Uczyć się na stażu kierunkowym czy iść zarabiać pieniądze? Oto jest pytanie.

Niedzielne popołudnie, oglądam Człowieka z żelaza. I mam wrażenie, że historia zatoczyła krąg…

Maciek Tomczyk: A jaki sens ma studiowanie? Dla mnie żadnego w tej chwili… No co, zostanę inżynierem – będzie mi gorzej.
Dzidek: Bzdura. Dlaczego ma ci być gorzej?
Maciek Tomczyk: Bo będę miał więcej do stracenia.
Dzidek: Rozumiem. Rozumiem. Chcesz się umartwiać.
Maciek Tomczyk: Nie. Chcę być wolny.

 

Mija 2-gi tydzień od manifestacji w Warszawie – pięknego świadectwa solidarności zawodowej oraz odwagi cywilnej. Było idealnie pod każdym względem, za co serdecznie we wstępnie chciałem podziękować organizatorom i uczestnikom. Na efekty przyjdzie nam poczekać – jak widać po odpowiedzi rządu chyba dość długo. Ale pierwsza wyrwa w murze powstała.

Podobnie jak dla wielu z Was był to mój pierwszy przemarsz ulicami stolicy ze sztandarem w ręce. Ponadto rozmowy w autobusie, odpowiedzi na pytania studentów, stażystów, wymiana doświadczeń z rezydentami innych specjalności skłoniły mnie do wyciągnięcia zaskakujących wniosków.

Ciche przyzwolenie na wychodzenie wcześniej, nieprzychodzenie po dyżurze. Dlaczego? Bo każdy wie, że szpital nie zapłaci, że wszyscy pracują dodatkowo.Jak wybrać staż kierunkowy? O ile wpływ na miejsce odbywania specjalizacji mamy mocno ograniczony, to w większości przypadków istnieje dość duża swoboda przy wyborze miejsca realizacji staży kierunkowych oraz – co widzę na co dzień – sposób zaangażowania w ten staż. Dominują tutaj przyszli „podspecjaliści” z interny, którym moduł podstawowy zapewnia realizację 12 staży (słownie: dwunastu) w ciągu 3 lat. Tak intensywna podróż przez oddziały szpitalne w okolicy na pewno wpływa pozytywnie na liczbę znajomych na Facebooku, na rozwój umiejętności miękkich, prowadzenia small-talk. Ale co z realizacją programu PŁATNEGO stażu?

Pracuję w oddziale, w którym lista obecności stażystów liczy około 15 nazwisk. Program specjalizacji szczegółowo wypowiada się na temat zakresu wiedzy do opanowania, godzin dyżurowych. Po pół roku zaczynam umieszczać go w swojej głowie na jednej półce z twórczością Andrzeja Pilipiuka.

Stażysta jest pracownikiem do wszystkiego. Od przyjęć pacjentów, po przepisywanie kart zleceń, a nawet do wyjazdów na konsultację jeżeli sanitariuszek zabraknie. Lekarz rezydent – stażysta. Gdzie w tym nauka? Brak czasu na udzielenie odpowiedzi…

Ciche przyzwolenie na wychodzenie wcześniej, nieprzychodzenie po dyżurze. O dyżurach w oddziale, w którym odbywa się staż nawet nie wspomnę. Dlaczego? Bo każdy wie, że szpital nie zapłaci, że wszyscy pracują dodatkowo: POZ, wieczorynki…

A teraz z drugiej strony: jak ja wybieram staż?

Jako przyszły internista nie znoszę kardiologii – boję się jej, nie rozumiem? Nie wiem. Ale mam poczucie, że muszę się jej nauczyć na tyle, abym sam czuł się pewnie lecząc pacjentów. Z drugiej strony pracuję dodatkowo popołudniami, gdzie w kilka godzin zarabiam więcej niż za cały etat.

Jako przyszły internista mam poczucie, że muszę się nauczyć kardiologii na tyle, abym sam czuł się pewnie lecząc pacjentów. Z drugiej strony pracuję dodatkowo popołudniami, gdzie w kilka godzin zarabiam więcej niż za cały etat. Sytuacja materialna zmusza do postawienia nieetycznego i niemoralnego pytania: czy wybrać oddział, w którym nie muszę się pojawiać i przez 4 miesiące rozszerzyć godziny pracy „dodatkowej” ? Czy wybrać oddział, w którym będę włączony do codziennej pracy i nauczę się kardiologii?
Nie chcę odpowiadać sobie na 12 takich pytań. Nie chcę podejmować takich decyzji. Boję się, że pewnego dnia przeoczę coś, bo nie byłem na stażu, lub co gorsze – byłem na nim, ale z przepisywania kart zleceń nie wyciągnąłem właściwych wniosków.

Mój poprzedni oddział wydawał mi się idealny. Idealny, bo ciekawa i rozwijająca praca, bo bez chaosu i pośpiechu pomimo dużej ilości pacjentów, bo miałem czas i warunki na rozmowę, bo byłem lekarzem prowadzącym do początku do końca. Idealna, bo kończyła się o godz. 13. więc bez problemu można było udać się popołudniu do POZ na 4 godziny. Już jednak nie chcę być zmuszany przez listonosza aby przechodzić z pracy do pracy.

I to wszystko uświadomiłem sobie wracając z Warszawy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Leonard
wpis gościnny
Ja? Internista, głos z południa, spod Wawelu. Na tyle krótko w tym biznesie, że jeszcze posiadam własny punkt widzenia. Lubię organizację, porządek i szpinak. Nie mam pamięci do nazwisk i tytułów.
„Mamy wygarnąć sobie prawdę, jak dwaj mężczyźni? Nie przyjaciele, lecz wrogowie i ludzie równi sobie. To oferta, z którą rzadko się spotkasz” - Stephen King.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!