Będąc Młodym Studentem: pierwszy rok studiów na kierunku lekarskim

Łup, łup, łup – tłucze się głośno serce gdy sprawdzasz wyniki rekrutacji. Szeroko rozszerzone źrenice, wysuszone usta, pogryzione do krwi. Drżącymi rękami sprawdzasz i… JEST! Udało Ci się, już niemal jesteś studentem medycyny!

Gdy już się otrząśniesz, odtańczysz taniec radości (albo dwa), załatwisz formalności i przeczekasz wakacje (które przecież są piękne i długie, ale jakże wyczekujesz ich końca!) nadchodzi początek października. Stawiasz pierwsze kroki jako student kierunku lekarskiego.

W oparach stresu i formaliny

Pierwszy rok upływa pod znakiem anatomii, w oparach formaliny.Nie mylą się starsi koledzy, pierwszy rok upływa pod znakiem anatomii, w oparach formaliny. Pierwsze kroki kierujesz więc do prosektorium. Zimne, białe ściany, ciężkie, kamienne stoły i obezwładniający, odpychający zapach. Zaciskasz spoconą dłoń na pęsecie i wchodzisz, wraz z gronem nowych znajomych, do sali, która teraz jawi Ci się jak sala tortur. Tak zaczyna się największa przygoda Twojego życia!

Stoisz drżąc ze strachu, w oczekiwaniu na przydzielenie do grupy anatomicznej. Nagle pada Twoje nazwisko, na nogach niczym z waty oddalasz się powoli do wskazanego stołu, taksowany wzrokiem przez przyszłych nauczycieli. Łapiesz kontakt wzrokowy z kolegą poznanym w korytarzu, uśmiechasz się, uspokajasz i ścierasz ukradkiem kroplę potu z czoła. Asystent, w wykrochmalonym fartuchu staje u szczytu stołu i… Nie jest tak źle.

Sulcus tendinis musculi flexoris hallucis longi i inne cuda

Nauka tego przedmiotu wygląda mniej więcej tak, jak uczenie się adresów i numerów z książki telefonicznej.Pierwsze starcie z anatomią wydaje się starciem z rozpędzoną ciężarówką. Z niedowierzaniem w oczach wertujesz Bochenka, z namaszczeniem przepisując łacińskie i angielskie nazwy, lecz mimo nieprzespanych nocy ciągle nie jesteś w stanie ich zapamiętać. Rozejrzyj się: wszyscy tak macie. Siadacie więc razem i dzień po dniu, wymieniając się doświadczeniem, wkraczacie w magiczny świat medycyny i odkrywacie po kolei wszystkie bruzdy w kościach. Już po kilku dniach zapach prosektorium staje się czymś normalnym, podobnie jak plamy z formaliny na spodniach. Sinus sagittalis superior – powtarzasz sobie zagryzając kanapkę nad plastikowym modelem czaszki. Poznawanie ludzkiego ciała jest o wiele bardziej fascynujące niż Ci się wydaje, zwłaszcza, gdy nauczysz się jak to robić skutecznie.

Jak mawiał pewien profesor anatomii, nauka tego przedmiotu wygląda mniej więcej tak, jak uczenie się adresów i numerów z książki telefonicznej. Trochę racji miał, na początku przyswaja się tak wiele obcych, niezrozumiałych słów, że równie dobrze można byłoby to potraktować jak naukę chińskiego. Jednak wkrótce wszystko zaczyna się łączyć w jedną, piękną całość. Naprawdę trzeba znać anatomię, by móc zrozumieć fizjologię, a później zdobywać wiedzę o tym, jak człowieka naprawić.

