę podwyżek w PL dla rezydentów należało załatwić z odchodzącym rządem jako zgniłe jajo czy niedźwiedzią przysługę dla nowego rządu. Bo wtedy miałby delikatny PR-owy problem jak zabrać co dane było i winnym była by opozycja. Ale do tego trzeba wizji i strategii.

  2. To nie jest próba torpedowania zmian. To inny punkt widzenia. Po przeczytaniu tego artykułu sam zacząłem nieco inaczej patrzeć na Wasz strajk (o którym pisałem 2 tygodnie temu), chociaż nie uważam, że jest on bez sensu.
    Czasem warto posłuchać kogoś kto widział więcej, pracuje w innym systemie i ma lepsze porównanie.

    Ja mam inne doświadczenie w pracy. Podejrzewam, że autor artykułu ma większe i może całkiem inaczej widzieć problemy o których wspominał. Jednak trudno z kilkoma kwestiami poruszonymi powyżej trudno się nie zgodzić.

  3. Czyli co proponujesz? Powiesić się mamy z niemocy? Czy zmienic branżę? Bo najlatwiej to się przekwalifikowac, na hydraulika albo informatyka, albo wyemigrować, ale tylko tam gdzie naprawdę godziwie lekarzom płacą, typu Skandynawia czy Australia… Ale co wtedy? Zostawić pacjentów na pastwę losu, zeby leczyli się sami? Strajk i walka z rządem jest dla idealistow, osob chcących zmienić świat. Pewnie, można iść po mniejszej linii oporu, schowac idealizm do kieszeni, uciec z systemu. Ale ja szanuję rodaków, i chce, zeby żyli w kraju z którego lekarze nie uciekaja, ale jest ich na tyle dużo ze ma ich kto leczyć. Gdyby udało sie zmienić ustawę i podnieść zarobki w Polsce, zagwarantowaloby to dostepnosc personelu medycznego dla polskich pacjentow nie tylko teraz, ale również w perspektywie najblizszych kilkunastu- kilkudziesieciu lat. Pozdro dla tych, co jeszcze mają siłę walczyc 😛 🙂 🙂

    1. To badz ta skala piotrowa, tym cyborgiem i poswiecaj swe zycie dla idei. Ja nie zamierzam. Nie zdziw sie jednak, ze najblizsi nie beda zachwyceni mesjanizmem…a jeo imie to czterdziesci i cztery… a potem rozpad wszystkiego…. Warto? Zycie ma sie tylko jedno, a idee nadwartosciowe sa szkodliwe.

      Przypomne ze pacjentow nie interesuje chleb czy buty nasych dzieci. Jesteśmy świadczeniodawcami * nowomowa* ale jednak. A rozwiazania socjalistyczne sa fajne, podnieść pensje, uchwalmy przy tym żeby od jutra wszyscy byli szczęśliwi, pogodni, mili, piękni i bogaci… Hmmm, utopia, Margaret T. słynna premier UK powiedziała kiedyś, że socjaliści maja ten problem, ze zawsze predzej czy pozniej koncza im sie cudze pieniadze. To jak. Cos mi sie wydaje ze Ty jeszcze student, gdzie bursztynowy świerzop i gryka jak snieg biala…

    2. Drogi Medicus Helveticus, ja mam inne doświadczenia. Wielu młodych ludzi w Polsce w wieku rezydentów jest zszokowana niskimi stawkami, znajomi mówią mi że nie mieli pojęcia że z płacami jest u nas tak słabo i uważają że rząd powinien coś zmienić. Jedna znajoma stwierdziła, że jako promotorka restauracji zarabiała więcej niż 14zł/h. Myślę że ten cały negatywizm jest niepotrzebny. Jeżeli nie uda się nam uzyskać podwyżek myślę że w perspektywie lat lekarze i tak to ‚nadrobią’, po prostu jak lekarzy będzie mało, stawki leczenia prywatnego wywindują w górę. Ja osobiście planuję wyjechać, bo koszty utrzymania za granicą nie są wcale tak ogromne, i nie jade tam tylko dla pieniędzy, ale też dla doświadczenia nowej kultury. Będę gnojona? Być może, ale tutaj też bym była, jeśli nie przez przełożonych, to przez NFZ i nowe durnoty systemu 🙂

