Wychodzi pacjent od lekarza

Na początek scenka rodzajowa: przerwa w zajęciach, kiosk w szpitalu klinicznym* i magazyn o homeopatii, medycynie naturalnej „O czym lekarze Ci nie powiedzą”, na widok którego wyrwało mi się do znajomych: „O, spójrzcie, to ta gazeta dla oszołomów!”. Błąd. Nie róbcie tak. Nie wiadomo, kto słucha i jak zareaguje.

Skala zjawiska

Fragment Dzienników Kołymskich Hugo-Badera:

„Misza zostaje indywidualnym przedsiębiorcą. Zakres usług – uzdrawianie. Załatwia sobie stosowną licencję i państwowy certyfikat. Jest jednym z ośmiuset tysięcy legalnie działających w Federacji Rosyjskiej specjalistów usług magicznych (uzdrowiciele, jasnowidze, wróżki). Lekarzy jest sześćset tysięcy”.

Tyle o Rosji. Zawsze mam z tyłu głowy te liczby, gdy docierają do mnie doniesienia o cudownych terapiach opisanych przez rosyjskich lekarzy – w końcu nigdy nie wiem, z której strony barykady się wywodzą. W Polsce natomiast furorę robi książka "Ukryte terapie" inżyniera Jerzego Zięby, doświadczonego naturopaty i hipnoterapeuty klinicznego. W kioskach szpitalnych w Poznaniu kupić można przetłumaczony z angielskiego magazyn, którego redaktorami są profesorowie medycyny środowiskowej i homeopaci. Antyszczepionkowcy startują w wyborach do sejmu, czyniąc z bojkotu szczepień element programu wyborczego. Bardzo możliwe, że to wszystko już było, a ja dopiero teraz zaczęłam dostrzegać narastanie tego zjawiska. W każdym razie zastanawia mnie, skąd w ludziach tyle uprzedzeń wobec lekarzy? Dlaczego termin „medycyna akademicka” stosowany jest niczym obelga na formach internetowych tych środowisk?

Profilaktyka i rozmowa

Główny zarzut, jaki wysuwają osoby radykalnie niekonwencjonalne, to przekupienie pracowników ochrony zdrowia przez sięgające wszędzie swoimi mackami firmy farmaceutyczne. Koncerny farmaceutyczne w tym kontekście to naprawdę wcielenie zła. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam się dyskutować z osobą o podobnych poglądach, to z pewnością usłyszeliście argument:

„No tak, nie możesz mówić inaczej, bo przez firmy farmaceutyczne:

  1. nie skończysz studiów;
  2. nie awansujesz;
  3. nie będziesz dobrze zarabiać”.

Ważniejsze jednak od radykałów powinny być dla nas osoby zniechęcone do konwencjonalnych metod ponieważ widzą w lekarzu biały fartuch przepisujący jedynie tony tabletek.Myślę, że niemożliwością jest znalezienie wspólnej płaszczyzny porozumienia z takimi osobami albo jest to bardzo, bardzo trudne i czasochłonne. Ważniejsze jednak od radykałów powinny być dla nas osoby zniechęcone do konwencjonalnych metod nie dlatego, że wszędzie widzą spisek, ale ponieważ widzą w lekarzu biały fartuch przepisujący jedynie tony tabletek. I zarzut tych osób jest dużo poważniejszy, bo dotyczy braku dialogu, braku zainteresowania trybem życia pacjenta. Nie chodzi tu o plotkowanie, czy wymianę przepisów kulinarnych. Osoby te mają pretensje, że zamiast usłyszeć o zdrowym odżywianiu, dostają receptę na statyny, zamiast rekomendacji ćwiczeń fizycznych – kilka leków na krążenie czy metforminę, na nadkwasotę bez zająknięcia o diecie od razu inhibitory pompy protonowej. I antybiotyki na każdą infekcję gardła w tym wirusową – to też jest często wytykane. Świadomość zdrowotna w społeczeństwie rośnie, a niektórzy lekarze wciąż traktują przychodzących do gabinetu paternalistycznie, jakby pacjent był niespełna rozumu albo był leniwym wyłudzaczem antybiotyków. Dodatkowo niewiele tłumaczą, bo i tak pacjent nie zrozumie, a poza tym to nie ma czasu, bo NFZ.

