Płatne obowiązkowe praktyki lekarskie – łatanie budżetu czy wyciąganie pieniędzy?

Praktyki wakacyjne to niezbędny element studiów medycznych – często jedyna okazja do wykonywania procedur medycznych i zapoznania się z realiami pracy w szpitalu. Student kierunku lekarskiego poświęca aż 4 tygodnie każdego roku by doskonalić swoje umiejętności, a także jest wielkim wsparciem w obliczu deficytu personelu przebywającego na wakacjach. Nierzadko jednak, za możliwość przebywania w szpitalu musi sam sobie zapłacić. Czy tak powinna wyglądać bezpłatna ścieżka szkolenia przyszłych medyków?

W pocie czoła studiujesz i gdy jesteś już u kresu sił, zdajesz sobie sprawę, że wcale nie nadchodzą trzy miesiące wakacji, bo musisz jeszcze odbyć praktyki. Jako, że w czasie roku akademickiego kontakt z pacjentem jest ograniczony, myślisz o nich z radością i nadzieją – w końcu się czegoś nauczysz! Rozważasz praktykowanie w miejscowości turystycznej, by przy okazji pozwiedzać lub w dużej klinice, by nauczyć się więcej o rzadziej występujących chorobach. A może tuż obok rodzinnego domu, by móc ze szpitala zdążyć na ciepły obiadek.

Gdy już w Twojej głowie pojawi się piękny plan wkomponowania praktyk w idealne wakacje, dzwonisz do upatrzonego ośrodka. Wydaje Ci się, że już wszystko jest tylko kwestią jednego podpisu, gdy słyszysz, że za możliwość przychodzenia do szpitala musisz sam zapłacić. Ale jak to?!

Studenci wszystkich kierunków medycznych, na których wakacyjne praktyki są obligatoryjne, napotykali na swojej drodze tego typu przeszkody. Czyżby zdesperowany student gotów był na wszystko? W odpowiedzi na liczne zgłoszenia Czytelników, postanowiłam przyjrzeć się tej sprawie.

Stan prawny

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w rozporządzeniu z dnia 9 maja 2012 roku nakazuje, by student, w tym przypadku kierunku lekarskiego, odbył 600 godzin obowiązkowych praktyk wakacyjnych, oraz określa ich ogólny zakres (oddziały, na których mają się one odbywać) w ciągu całego toku nauki. Szczegółowy program i zasady odbywania i zaliczania określa jednak uczelnia. Czy obowiązek praktyk nałożony ustawowo nie oznacza, że należą one do części studiów, które przecież, jak wynika z Konstytucji, powinny być bezpłatne?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze. A jeśli nie wiadomo o jakie pieniądze chodzi, szanse na poznanie prawdy maleją. Zacznijmy więc nasze dochodzenie, od przejrzenia stawek w szpitalach, o których mi pisaliście. Załóżmy, że student ma obowiązek odbycia 140 godzin praktyk w przeciągu 4 tygodni (ilość ta waha się nieznacznie między poszczególnymi uczelniami). Dla uproszczenia, podaję kwoty brutto.

Stan faktyczny

Radom, jako czternaste co do wielkości miasto w Polsce, jest miejscem zamieszkania bardzo wielu studentów kierunków medycznych, mimo, że sam kształcenia wyższego w tej dziedzinie nie prowadzi. Całe to liczne grono młodych ludzi jest jednak postawione pod ścianą – oba szpitale wymagają wnoszenia opłat. Całe szczęście, że matura z matematyki jest obowiązkowa – przynajmniej potrafimy sobie przeliczyć, w której jednostce bardziej opłaca się nam przebywać w wakacje!

