Historia leczenia nerkozastępczego w Polsce

Na pewno nie raz czy nie dwa spotkaliście się w swojej karierze lekarskiej z dializowanym pacjentem. Nie wzbudza to specjalnej sensacji, ot kolejna procedura medyczna, dostępna w każdym większym mieście, w formie ambulatoryjnej. Leczenie nerkozastępcze stało się powszechnie dostępne dla wszystkich jego wymagających, czy to z ostrą, czy przewlekłą niewydolnością nerek. To, co teraz jest „zwyczajne”, 50 lat temu było rarytasem, który decydował o ludzkim życiu.

Początki dializ na świecie

Pierwszą przeprowadzoną na ludziach była dializa otrzewnowa. Próbowano jej już w 1923 roku, a pierwszą skuteczną wykonano w 1927 roku w Bazylei za pomocą płynu Ringera i glukozy. Niemniej do końca II WŚ na świecie przeprowadzano tylko 12 takich dializ. Do roku 1950 – sto.
Pierwszy zabieg tego typu wykonali w 1953 roku w Warszawie prof. Nielubowicz i prof. Orłowski, a innymi ośrodkami wykonującymi dializę otrzewnową były Kraków, Lublin, Katowice i Poznań. Z racji niedoskonałości metody do lat 80 udział dializy otrzewnowej w ogóle dializ wynosił mniej niż 2%. Polska wołała o hemodializy.
Pierwszą hemodializę na świecie próbowano przeprowadzić w 1913 roku, grupa pod kierownictwem prof. Abela przeprowadzała doświadczenia na psach. Pierwszy skuteczny zabieg na człowieku wykonał w 1944 roku w Holandii prof. Wilhellm Koff, a w 1945 uratował on pierwszą na świecie pacjentkę z ostrą niewydolnością nerek. Pierwszy oddział dializ został otwarty w 1950 roku przez prof. Alwalla w Szwecji.

Polacy nie gęsi

Prof. Orłowski napisał do Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, że to Warszawa wykonała pierwszy zabieg tego typu. Poprawiono to dopiero w 3 wydaniu, a prof. po latach sam przyznał się do przeinaczania faktów.W 1958 roku w Polsce pojawiły się dwie pierwsze sztuczne nerki. O ich zakup zabiegali prof. Jan Roguski z Kliniki Chorób Wewnętrznych AM w Poznaniu i prof. Andrzej Biernacki z I Kliniki Chorób Wewnętrznych AM w Warszawie. Po latach wysiłku udało się uzyskać zgodę Ministerstwa Zdrowia, a w kraju zagościły dwa aparaty typu Alwall. Wyglądały tak: Prymitywnie, prawda? Trafiły do klinik w Poznaniu i Warszawie pod opiekę zabiegających o nie wcześniej profesorów. 6 listopada 1958 roku w Poznaniu wykonano pierwszą w kraju hemodializę, a do czasu uruchomienia aparatu w Warszawie wykonano w sumie 14 dializ. W stolicy pierwszy zabieg przeprowadzono dopiero 2 stycznia 1959 roku. Ciekawostką jest fakt, że prof. Orłowski odpowiadający za pierwszą hemodializę w stolicy napisał do Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, że to Warszawa wykonała pierwszy zabieg tego typu. Poprawiono to dopiero w 3 wydaniu, a prof. po latach sam przyznał, że tak naprawdę pierwszy był Poznań.

Pralka frania i kiełbasy

Stosowana w dializatorze błona z flaku celofanowego była sprowadzana z fabryki kiełbas w USA. Transport celowo szedł przez polską ambasadę w Szwecji by uniknąć bezpośredniego sprowadzania towaru z USA przez PRL.Urządzenie prof. Alwalla, które wyglądało jak, nieprzymierzając, ówczesna popularna pralka „Frania”, wymagało do działania umieszczenia w nim od 1,5 do 2 litrów krwi i wytworzenia jednorazowego dostępu naczyniowego, który często ograniczał liczbę możliwych do wykonania dializ do 4. Czasami udawało się kilka więcej. Prócz tego wymagał ok 20m błony dializacyjnej z flaku celofanowego, która była jednorazowego użytku i była sprowadzana z… fabryki kiełbas w USA. Transport celowo szedł przez Szwecję i polską ambasadę, następnie do kraju, gdzie trafiał do Ministerstwa Zdrowia, a potem do szpitali. Cała ta zawiłość miała na celu uniknięcie bezpośredniego sprowadzania błony z USA przez PRL. Dializa trwała od 10 do 12 godzin (krócej w przypadku dzieci), a przygotowanie aparatu do jej wykonania czasami ponad dobę, z koniecznością jego… wygotowania na koniec. Tak, wygotowania, bo to był jedyny sposób by wysterylizować urządzenie. Jak bardzo „elitarny” był to zabieg, niech świadczy liczba wykonanych w Polsce w 1959 hemodializ – 137. Każdy z dwóch ośrodków miał za zadanie pokrywać potrzebę dializy dla 15 milionów Polaków.

