Będąc Młodym Rezydentem: o miejscach szkoleniowych słów kilka

Po nierównej i skazanej na porażkę walce serca z rozumem, biciu się z myślami masz swojego faworyta – swoją dziedzinę medycyny, w której chcesz się specjalizować. Jednak wciąż żyjesz w niepewności ucząc się do Egzaminu. Zdajesz go – okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Niecierpliwie czekasz, dni dłużą się w nerwowym wyczekiwaniu. I nagle jest – pojawia się upragniona lista dostępnych miejsc szkoleniowych. Wzrokiem omiatasz wszystkie pozycje w poszukiwaniu tej jednej jedynej. Patrzysz i… ?

Ruchem konika szachowego omijam wątek sposobu podejmowania decyzji o wyborze specjalizacji, bo każdy jest dobry, o ile na końcu znajduje się “–logia”. A o słuszności wyboru dowiesz się za kilka lat, jeżeli będziesz się spalać wolniej niż koledzy ze studiów.

Tak, zdecydowałeś się na jedną, wymarzoną. Tak, zdałeś egzamin już w poprzednim podejściu. Wynik: przyzwoity, więc dla spokoju sumienia ostro uczysz się do ostatniego podejścia – przecież nie masz pojęcia, ile miejsc szkoleniowych zostanie przyznanych. Żyjesz w niepewności i napięciu, studiując po raz trzeci, ze wzrastającym obrzydzeniem, grube tomiszcza wykazu CEM.

I nagle pojawia się upragniona i wyczekiwana lista. Patrzysz i … ? Bazując na przykładzie trzech ostatnich rozdań, jest ogromna szansa, że Twoje również będzie szczęśliwe, że masz szansę zostać jednym z 40-tu Śląskich okulistów, 30-tu krakowskich ginekologów, kilku szczecińskich dermatologów lub zasilić poczet internistów, pediatrów lub lekarzy rodzinnych. "Ale to już było, lecz czy wróci więcej?" – parafrazując Marylę – nie wie nikt. Jest po wyborach, nad krajem wisi realne widmo strajku w całym systemie ochrony zdrowia, a miejsca zostały rozdane na najbliższe 5-7 lat. Ilu szkolących się Koleżanek i Kolegów zakończy kurs w tym roku? Ile jednostek utrzyma akredytację? I w końcu – ile rezydentur przyzna Ministerstwo?

Mam głęboką nadzieję, że mój przesiąknięty czarnowidztwem wpis okaże się błędny. Życzę Wam, aby w końcu ktoś z góry dostrzegł problematykę gospodarki planowanej. W ogromnym kraju, z deficytem pracowników każdego szczebla systemu, istnieje pośredni nakaz pracy. Z perspektywy rządu jestem w stanie zrozumieć konieczność wypracowania metody kierowania lekarzy w stronę dziedzin deficytowych. Dalekowzroczna polityka powinna zapewnić nam swobodny dostęp do lekarzy rodzinnych, diabetologów, okulistów, ortopedów, geriatrów oraz do zabiegów umożliwiających szybki powrót do pracy lub uniezależniających od opieki osób trzecich. Wreszcie warto się pochylić nad problemem braku ośrodków opieki długoterminowej.

Wiem, że w medycynie mówienie o pieniądzach przypomina balansowanie nad przepaścią, jednak w erze kapitalizmu i gospodarki wolnorynkowej jest to niezbędne. Prawo podaży i popytu nie istnieje w sektorze publicznej ochrony zdrowia. Lekarz to również człowiek, ma prawo zarabiać, ale ma obowiązek się wyspać!

A dlaczego o tym piszę tutaj? Bo chcąc podążać za swoją logią jesteśmy w stanie poświęcić wiele – porzucić przyjaciół, rodzinę i wyprowadzić się na drugi koniec kraju. I to jest prawdziwa miara motywacji, a nie 300 zł miesięcznie dodatku dla specjalizacji deficytowej (21 200 zł w ratach przez 6 lat lub 1,70 zł/godz.). Czy naprawdę ktoś sądzi, że dla trzech portretów Władysława II Jagiełło stanę przy stole operacyjnym na 40 lat?!

Przy okazji: jeśli Twoja specjalizacja nie będzie miała opcji rezydentury to nie załamuj się. W obecnym systemie to swego rodzaju luksus. Dlaczego? – pisałem o tym pośrednio wcześniej – kilka dyżurów w NPL lub POZ i masz równowartość rezydentury.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Leonard
wpis gościnny
Ja? Internista, głos z południa, spod Wawelu. Na tyle krótko w tym biznesie, że jeszcze posiadam własny punkt widzenia. Lubię organizację, porządek i szpinak. Nie mam pamięci do nazwisk i tytułów.
„Mamy wygarnąć sobie prawdę, jak dwaj mężczyźni? Nie przyjaciele, lecz wrogowie i ludzie równi sobie. To oferta, z którą rzadko się spotkasz” - Stephen King.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!