Mazowiecki Szpital Specjalistyczny niczego nie ukrywa, więc bardzo łatwo odnaleźć, że taka przyjemność będzie nas kosztowała 246zł. Z czego ten koszt wynika? Rzecznik prasowy szpitala przebywa na urlopie, więc nie udało mi się uzyskać oficjalnej odpowiedzi. Radomski Szpital Specjalistyczny im. dr. Tytusa Chałubińskiego koszt praktyk umieścił na ostatniej stronie cennika usług – 2,46zł za godzinę zegarową. Spędzając w szpitalu 4 tygodnie, po 7 godzin dziennie zapłacimy więc za nie 344,40zł.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu Zdroju nakłada inne koszty przy odbywaniu praktyk w oddziałach zabiegowych (12zł/dzień, co daje 240zł/miesiąc) i pozostałych (10zł/dzień czyli 200zł/miesiąc), w niektórych zakładach przyszły fizjoterapeuta zapłaci 7zł dziennie, a szkolący się dietetyk 5zł. Wg regulaminu, podpisanie umowy przez uczelnię nakłada na nią obowiązek zapłaty, więc może ona takiego porozumienia nie podpisać, wtedy o praktykę trzeba się starać indywidualnie.

W stolicy, jeśli wybierzemy ośrodek inny niż kliniczny, także może czekać na nas niespodzianka w postaci rachunku. Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie pobiera opłatę, jak określa to Pani rzecznik, “symboliczną” – 100zł jeśli nie przekroczymy 100 godzin praktyk. Po ich przekroczeniu, zapłacimy drugie tyle. Szpital podkreśla że to koszt druku identyfikatora, oraz wydanych uniformów.

Wielu studentów wybiera szpitale zlokalizowane w atrakcyjnych turystycznie lokalizacjach by wieczorami pozwiedzać, bądź dużych miastach. Niezwykle chętnie wybierany jest Gdańsk, z racji bliskości do morza, piaszczystych plaż, a także pełnej infrastruktury – jednak i tu opłata 12,30zł za dzień praktyk nieco odstrasza.

Mazowiecki Wojewódzki Szpital w Siedlcach jest jedyną zbadaną przeze mnie placówką, która już na swojej stronie internetowej ujawnia, z czego wynika niemały koszt (11zł/dzień dla pielęgniarek i położnych, 7zł/dzień dla pozostałych studentów) praktykowania. I tak dowiadujemy się, że dziennie zużywamy rękawiczki o wartości 4zł, mycie naszych rąk kosztuje 2zł, a materiały medyczne 1zł. Do kosztów praktyki, należy też opłacić instruktaż BHP! 25zł za szkolenie i 10zł za wydanie dokumentu. Przyszły lekarz zapłaci więc 255zł.

Za naukę przyszłego zawodu w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą zapłacimy jak w WSS w Radomiu. Do 100 godzin zegarowych – 123zł, 100-200 godzin 246zł, a powyżej 200 godzin – 369zł. Powiatowe Centrum Medyczne w Grójcu życzy sobie aż 20zł za dzień, czyli 400zł za 4 tygodnie.

Płatne = lepsze?

Czym szpitale tłumaczą tak wysokie koszty? Większość placówek wymienia rękawiczki i środki czystości zużywane przez studentów jako nadmierne obciążenie budżetu, ale o dziwo, niektóre tłumaczą, że wynika to z zajmowania czasu personelu. Jednak czy opiekun praktyk lub osoba sprawująca rzeczywistą pieczę nad studentem coś z tego dostaje? Oficjalnego komentarza w tej sprawie brak. Jak jest, wiemy wszyscy.

Przejdźmy jednak do kwestii najważniejszej. Czy wprowadzenie opłat wiąże się ze wzrostem jakości świadczonych usług?

Zapytani studenci są zgodni – nie od opłat, a od pracowników szpitala zależy to, ile z takich wakacyjnych szkoleń się wyniesie. Paulina, studentka trzeciego roku odbywała praktyki w dwóch z opisanych wyżej ośrodków. Dwukrotnie poniosła opłaty, jednak w żadnej z placówek nie mogła liczyć na zainteresowanie personelu. Przydzielony opiekun praktyk już pierwszego dnia stwierdził, że dużo jej nie nauczy, bo sam jest zajęty. Mimo, że wykazywała inicjatywę, pytała, starała się pomóc, głównie snuła się po korytarzach, sama doczytując jeśli ją coś zainteresowało. I tylko szkoda traconego czasu i potencjału…

Odwieczne pytanie: duży czy mały szpital?