W 1961 roku do wąskiego grona ośrodków dializacyjnych dołączyła Klinika Chorób Wewnętrznych WAM w Łodzi, a rok później II Klinika Ch. Wew. AM w Krakowie. Tam również pracowały aparaty prof. Alwalla.

Trudne wybory

Codziennością były zespoły kwalifikujące do dializ, które decydowały o życiu lub śmierci pacjentów z przewlekłą, schyłkową niewydolnością nerek z powodu braku miejsc dializacyjnych.W 1964 roku w Gdańsku w II Kl. Ch. Wew. rozpoczęto hemodializoterapię za pomocą nowej zwojowej sztucznej nerki skonstruowanej przez Wilhelma Kolffa i Bruno Watschingera. Przewagą tego modelu była mniejsza ilość krwi potrzebnej do wypełnienia urządzenia – 800ml, oraz wymienny zwój dializacyjny. W tym samym roku otwarto kolejne ośrodki wykonujące hemodializę. Dzięki upowszechnieniu wypracowanej w 1966 roku metody tworzenia przetoki żylno-tętniczej zwanej przetoką Brescia-Cimino, możliwe stało się wielokrotne dializowanie tego samego pacjenta. Niestety, z powodu powolnego rozwoju tej dziedziny medycyny w Polsce, codziennością były zespoły kwalifikujące do dializ, które decydowały o życiu lub śmierci pacjentów z przewlekłą, schyłkową niewydolnością nerek. Podyktowane było to znacznie mniejszą liczbą „miejsc dializacyjnych” w stosunku do ilości potrzebujących ich pacjentów.

Krajowi producenci podjęli się próby produkcji Polskiego aparatu do dializoterapii. Najbliżej sukcesu był łódzki Famed, którego aparatura HD-100 była produkowana do 1993 roku. Niestety krajowe aparaty z racji wolnego rozwoju i zawodności nie mogły konkurować z coraz lepszymi i doskonalszymi sprowadzanymi z zagranicy.

Czasy bardziej wspólczesne

W 1984 roku powołano Krajowy Zespół Konsultanta Medycznego w dziedzinie nefrologii który opracował i wdrożył „Program poprawy i rozwoju dializoterapii w Polsce”. Dzięki niemu dializoterapia stała się procedurą powszechną na terenie naszego kraju. Pierwsza ambulatoryjna stacja dializ powstała pod koniec lat 80 w Poznaniu. Pierwsza niepubliczna ambulatoryjna stacja dializ Warszawa-Bielany powstała w 1999 roku dzięki inwestycji PCK. Do 2005 roku niepubliczne stacje dializ stały się co trzecią placówką dializacyjną w kraju. W roku 2011 placówki niepubliczne stanowiły już ponad połowę stacji dializ w Polsce (58%). Korzystają na tym pacjenci, którzy dzięki tym zabiegom mogą żyć pomimo ustania czynności wydalniczej. W tym kontekście w 2016 martwi jedynie fakt kilkuprocentowej obniżki wyceny świadczeń dla nieszpitalnych stacji dializ, co może spowodować ich … niewydolność. Oby nie przełożyło się to na ich dostępność i ostatecznie stan ich pacjentów.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Jakub Kosikowski
autor BML
Lekarz Stażysta z Lublina. Wielki fan Rocka, Star Wars, fantastyki (Pratchett, Tolkien), gier komputerowych i wszelakich RPGów. Dawniej w AZS i Samorządzie, obecnie sędzia piłkarski i zapalony bramkarz futsalu.
"Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie." - Fryderyk Nietzsche

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!