O czym pacjenci Ci nie powiedzą

A co zrobi potrzebująca pomocy strona rozczarowana takim traktowaniem? Poszuka informacji na własną rękę. W pierwszej kolejności odstawi leki po przeczytaniu ulotki, a zwłaszcza szalenie długiej listy skutków ubocznych. Może gdyby została o nich uprzedzona, lepiej stosowałaby się do zaleceń? Następnie przeszuka Internet. A tam jest wszystko. Gros osób zainteresuje się wtedy zdrowym żywieniem, aktywnością fizyczną, modną ostatnio dietą bezglutenową i bezlaktozową. Może zainwestuje w oleje roślinne o dziwnie brzmiących nazwach, własny warzywniak albo suplementacje witamin, włączy do jadłospisu kaszę jaglaną i komosę, a wyrzuci z niej białe pieczywo. Ostatecznie duża część porad na forach internetowych dotyczy całkiem rozsądnych zachowań. Szkoda tylko, że stawiane są w opozycji do współczesnej medycyny, która według wspomnianych środowisk zajmuje się tylko leczeniem objawowym, a nie profilaktyką. Pół biedy, gdy pacjent zacznie stosować podejrzane, ale ostatecznie nieszkodliwe techniki. Kilka znalezionych przeze mnie przykładów: wstrzymywanie oddechu na wdechu, aby pozwolić wolnym rodnikom na przeniknięcie do powietrza wydychanego i powolne ich wydmuchiwanie, picie wody utlenionej (która na szczęście po krótkim czasie od otwarcia jest już zwykłą wodą) z tego samego powodu – aby wyeliminować wolne rodniki, nieużywanie antyperspirantu, ponieważ zawarte w nim aluminium powoduje nowotwory blisko pachy – dlatego tak dużo zachorowań na raka piersi i płuca w społeczeństwie, niejedzenie drożdżówek, ponieważ przewlekłe zakażenie drożdżami też powoduje raka. Gorzej, gdy w swoim pędzie poszerzania wiedzy pacjent trafia na leczenie raka cieciorką (procedura jest dosyć skomplikowana, ale polecam wygooglować), co wymaga rezygnacji z chemio- i radioterapii; na praktykę picia płynu Lugola na wszystkie choroby tarczycy z niedoczynnością, nadczynnością, to nieważne; czy na ruchy antyszczepionkowe.

Śmiać się czy płakać?

Ktoś nazwany oszołomem czy szarlatanem nie nabierze szacunku do rozmówcy, ani tym bardziej zaufania.Ani jedno, ani drugie. Przyznam, że moja reakcja na tego typu rewelacje oscyluje między niedowierzaniem, wyśmiewaniem (jak z tym oszołomem na początku) a oburzeniem, zwłaszcza, gdy jestem na zapas oskarżana o korupcję. Jednak nic się w ten sposób nie zdziała, poza jeszcze większym spolaryzowaniem się stron. Ktoś nazwany oszołomem, wariatem czy szarlatanem nie nabierze szacunku do rozmówcy, ani tym bardziej zaufania. Z następnym konowałem nie podzieli się swoimi internetowymi odkryciami, choćby z obawy o śmieszność. Nie wymagajmy od osób postronnych, aby wiedziały, co to wolne rodniki albo jak powstaje nowotwór, jeśli nie kończyły kursu biochemii ani patofizjologii. Z tych samych powodów wytłumaczmy, że rtęć zawarta w szczepionkach (jeśli już się tam znajduje) jest w formie nieszkodliwych związków i to opary rtęci są toksyczne. Besztanie matki, która chce jak najlepiej dla swojego dziecka, może odnieść skutek odwrotny. Każdy może mieć wątpliwości, a w końcu z jakiegoś powodu wycofane zostały termometry z rtęcią, prawda? Chciałabym, aby ktoś mnie wyczulił na praktyki wśród pacjentów, którzy przecież nie znają pojęcia „evidence-based medicine”. Wiemy, że pacjenci nie przestrzegają zaleceń lekarskich, ale rzadko zastanawiamy się, dlaczego tak się dzieje. Firmy farmaceutyczne produkują coraz to wygodniejsze formy leków, kolorowe, słodkie, o przedłużonym działaniu… A może zamiast tego wystarczyłaby rozmowa i trochę empatii?

