Będąc Młodym Studentem: dlaczego kierunek lekarski? odc. 3

Masz około 18 lat, za Tobą matura, przed Tobą kolejny, ważny etap życia. Wszyscy oczekują od Ciebie wykształcenia, dobrych zarobków i prestiżu. Każdy podaje na to inną receptę. Teoretycznie ostatnie lata szkolne miały pomóc Ci zadecydować o karierze. W praktyce kierunek studiów nierzadko wybierany jest po kolejnej imprezie pożegnalnej, ostatniego dnia składania dokumentów, na wariata. Chcesz podjąć wybór świadomie? Szukasz porad i mądrości życiowych? Rozczaruję cię – żadna nie pomoże. Decyzję i tak będzie trzeba podjąć samodzielnie.

Medycyna nadal chodzi Wam po głowie i nie wiecie dlaczego? Zapraszamy do przeczytania części I i II serii. Oto ostatnie, najważniejsze, choć być może w obecnych czasach najmniej popularne, motywacje, które pchnęły młodych ludzi na ten elitarny kierunek.

6. Prestiż

Prawda jest smutna. Polacy w większości lekarzy nie szanują. Dlatego stetoskop jako biżuteria to marny powód do pójścia na medycynę. Niestety, nadal pokutuje żądza bycia kimś lepszym od innych, a przynajmniej nie gorszym. Rzesza młodych ludzi nacięła się na mit prestiżu zawodu lekarza. Po studiach przyszedł czas na konfrontację ze smutną rzeczywistością. Awantury na SORach, roszczeniowa postawa pacjentów, wyzwiska z agresją i przemocą fizyczną włącznie, oskarżenia, pozwy sądowe… Prawda jest smutna. Polacy w większości lekarzy nie szanują (może to wedle mylnie pojętej zasady równości, że każdy po równo jest czemuś winien, więc każdemu po równo musi się oberwać). I nie są to czcze słowa. Prestiżowe czasopismo NEJM lokuje Polskę najniżej w rankingu poziomu zaufania pacjenta do lekarza w badanych krajach! Dlatego stetoskop jako biżuteria to marny powód do pójścia na medycynę. Na otarcie łez chciałabym zaoferować cytat:

Kobieta, która postanowiła być szanowana, może taką pozostać nawet pośród całej armii wojska. (Miguel Cervantes)

Z powodzeniem można te słowa odnieść do każdego człowieka. Godnym szacunku profesjonalista staje się w miarę własnej postawy, nie prestiżu grupy.

7. Powołanie

Powołanie powinno być iskrą zapłonową, ale nigdy paliwem.Brzmi banalnie, a jednak jak potwierdzi niejeden lekarz, ono naprawdę istnieje. Łatwo jednak pomylić powołanie ze współczuciem. Do zaspokojenia potrzeby opiekowania się chorymi może wystarczyć pielęgniarstwo lub wolontariat. Swego czasu, w trakcie przeszukiwania forum lekarzy natrafiłam na komentarz „tu nie potrzeba czułości, tylko twardej d…y”. Wrażliwość jak najbardziej jest konieczna, ale nie obejdzie się bez mocnych nerwów, decyzyjności, uporu i wytrwałości.

Lekarze często nie lubią ludzi. Jedni ludzi znienawidzili, choć ich kochali, a inni pokochali ich, choć od nich stronili. Medycyna znaczy: mnóstwo ludzi. Rozpatrując kwestię powołania, należy o tym pamiętać. W połowie studiów niektórzy studenci kierujący się powołaniem stwierdzili, że już nic takiego nie czują.

Powołanie powinno być iskrą zapłonową, ale nigdy paliwem. Jakieś jednak powinno być.

8. Satysfakcja

Niektórzy lekarze nie wyobrażają sobie siebie w innym miejscu. Leczenie ludzi jest po prostu piękne.Pewna grupa młodzieży wybiera zawód, żeby dokonywać ważnych rzeczy. Lekarze przypominają pod tym względem strażaków, ratowników, kapłanów i żołnierzy. Co ciekawe, wymienione grupy codziennie współpracują ze sobą na polu zawodowym. Satysfakcja jest jedną z rzeczy, która nie pozwala porzucić wyczerpującej odpowiedzialności na rzecz wygodnej pracy za biurkiem. Niektórzy lekarze nie wyobrażają sobie siebie w innym miejscu. Obrazą byłoby dla nich nawet tracenie czasu na badania naukowe. Dlaczego? Leczenie ludzi jest po prostu piękne.
Jednakże niska płaca, zmęczenie oraz brak czasu dla rodziny mogą przyćmić największą satysfakcję.

9. Nie wiadomo

Wśród tych dziwnych przykładów ludzi, którzy na medycynę trafili z przypadku, znaleźli się medycy, którzy w trakcie studiów odkryli w sobie powołanie i zainteresowanie medycyną.Z pozoru medycyna nie należy do kierunków wybieranych „w ostateczności”, żeby coś studiować. Mimo to, istnieje grono maturzystów, wprawdzie niewielkie, trafiające na medycynę niemalże z przypadku. U nich to wszystkie powyższe czynniki zadziałały po trochu, ale ostateczna decyzja zapadła pod wpływem indywidualnych, często niezrozumiałych motywacji.
Są to na przykład osoby interesujące się wszystkim na raz, a nie potrafiące zrezygnować z jednego z wielu wybranych kierunków. W końcu medycyna najszerzej łączy ze sobą wiele nauk. Część poszła na medycynę, bo „wszyscy z klasy szli”. Inni w pomaturalnym szale nie wiedzieli co ze sobą zrobić, “a skoro już się dostali…” Wreszcie nie tak nieliczni studenci naprawdę nie mają pojęcia, co ich skłoniło do uczestnictwa w tym szaleństwie.

Wśród tych dziwnych przypadków znaleźli się medycy, którzy w trakcie studiów odkryli w sobie powołanie i zainteresowanie medycyną. Wcześniej nic takiego nie czuli! Z perspektywy czasu nie żałują… tylko czasem, w nadmiarze stresu i odpowiedzialności, zazdroszczą programistom.

Podsumowując, w kwestii wyboru ścieżki zawodowej za pewną można uznać jedną radę: nie słuchać rad. Czynniki należy uwzględniać, nie uzależniać się od nich. Całego życia nie da się zaplanować, tym bardziej nie zrobią tego za nas inni, a każdy i tak podąża swoją drogą. Wybór ostatecznie należy do Ciebie. Wiem, że nie pomogłam. Powodzenia!

Chcesz zobaczyć wszystkie artykuły z tej serii? Kliknij!
Czy zgadzasz się z moimi obserwacjami? A może już jesteś studentem lub lekarzem i chciałbyś się podzielić swoimi przemyśleniami nt. motywacji do obrania takiej ścieżki kariery? Zapraszam do komentowania!

 

fot.Paweł Kadysz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Maria Piekutowska
redaktor
Rocznik '93, studentka UMED w Łodzi, patriotka. Na co dzień popularyzuje polską myśl narodową, historyczną i polityczną. Od niedawna interesuje się historią Kościoła Katolickiego. Prywatnie miłośniczka rysunku, jeździectwa oraz science-fiction. Ryś.
"Pióro mocniejsze jest od miecza... wyłącznie jeśli miecz jest bardzo mały, a pióro bardzo ostre. - Terry Pratchett

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!