Im mniejszy ośrodek, mniej studentów, tym większa szansa na zdobycie umiejętności. Personel nie jest jednak przygotowany do kształcenia i trzeba wykazać dużo samozaparcia, nachalnie szukać kontaktu, by zdobyć uwagę kogoś, kto może wiele nauczyć. Szpitale kliniczne są zaś przepełnione, a personel jest mocno zmęczony studentami. Dodatkowo, pierwszeństwo przy wykonywaniu zabiegów mają rezydenci i stażyści, student tylko się przygląda. Wygląda na to, że znaleźliśmy się między młotem i kowadłem, dodatkowo atakowani przez odkurzacz wysysający pieniądze.

Ukryte koszty

Jak opłaty wpływają na budżet studenta? Przyszły lekarz studiując bezpłatnie ponosi mnóstwo dodatkowych opłat – fartuch to co najmniej 100zł, stetoskop 300zł, podręczniki od 150zł za sztukę. Pamiętajmy, że mówimy o studentach, którzy rzadko mają duże dochody. Oczywiście, można zdobyć używane lub z biblioteki, ale mało komu udaje się zdobyć cały wymagany komplet. Do tego skrypty, liczne konferencje (nawet aktywni uczestnicy ponoszą wysokie koszty – a przecież taki samorozwój powinien być mocno wspierany). Tegoroczna absolwentka, Nina Miązek, była bardzo zadowolona z praktyk wakacyjnych w jednym z opisywanych szpitali. Dużo się nauczyła, traktowano ją z szacunkiem, brała udział w zabiegach, a sama rzetelnie podchodziła do swojej pracy i jak sama wspomina, nigdy nie zmarnowała nawet igły. Gdy w kolejnym roku chciała się jednak ponownie tam wybrać, usłyszała, że w związku ze zmianami wprowadzonymi przez nowe władze, musiałaby zapłacić. Po doliczeniu kosztów dojazdu straciłaby ponad pół tysiąca złotych. W tej sytuacji zrezygnowała, udając się do placówki, która zapewnia bezpłatne kształcenie.

Czy lekarz, który zetknął się z taką sytuacją w czasie toku studiów wybierze ten ośrodek jako swoje miejsce pracy? Zapytane przeze mnie osoby zgodnie twierdziły, że mając wybór, zdecydowałyby się na pracę w szpitalu, który wcześniej przyjmował ich bezpłatnie.

Co na to uczelnie? Niektóre, jak ŚUM czy UM w Lublinie, już w regulaminie praktyk zaznaczają, że opłat za praktyki nie ponoszą, poza ubezpieczeniem OC. Inne, jak WUM, nie podpisują umów ze szpitalami pobierającymi opłaty. Szpitale zgodnie przyznają, że uczelnie nie zgadzają się na podpisywanie umów, za którymi ciągnie się odpowiedzialność finansowa, więc obie strony doskonale wiedzą, że koszt przerzucony jest na barki studenta.

Czy tak powinno to Waszym wyglądać? Jakie są Wasze doświadczenia z praktykami studenckimi? Czy po skończeniu studiów również spotkaliście się z płatnymi stażami? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Magdalena Zdziebko
autor BML
Studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Na lekarski trafiła trochę przypadkiem, bo rozważała jeszcze bycie naukowcem lub dziennikarką, a zakochała się w medycynie bez pamięci. Prowadzi kronikę grupy studenckiej, czyta niemal wszystko co trafi w jej dłonie, ogląda seriale, gotuje, pływa i uwielbia poszerzać horyzonty. Kocha ludzi, góry, wodę oraz jedzenie i nie ufa ludziom, którzy twierdzą, że jeść nie lubią.
Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego. - Oscar Wilde, Portret Doriana Graya

Komentarze na temat “Płatne obowiązkowe praktyki lekarskie – łatanie budżetu czy wyciąganie pieniędzy?”:

  1. To nieprawda, że WUM nie podpisuje umów ze szpitalami pobierającymi opłaty. Dwukrotnie odbywałam praktyki w szpitalu w Siedlcach i dwukrotnie porozumienie między uczelnią a szpitalem zostało zawarte!!