  4. Uwagi bardzo słuszne, z drugiej jednak strony emigracja w Europie to nie tylko DE/CH. Jest UK i cała Skandynawia. Jakoś nas pomieszczą 😉

    Natomiast Kol. Emigrant nie przewidział rozwiązania „atomowego”. Czyli masowe, bezwzględne odejście od łóżek. Oczywiście, że to nie jest coś na teraz. Zapewne i nie na przyszły rok. Ale już za 2 lata, jeśli sytuacja lekarzy będzie się toczyć po równi pochyłej, to przez ten czas świadomość wśród całego środowiska młodych lekarzy (a zapewne i części tych starszych) się poprawi, struktury organizacyjne zagęszczą się. Polska jest tak niezorganizowana, że efekt protestu byłby – co najmniej – drastyczny.

    Si vis pacem, para bellum.

    1. Primo – czy nie przewidzial kolega jednej kwestii – dlaczego w Europie brakuje lekarzy? Dlaczego sa jeszcze miejsca pracy dla lekarzy w CH, DE, pojdzmy dalej – UK, SE, NO i tak dalej?

      Dlaczego w takiej bardzo bogatej Szwajcarii co piaty absolwent medycyny nie zaczyna nawet pracy w zawodzie. To bardzo bogata Szwajcaria, PKB ogromne, Grüezi wohl… A perspektywy sa na to ze nie bedzie co czwarty… I politycy mysla o tym zeby zmuszac absolwentow lub snuja teorie ze bardzo zli Usländerzy zabieraja szwajcarom miejsca pracy….zapominajac kto i dlaczego zatrudnia usländerow….

      Czy mam Mlodego kolege uswiadomic?

      Czy kolega ma swiadomosc ze w miescie Zurych higienistka stomatologiczna bez matury w przwatnym gabinecie stomatologicznym ma 6200-6800 CHF brutto i umowe najczesciej na czas nieokreslony a lekarz ma 7400CHF i umowe na rok (lub czasami na 3 miesiace?) Czy kolega juz sie domysla ze jest cos takiego jak popyt i podaz

      W kwestii strajku – nie wierze w garbate aniolki. Srodowisko jest zbyt niespojne, niezorganizowane i ubogie intelektualnie, by uderzyc, w kazdym razie rzad zwieksza produkcje medykow. Quantitativ statt Qualitativ – tez sie da, Armia Czerwona masami atakowala, za Rodinu, za Stalinu, wpieriod…. zaszli do Berlina…

    2. Medicus Helveticus – jako, że słabo orientuję się w sprawach CH bardzo proszę o uświadomienie 🙂

      Z wieloma kwestiami poruszonymi w artykule się zgadzam, nie mamy żadnej karty przetargowej – w większości grzecznie będziemy siedzieć na rezydenturach, po prostu chcemy ten okres mieć jak najszybciej za sobą, to całkowicie zrozumiałe.
      – emigracja? Ci, co mieli wyjechać już wyjechali, niepowodzenie protestów może zwiększy odsetek wyjeżdżających o 10% (luźno sobie rzucam). Zresztą znam hurraoptymistów w tym zakresie, którzy po pół roku wrócili i pokornie zaczęli polską rezydenturę.
      – mała liczba lekarzy w Polsce? Nie bądźmy naiwni: po pierwsze może jest mało w stosunku do potrzeb zdrowotnych mieszkańców, ale w stosunku do pieniędzy przeznaczanych na finansowanie ochrony zdrowia jest stanowczo za dużo, poza tym większość pracuje w więcej niż jednym miejscu, więc rachunki mocno się wyrównują
      – wysoki średni wiek lekarza? Taa, bo na pewno lekarze przejdą na emeryturę w wieku 65 lat… W mojej specjalizacji (a podejrzewam, że w innych jest podobnie) zdarzają się praktykujący prawie 80-latkowie – że wielu ma zastrzeżenia do ich pracy? Cóż z tego, kontrakt na poradnię i tak mają, pacjentów także. Na takich specjalistach system pociągnie jeszcze z 20 lat, a na pewno żaden minister nie myśli aż tak do przodu 😉
      – odejście od łóżek sparaliżuje szpitale opierające się na rezydentach? dyrektorzy w mediach zrobią z nas morderców narażających pacjentów, oddziały przejdą w tryb dyżurowy, każdy strajk lekarzy prędzej czy później się łamie i wszystko wróci do normy
      – podwyżki rezydentów w wielu przypadkach oznaczają rezygnacje z dodatkowych miejsc pracy – kto miałby zasuwać w NPL, POZ, SOR, transportach, krwiodawstwie, itd. itp?
      – … (argumenty można mnożyć)

