Wspomnienia z rezydentury Ginekologia i Położnictwo z perspektywy początkującej lekarki

Wybór specjalizacji jest jedną z najtrudniejszych decyzji jaką młody lekarz podejmuje na początku swojej kariery. Ginekologia i położnictwo to bardzo specyficzna specjalizacja, nie decydują się na nią przypadkowe osoby. Nie da się ukryć, wchodząc w to trzeba być świadomym w co się pakujesz i po prostu – trzeba to lubić. W niniejszym tekście chcę Wam wytłumaczyć mój wybór i przybliżyć wahającym się osobom wady i zalety specjalizacji z ginekologii i położnictwa.

Po pierwszym roku studiów praktyki pielęgniarskie odbyłam na oddziale ginekologicznym małego szpitala w swoim rodzinnym mieście. No i bęc – stało się, miłość od pierwszego wejrzenia! Trzasnęło mną. Przez kolejne lata studiów starałam się znaleźć inną drogę. Wiedziałam, że jeśli nie znajdę alternatywy, ginekologia będzie niełatwą ścieżka kariery, obarczoną wieloma trudnościami. To na nią zwalę każdą zmarszczkę i pierwsze siwe włosy. W ten sposób 1.10.2015 zawarłyśmy związek, w nadziei na całe życie… No ale przecież zawsze można wziąć rozwód? Od prawie roku moja miłość jednak tylko rośnie, nie pożałowałam jeszcze ani razu swojego wyboru, mimo, że były chwile zwątpienia.

Dla kogo?

Na sali porodowej sytuacja może zmienić się diametralnie w ciągu chwili, trzeba być przygotowanym na wszystko.Wybierając dla siebie tę dziedzinę medycyny trzeba oczywiście posiadać podstawowe informacje na jej temat. Ginekologia i położnictwo to specjalizacja z grupy “pomiędzy” – mamy do czynienia zarówno z zabiegówką – dużymi i małymi operacjami, drobnymi zabiegami leczniczymi i diagnostycznymi – jak i leczeniem zachowawczym, pracą bezpośrednio z pacjentem. Myślę, że jest to jeden z ważniejszych aspektów przyciągających tak wielu adeptów tej dziedziny – możemy się wykazać na wielu polach. Położnictwo szczególnie powinno się kojarzyć ze stresem i ciężkimi dyżurami. Porodówka, zresztą jak cały szpital, czynna jest całą dobę, ale to właśnie tu mamy najwięcej nocnych przyjęć. To ta część oddziału wymaga od młodego lekarza najwięcej skupienia i czujności. We mnie wzbudza też największy szacunek, ale i daje najwięcej satysfakcji.

Na sali porodowej sytuacja może odwrócić się o 180 stopni w ciągu jednej minuty, wtedy trzeba szybko biegać (do zapamiętania zasada: “nie biegaj gdy nie ma potrzeby, bo ktoś pomyśli, że coś się dzieje”).
Stresu jest w tej dziedzinie rzeczywiście dość sporo, a żeby przekonać się, czy damy radę, trzeba tego po prostu spróbować. Myślę również, że każdemu wiadomo, że ginekologia i położnictwo jest jedną ze specjalizacji najbardziej „procesową” – ilość skarg pacjentek z roku na rok dramatycznie rośnie. Warto być na to przygotowanym gdzieś z tyłu głowy… i wykupić porządne ubezpieczenie OC.
Podsumowując odporność to słowo klucz – stres, zmęczenie i presja towarzyszy nam codziennie.

Przebieg specjalizacji

Obecnie szkolenie specjalizacyjne zostało skrócone z 6,5 do 5 lat. Nie do końca jestem w stanie powiedzieć, czy to dobrze, na pewno ten czas szybko upływa. Za chwilę minie rok od początku mojej przygody a mam wrażenie, że dopiero zaczęłam.

W trakcie specjalizacji musimy zrobić staże na odpowiednich oddziałach, 5 najdłuższych to:

  • Blok porodowy z oddziałem położniczym
  • Ginekologia
  • Patologia ciąży
  • Poradnia ginekologiczno -położnicza
  • Chirurgia ogólna

Warto wybrać szpital, który dysponuje wszystkimi z danych odcinków, jednak nie jest to konieczne.
Dla pilnie wybierających miejsce specjalizacji: dobrze jest zapoznać się z jej programem wcześniej. Oficjalny program Ginekologii i Położnictwa zmienił się w roku 2014 wraz ze zmianą czasu trwania szkolenia. Dla ciekawskich: wpisując w wyszukiwarkę “program specjalizacji ginekologia i położnictwo” znajdziecie cały plik pdf – ważne by znaleźć jego najbardziej aktualną wersję z 2014r.