*Swoją drogą to podwójnie niepokojące, że takie magazyny rozprowadza kiosk szpitalny. Przypisuje sobie w ten sposób autorytet szpitala, co więcej, szpitala klinicznego, a przez ciągłość nawet Uniwersytetu Medycznego.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Anna Klimont
wpis gościnny
Studentka 6 roku na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Była harcerka, redaktorka naczelna gazety studenckiej „Puls UM”. Przyszła internistka. W ramach programu ERASMUS spędziła cudowny rok w Maladze, a korzystając z innego stypendium miała okazje praktykować w Edynburgu. Uważa, że świat najlepiej opisują reportaże i dobra fantastyka. Pasjonatka gotowania i jeżdżenia po świecie, najlepiej z mężem, namiotem i plecakiem na plecach. Ma słabość do gór o wschodzie słońca, białej czekolady i alpak.
„To do is to be” – Nietzsche "To be is to do” – Kant “Do be do be do” – Sinatra

Komentarze na temat “Wychodzi pacjent od lekarza”:

  1. Niestety zbyt mały nacisk na studiach kładzie się na nauczanie profilaktyki. Godziny zajęć poświęcone tematom zdrowego żywienia i stylu życia mogę policzyć na palcach jednej ręki, za to nad farmakologią każdy z nas spędził ich dziesiątki. Zdecydowana większość studentów (i niestety lekarzy) traktuje tematy medycyny profilaktycznej po macoszemu, jako dodatek, tekst z gwiazdką, a jeszcze mniej wdraża jej zasady w codzienne życie ( liczba palących koleżanek i kolegów na roku jest przerażająca, a otyły kardiolog to norma). Dlatego lekarze często postrzegani są jako specjaliści chorób i farmakoterapii, a nie zdrowia. Wobec tego wcale nie dziwi fakt, że pacjenci zwracają się do tych osób i środowisk, które promują medycynę zdrowego stylu życia. Jest to nawet pozytywne o ile bazuje na wiedzy, a nie czyimś przeczuciu i przekonaniach (jak w podanych przez autorkę przykładach).

  2. Mnie przestaje dziwić ucieczka pacjentów w „medycynę alternatywną”, kiedy od znajomego fizjoterapeuty słyszę, jak istotne są powięzie i jak wiele można osiągnąć przez terapię manualną czy techniki osteopatyczne i ilu pacjentom już pomógł, którzy wcześniej bez efektu byli leczeni przez ortopedę. „Medycyna akademicka” wydaje mi się wtedy bardzo niedoskonała i ograniczona…

  3. Medycyna niekonwencjonalna rozni sie przede wszystkim podejsciem do problemu. W Szwajcarii jak pacjent przychodzi do lekarza to lekarz ma placone od roboty w modelu fee for service. W Polsce jest ryczalcik od porady w punktach, prawda? Porada specjalistyczna ile to punktow?

    Mam jedna pacjentke, ktora Hashimoto leczy okladem z twarozku, olejem z drzewa sandalowego i kocia uryna. Do kuwety daje gaze gdzie sika jej kot i tym sie naciera. Owszem, DSM IV i rozpoznanie z kategorii F. Ale…

    Ja od czasu do czasu mierze jej T3, T4, TSH, Anti TPO… i nawet dala sobie robic Euthyrox i bierze codziennie, ale po tym jak zrobi kompresy z kociej uryny,

    Sztuka w medycynie jest komunikacja. Nie wystarczy byc dobrym lekarzem ,trzeba byc marketingowcem, psychologiem.

    1. „Mam pacjentkę, ktora Hashimoto leczy okladem z twarozku, olejem z drzewa sandalowego i kocią uryną”. Czyli z własnej woli zastosowała 3 środki, a Pan namówił ją na czwarty – Euthyrox. I tak naprawdę liczy się to, że jej stan zdrowia jest monitorowany, „któryś” :))) ze stosowanych środków jej pomoże, a ona sama ma aktywny stosunek do własnego leczenia. Nie wątpię, że gdyby któryś stosowany środek był ewidentnie szkodliwy, znalazłby Pan sposób, żeby jej wyperswadować stosowanie go, bo udało się Panu zyskać jej zaufanie. M.in. dzięki powstrzymaniu się od zrugania jej za to, że ratuje się, jak umie i potrafi. 🙂 No i o to chodzi…

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!