      Bardzo chciałabym wierzyć w efekty, ale jesteśmy w tej walce bardzo grzeczni (poniekąd zrozumiałe, cokolwiek by mówić, w naturze wielu z nas nie leży palenie opon), bardzo nie chcemy sobie narobić wrogów.

  5. Tak w ogole to mam pare uzupelnien co do DE – zwlaszcza w obrebie anestezjologii…. Ale o tym pozniej.

  6. „Zdaje sobie sprawę, że macie rację, ale od wielu lat na świecie nikogo nie obchodzi prawda. Liczy się siła pieniędzy. ”

    Napisałam ostatnio dokładnie to samo. Czuję się teraz mniejszym wariatem. Dziękuję. x)

  7. Jest jedna rzecz, która jest daleko bardziej bez sensu od strajkowania w obecnej sytuacji – pisanie takich tekstów. Po co Pan Doktor marnuje czas? Zmieni to coś? Takie mądrzenie będzie miało tylko jeden efekt – zniechęci kilku rezydentów do jakiegokolwiek działania i wpędzi ich w jeszcze tylko większą frustrację. Poza tym nie da się przewidzieć dokładnie i jednoznacznie reakcji na nasze działania. Oczywiście nie patrzę na to optymistycznie, ale nie można siedzieć cicho jak jest się obrażanym i poniżanym, bo wtedy to już na pewno wszyscy stwierdzą, że nam jest dobrze z zaharowywaniem się za 2300 na rękę – a może nawet obniżyć nam pensje się uda….

    1. Dobrze, to nie napisałem tego tekstu. Jakie macie atuty. Porozmawiajmy o faktach. Robić to trzeba coś z głową. Teraz happening i manifestacja. Co następne. Walki rezydentek w kisielu czy reyzdentów stetoskopami w klatkach MMA?

      Wincyj piniendzy, wincyj. Bo się rozpłaczemy. Albo pokażemy stetoskopy a nie siusiaki.

      A reakcje na wasze działania da się przewidzieć. Brak reakcji. Może jakiś dziennik na 9 stronie coś napisze, że się młodym przewraca w tyłkach i palma odbija * najwidoczniej z nadmiaru wolnej gotówki*

      Ja niem jestem nieprzychylnie Wam nastawiony – ale albo zachód się polonizuje albo Polska westyzuje. W Niemczech jak młody rezydent 2550 netto – to też nie są to kokosy w Monachium, Berlinie czy Hamburgu. Owsyem, do opieki nie chodzi, ale to daleo od luksusu. W Szwajcarii podobnie ale to innym razem. Dlaczego protestuja brytyjczycy?

      Ja o czym innym możę, o rynku. W Zurychu stawka dzienna specjalisty freelancera to 750CHF brutto. Jak się takiego lekarza Allgemeinmedizinera na zastępstwo szuka. Dermatolog 900CHF brutto. Czyli z ryzykiem już jego w razie pozwów. Na 12 godzin obsady w przychodni. A wiecie ile godzinna stawka z firmy zewnętrznej dla Rejestratorki wynosi, bez matury…. 57,90CHF brutto/h… Porównajcie matematycznie teraz i odnieście do zakresu kompetencji, odpowiedzialności… Przez grzeczność nie będę wspominał jakie stawki godzinowe oferowane są za świeżych po egzaminach asystentów, których jest w bród bo… nie mają etatów w szpitalach, zwłaszcza obcokrajowcy.