W zmienionej wersji zwraca uwagę inna liczba procedur do wykonania (w większości ich liczba spadła): więcej mamy nowoczesnej operatywy – histeroskopia, laparoskopia, oraz niestety więcej samodzielnych zabiegów w położnictwie. Konkretnie chodzi mi o punkt procedurowy: pomoc ręczna/próżniociąg położniczy/kleszcze położnicze/poród pośladkowy.
Samodzielność młodych lekarzy jest bardzo pozytywnym aspektem, jednak obecnie rośnie procent wykonywanych cięć cesarskich względem porodów zabiegowych. Przy większej liczbie kształcących się na oddziale lekarzy może to być trudne do wykonania w takiej ilości jak wymagana w programie. Może więc lepiej… nie martwić się na zapas.

Ilość kursów specjalizacyjnych nie uległa zmianie – (mimo skrócenia czasu nauki do 5 lat), dobrze pamiętać by zapisy planować wcześniej i starać się odrabiać swą powinność systematycznie. Głównych tematów jest 12 – jednak niektóre ze szkoleń są powtarzane co roku, oczywiście na wyższym poziomie zaawansowania jak: endoskopia, kurs USG.

Szpital powiatowy czy duża klinika?

Dzięki dużemu zapotrzebowaniu na ręce do pracy, samodzielnie przyjmujemy porody, wykonujemy cięcia cesarskie, zabiegi drobne, asysty do operacji ginekologicznych. Znając rówieśników w innych klinicznych szpitalach widzę, że robimy tu dużo.Mój wybór padł na szpital powiatowy, w którym robiłam staż podyplomowy i była to w pełni świadoma i przemyślana decyzja. Mały szpital, niewielki oddział, siedmioro lekarzy w zespole. Wraz ze mną specjalizację rozpoczęło dwoje innych rezydentów. Dzięki dużemu zapotrzebowaniu na ręce do pracy, samodzielnie przyjmujemy porody, wykonujemy cięcia cesarskie, zabiegi drobne, asysty do operacji ginekologicznych. Znając rówieśników w innych klinicznych szpitalach widzę, że robimy tu dużo. Dzięki skromnemu w liczbie zespołowi dobrze znamy swoich starszych kolegów, którzy chętnie nas uczą, przekazują wiedzę i przede wszystkim cały czas motywują do rozwoju.

Obowiązek dyżurowy spadł na nas bardzo wcześnie, jednak nigdy nie znalazłam się w sytuacji, w której szef dyżuru odmówiłby mi pomocy przy badaniu bądź jakiejkolwiek procedurze medycznej. Plusy małego szpitala to na pewno kameralny klimat, możliwość szybkiej samodzielnej nauki, styczność z całym zespołem – codziennie. W większych szpitalach często stosowanym systemem nauki rezydentów jest wykonywanie staży po kolei – ponad rok położnictwa, dopiero potem przejście na inny odcinek. W małym szpitalu nie ma takiego podziału, dzięki czemu nie zamykamy się w jednej “szufladce” na jakiś czas. Minusem jest oczywiście brak wszystkich pododdziałów. W ośrodkach o I stopniu referencyjności nie zawsze znajdziemy patologię ciąży, tak też jest w moim miejscu pracy.

Jedną z najbardziej nieprzyjemnych sytuacji jest konieczność przekazania pacjentki wymagającej pilnej hospitalizacji do innego szpitala. Każdy z nas zna niekończący się sygnał nieodbieranego telefonu w słuchawce, bądź odpowiedzi: “nie mamy miejsca”, “proszę się dowiadywać…” Myśl, że danej pacjentce nie możemy zapewnić odpowiedniej opieki, a ja osobiście się tym zajmując nie mogę przekazać jej dalej, jest niesamowicie frustrująca i nawet teraz wywołuje u mnie niepokój. W szpitalu klinicznym taki problem rzadziej nas spotka.