Kotlety i wata cukrowa

Pierwszy rok, to jednak przede wszystkim poznawanie nowych ludzi, zawiązywanie przyjaźni, które mogą przetrwać nawet całe życie. To wyzwanie, szkoła samodzielności i siły.Histologia, czyli drugi przedmiot spędzający sen z powiek, jest o tyle prostsza, że bazując na jednej książce da się nawet przebrnąć przez egzamin. Jeśli Twoja uczelnia zapewnia rozrywkę w postaci zaliczenia praktycznego, czeka Cię wiele godzin spędzonych przy mikroskopie. Część bibliotek umożliwia wypożyczenie sprzętu, ogląda się więc często “szkiełka” grupowo, budując skojarzenia ułatwiające rozpoznanie. Kotlety, Mucha Lucha czy wata cukrowa naprawdę zostają w głowie na o wiele dłużej niż poprawne nazwy formacji tkankowych. Niestety, mało tutaj odniesień do kliniki, więc niewielu studentów fascynuje się histologią i bardzo szybko wkuta wiedza ucieka. Ale to dobrze, niepotrzebnej wiedzy nie można magazynować, trzeba robić miejsce na kolejną porcję, która przybywa w tempie szybszym niż Pendolino.

Pierwszy rok, to jednak przede wszystkim poznawanie nowych ludzi, zawiązywanie przyjaźni, które mogą przetrwać nawet całe życie. Dobrze mieć grono znajomych w branży, w końcu nie raz będzie potrzeba wezwania na konsultacje! To wyzwanie, szkoła samodzielności i siły. W końcu, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Jeżeli opuszczasz dom rodzinny wyjeżdżając na studia, początek będzie pełen wyzwań. Znalezienie mieszkania, odpowiednich (cichych) współlokatorów i samodzielne przygotowywanie posiłków to szkoła życia. Osobiście znam osoby, którym łatwiej nauczyć się mięśni przedramienia z przyczepami w trzech językach, niż obsługi pralki.

Stajesz się panem swojego czasu i tylko od Ciebie zależy jak go wykorzystasz. Naprawdę uda Ci się znaleźć czas na wszystko, musisz tylko nauczyć się decyzyjności. Ta cecha przyda Ci się też na testach, bo niestety musisz mieć świadomość, że nigdy nie będziesz wiedział wszystkiego.

Gdy już miną pierwsze miesiące, a wraz z nimi kolejne kolokwia i zaliczenia, gdy nauczysz się uczyć skutecznie, przestaniesz się tak bardzo wszystkim przejmować. Twoje życie w końcu stanie się studiowaniem, a nie tylko nauką. Z każdym dniem będzie coraz lżej, nauczysz się znajdować czas na znajomych, imprezy, teatr, sport. Znikną wory pod oczami, pojawi się szeroki uśmiech. Z doświadczenia wiem, że większość ludzi chętnie Ci pomoże, starsi dadzą materiały, rówieśnicy podzielą się swoimi notatkami, a może i kanapką.

Więc ciesz się wakacjami, na naukę jeszcze przyjdzie czas!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Magdalena Zdziebko
autor BML
Studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Na lekarski trafiła trochę przypadkiem, bo rozważała jeszcze bycie naukowcem lub dziennikarką, a zakochała się w medycynie bez pamięci. Prowadzi kronikę grupy studenckiej, czyta niemal wszystko co trafi w jej dłonie, ogląda seriale, gotuje, pływa i uwielbia poszerzać horyzonty. Kocha ludzi, góry, wodę oraz jedzenie i nie ufa ludziom, którzy twierdzą, że jeść nie lubią.
Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego. - Oscar Wilde, Portret Doriana Graya

Dwa komentarze na temat “Będąc Młodym Studentem: pierwszy rok studiów na kierunku lekarskim”:

  1. Wszystko pięknie… gdyby tylko było trochę więcej pieniędzy i czasu na ten teatr czy kino. Prywatnie mam wrażenie, że pierwszy rok był najłatwiejszy i było na nim najwięcej czasu wolnego. Teraz kończę trzeci i nie wierzę że można mieć tyle wolnego. Mimo wszystko kierunku studiów nie zmienię. Dopiero na 3 roku zaczęła się prawdziwa medycyna 🙂 warto wytrzymać!

  2. Jak dobrze poczytać wypowiedź kogoś, kto podziela moje zdanie w kwestii ilości czasu wolnego. Znam takich, którzy po 2 czy 3 roku, nadal opowiadają wszystkim wkoło jak to na medycynie nie ma czasu na życie, a wystarczy trochę samodyscypliny i dobrej organizacji i na wszystko się bo znajdzie 🙂

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!