      Jak przychodzi programista C++ do firmy freelancer to jego fakturka o 400-500CHF brutto, ale za godzinę. Najczęściej ma taki człowiek mniej niż 30 lat. Kim jest lekarz w wieku 30 lat? Medycyna odjechała.

      Tu na zachodzie też ludzie mówią o powołaniu, obowiązkach, odpowiedzialności i truizmach. Jakoś też im umyka, że czynsz trzeba zapłacić.

      W kwestii obniżania pensji Kapitanie Krzepo – moj post jest bey emocji – ja wiem że zaharowując się za 2300 PLNów netto nie jest warto ale – nikt nikogo tam pod pistoletem nie trzyma – nie żebym to mówił bezczelnie w twarz sprzed monitora – ale – jak z 2300 netto zrobią 2000 netto to nic się strasznego w kesoniku bulandyjskiej ochrony zdrowia nie stanie – bo nie rzucicie nagle rozpoczętej specki, nie sparaliżujecie systemu niewydolnego. Zaciśniecie pięści, zęby – i popatrzycie na kolejną możliwość dorobienia w NPL, YOL, Pogotowiu, gdziekolwiek. Okradniecie Was samych y waszego życia, czasu dla Waszych rodzin. Takie są fakty. Oni o tym wiedzą i bedą grać do bandy, tak daleko jak mu przeciwnik pozwoli. A przeciwnik pozwala od lat na wiele i w tej materii oporu materii nie ma. Nie podoba się – mam na Pana miesce chętnego wolontariusza…

  8. Hmm… To ja może z punktu widzenia 1. pacjenta-inwalidy, czyli osoby mającej względnie intensywny kontakt z systemem OZ od wielu lat; 2. osoby mniej lub bardziej zaprzyjaźnionej z paroma niemal-Judymami, ale noszącej też blizny po paru skurwysynach; 3. freelancera, czyli kogoś równie mocno odczuwającego brak solidarności środowiskowej i szybkie pauperyzowanie się zawodu (co z tego, że innego – proces jest ten sam). To tyle, żeby kąt widzenia przedstawić. 🙂
    Ad rem – zgadzam się z oglądem ze Szwajcarii, że żadne protesty nic Wam nie dadzą póki co, bo macie zbyt wiele / wielu przeciwko sobie. W dodatku strona aktualnie rządząca ma taką wprawę w propagandzie i manipulacji opinią społeczną, jaką niektórzy z Was osiągną koło osiemdziesiątki, a większość nigdy. 😛
    Z czego płynie prosty wniosek, że najpierw trzeba przerzedzić szeregi przeciwnika. Skoro na decydentów jesteście zwyczajnie za ciency w uszach, to trzeba się wziąć za Januszy i Grażyny. Jak? Ano – propagandowo, a raczej PR-owo. Mnie w ogóle ciężko dziwi, że takie np. Porozumienie Zielonogórskie walczyło o swoje totalnie zaniedbując PR. Że im się wobec tego zaniedbania cokolwiek udało, graniczy dla mnie z cudem. No ale to było za czasów miękkiego PO oraz w czasach, kiedy jeszcze niektórzy (stanowczo nie wszyscy) wstydzili się publicznie okazywać buractwo. Czasy się zmieniły, więc bez dobrego PR już nie zrobicie nic. I tu nad moją branżą macie przewagę w postaci OIL – jakie są takie są, ale przynajmniej istnieją, a w mojej branży niczego takiego nie ma i dlatego jest dupa blada. Wy przynajmniej macie jakiś punkt zborny. Może dla rezydentów istnieje jeszcze jakiś inny – nie wiem, nie wnikam, nie o to chodzi.
    Chodzi o to,, że przez jakikolwiek punkt zborny jesteście w stanie się skrzyknąć i zbiorowo wynająć kogoś, kto Wam przez pół roku – rok dobrze przygotuje grunt PR-owo. Nie tylko Wam zresztą, bo myślę sobie, że niezależnie od wieku nie jest fajnie być w tzw. oglądzie społecznym tępym, chciwym konowałem. Rezydenci to pewnie za młodzi, żeby to pamiętać, więc zapytajcie swoich rodziców, jak pięknie potrafił trafiać do Januszy i Grażyn ś,p. Jacek Kuroń. Dokładnie kogoś takiego Wam trzeba – 100% wiarygodności i tyleż samo daru przekonywania. I to najlepiej nie w jednej osobie…
    Dopiero po takim „przygotowaniu artyleryjskim” możecie cokolwiek zdziałać. Może wtedy pójdą z Wami również ci, którzy rezydentami już dawno nie są, ale dalej im zwyczajnie szkoda pacjentów – wbrew pozorom oni są znacznie liczniejsi od nadętych skurwysynów, tylko muszą się policzyć i sobie uświadomić własną przewagę liczebną. A wtedy może i skurwysynów uda im się pogonić z szeregów zawodu, czego jako pacjentka im serdecznie życzę, amen. 🙂