  2. Co do Gdańska, nie zgadzam się z treścią w artykule! Zarówno studenci studiujący na GUMedzie ,jak i ci z poza uczelni NIE MUSIELI płacić za odbycie praktyk… Nikt mi nic nie mówił, o koniecznej zapłacie-ba! Panie pielęgniarki bardzo się cieszyły kiedy przychodzilismy, byliśmy dla nich dużym odciążeniem. W całym UCK (Uczelniane Centrum Kliniczne) tak jest, więc nie wiem, skąd informacje, ze stawką wynosi 12,30……

    1. Copernicus w Gdańsku, a więc Szpital Wojewódzki im. Kopernika, Szpital św. Wojciecha na Zaspie i WCO życzą sobie 12.30 zł za dzień praktyk.

  3. Robiłam praktyki w małym szpitalu powiatowym, gdzie rezydentów ani stażystów nie ma, za to są bardzo uprzejmi lekarze i pielegniarki, ordynator traktuje studentów jak partnerów 🙂 na obchodzie kiedy badamy pacjentów zachowuje się jak asystent z pasją, pyta jakie byśmy zaproponowali leczenie. Trochę jak ćwiczenia z interny, tylko 2-4 studentów na 5 lekarzy i 30 łóżek. Żadnej opłaty, żadnego pieprzenia się z BHP. Słodycze i kawa gratis. Dodatkowo w szpitalu tym jest jedyna stacja dializ na pół województwa, stąd sporo ciekawych przypadków.

  4. Płacenie na własną rękę za praktyki jest faktycznie oburzające, na szczęście sama nie trafiłam jeszcze na taki szpital, ani nikt z moich znajomych, więc może nie jest to proceder zachodzący na tak dużą skalę? Miejmy nadzieję 🙂 Przyczepię się tylko do ostatniego akapitu, bo z tymi dodatkowymi kosztami to trochę przesadzone wyliczenia. Sama jestem studentką medycyny i niestety na nadmiar pieniędzy nie mogę narzekać, więc ani fartucha za 100zł, ani stetoskopu za 300zł po prostu nie kupuję. Fartuch, nawet nowy (nie mówiąc już o tym, że na pierwszych latach i pewnie kolejnych też, spokojnie można mieć używany za dużo mniejsze pieniądze) można znaleźć za 50zł, stetoskop tak samo, a te lepsze (ale po prostu bez popularnego logo na L) za 150zł, książki, których nie udało się wypożyczyć z biblioteki można odkupić od znajomych, a potem sprzedać kolejnej osobie, więc wychodzi się praktycznie na 0. Sama przez dotychczasowe 2 lata studiów wydałam na książki 80zł.

  5. @Gdańśk, dzięki za odpowiedź! Na szczęście w UCK nie są płatne, ale to, że praktycznie cała reszta gdańskich szpitali ściąga kasę, jest sporym utrudnieniem :/

  6. Ja zderzyłem się z tym we Wrocławiu. Po wysłaniu podań do kilku szpitali (SPSK nr1, Szpital Kliniczny przy Borowskiej, Szpital Wojskowy, Szpital przy placu Wilsona) odpowiedź o bezpłatnych praktykach otrzymałem tylko od pierwszego. Po drugim roku gdy obowiązkowe były praktyki na SOR dużego wyboru nie miałem i zapisałem się na płatne (na szczęście tylko tydzień 😉 ). Teraz jestem po trzecim roku i otrzymałem informację, że opłaty godzinowe rosną w górę 🙁 . Ciężko być studentem medycyny w Polsce 🙁

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!