    1. Właśnie rodzinni akurat mieli najwięcej do ugrania bo nic tak Janusza i Grażyny nie hiperpolaryzuje jak brak tego najistotniejszego kontaktu – bo w PL panuje kult pieczątki a każdy Janusz kłaniając się w pas konowałowi rodzinnemu chce tylko pieczątkę, badania i tak dalej. Rodzinni mają kartę przetargową.

      Rezydenci jej nie mają. Czy w PL, czy w DE czy w CH. Szeregowy Kowalski, baczność. Co to jest kałuża, szeregowy Kowalski

      Kałuża Panie Kapralu to mały ograniczony zbiornik wodny bez najmniejszego znaczenia strategicznego.

      Rezydenci to takie kałuże, plankton systemu, do zjadania przez większe ryby łańcucha troficznego…

  9. To właśnie tak widzę:
    żaden system nie jest równy;
    sa trzy strategie:
    nic z tym nie robić;
    probować zmienić;
    próbować znaleźć się po „lepszej” stronie;
    lekarze wiedzą chyba, że życie jest jedno i skończone.
    dodajmy do tego, że szansa na zmianę jest mikroskopijna. Dlatego racjonalna indywidualna strategia to w zależności od zgody na wysiłek:
    – próbować znaleźć się w lepszej warstwie (zmienić zawód, wżenić się w profesorską rodzinę, emigrować, zostać ministrem zdrowia …) – jeśli jest zgoda na jakiś trud
    – robić nic i minimalizować wysiłek

  10. Po co te niemieckie wyrazy w artykule, przecież są polskie odpowiedniki, a niemiecki nie jest powszechnie znany w Polsce?

    1. Po co te rosyjskie wyrazy w artykule, przecież są polskie odpowiedniki, a niemiecki nie jest powszechnie znany w Polsce?

  11. Ja nie dyskutuje z tym, ze lekarze w PL nie maja kokosow, ale gdzie indziej trawa jest zawstze bardziej zielona. Czy odpowiedzialas sobie np. czemu zagranica jest tyle lekarskich etatow wolnych i dlaczego? Bo praca jest ciezka i nisko platna. Malo tego. Jak popatrzysz na ogloszenia to.. szuka sie przede wszystkim mlodych specjalistow by uciec od kosztow ksztalcenia. Chce sie produkt gotowy. Nikt nie chce inwestowac w polsrodki. A jak juz ma produkt gotowy to eksploatuje go niczym SORownika w Polsce lub gorzej. Co do kosztow zycia – to zalezy. W Szwajcarii w Zurychu za pensje asystencka – nie pozyjesz na poziomie. Choc nie to jest w zasadzie problemem tylko niepewnosc przyszlosci -jak dostajesz umowe na rok…to moze byc ciekawie jesli jej nie przedluza bo beda chcieli zaoszczedzic te marne kilka tysiecy… Za granica wbrew propagandzie nikt nie czeka na nas z otwartymi rekoma. Nie mam na mysli etatow dla lekarzy na dermatologiach, urologiach, chirurgiach plastycznych czy gdzie indziej. Regula jest ze obcokrajowcy maja pod gorke i specjalizacji nie koncza na czas …lub nie koncza jej wcale. Jalmuzna i policzek w PL to jedno -ale nie znam nikogo kogo w PL nie puiscili z papiurkiem ze jest specjalista…( co umial to druga sprawa)..tymczasem zagranica moze byc z tym roznie

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!