Duże szpitale mają również swoje ogromne plusy: znanych profesorów, od których można bardzo wiele się nauczyć, dostęp do panelu wszelkich możliwych badań diagnostycznych, brak konieczności odrabiania staży cząstkowych w innych miejscach…

Osobiście jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru i nie planuję zmieniać miejsca specjalizacji, aczkolwiek czeka mnie przeprowadzka do innego szpitala na chociażby wspomniany przeze mnie wyżej oddział Patologii Ciąży. Czy wtedy zmienię zdanie na temat tego gdzie lepiej robić specjalizację? Trudno powiedzieć. Miałam ogromne oczekiwania wobec startu swojej kariery w ginekologii i położnictwie. Cofając się myślami w czasie nigdy bym nie pomyślała, że na danym etapie będę potrafiła już tak wiele. Oczywiście, jest to kropla w morzu nauki, jednak jestem niesamowicie zadowolona z samorozwoju i ciągłej możliwości kształcenia.

Porady dla zaczynających

Wiem na pewno i nie jest to tylko moje osobiste doświadczenie: WARTO pokazać się wcześniej w miejscu, gdzie chcemy zacząć pracę, uczestniczyć w dyżurach towarzyszących, pokazać zainteresowanie, poznać zespół. Na pewno będziemy wtedy milej przyjęci, a jeśli coś nam nie będzie odpowiadać mamy większe pole manewru.

 
Chciałabyś / chciałbyś podzielić się swoimi wspomnieniami ze specjalizacji? Zachęcić innych do jedynej słusznej drogi, do wybrania swojej wymarzonej dziedziny medycyny? A może czujesz się w obowiązku przestrzec innych, by nie powtórzyli Twoich błędów? Jest coś, na co powinni zwrócić szczególną uwagę na początku swojej kariery?

Chcesz pomóc innym lekarzom w wyborze?

Przeczytaj również pozostałe artykuły z cyklu "Wspomnienia z:"

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Społeczność BML / Nadesłane
 
Społeczność BML to użytkownik zbiorowy - przygotowany dla każdego, kto chciałby opublikować swój tekst bez rozpoczynania stałej współpracy. Pragniesz udzielić kilku rad rozpoczynającym karierę medykom, ale nie widzisz potrzeby dołączania do grupy autorów? Masz ciekawe przemyślenia, którymi chciał(a)byś się podzielić? Organizujesz akcję charytatywną / happening / spotkanie warte rozreklamowania? Prowadzisz ciekawy portal, o którym chciałbyś napisać? Witamy wśród nas, młodych medyków!
"I am what I am because of who we all are." - Leymah Gbowee

Komentarze na temat “Wspomnienia z rezydentury Ginekologia i Położnictwo z perspektywy początkującej lekarki”:

  1. Jestem studentką IV roku i to dla mnie bardzo wartościowy artykuł. Serdecznie dziękuję autorce i z góry wszystkim, którzy znajdą chwilę, by dopowiedzieć coś od siebie w komentarzach 🙂

    1. Jeżeli masz Natalio jakiekolwiek pytania podaj proszę adres e-mail, skontaktuję się z Tobą i odpowiem na wszelkie pytania:)

  2. Również jestem po pierwszym roku specjalizacji z Ginekologii. Generalnie z większością mogę się zgodzić. Uważam jednak, że błędem jest wybieranie Oddziału o I stopniu referencyjności. Czasami nawet II stopień uniemożliwia kontakt z najtrudniejszymi przypadkami, które po prostu trzeba przekazać wyżej. Traci się przez to możliwość codziennego obcowania ze złożonym procesem leczenia i późniejszego prowadzenia takich pacjentek. Dodatkowo I i II stopień referencyjności w małych szpitalach wiąże się z ograniczonym dostępem do najnowszych zdobyczy medycyny, które często są na samym szczycie wytycznych opisujących postępowanie w danej sytuacji. Zwłaszcza w przypadku krwotoków położniczych zwiększa to znacznie ryzyko zgonu pacjentki, a to przekłada się na większe ryzyko sprawy karnej. Wbrew pozorom III stopień referencyjności otrzymują również szpitale, które nie są klinikami, i takich moim zdaniem warto szukać, żeby później nie trafić na gościnne występy do szpitala, gdzie nikt nas nie zna ( te godziny trzeba gdzieś przecież wyrobić ). Specjaliści, którzy znają rezydenta i jego możliwości, dużo częściej pozwalają coś zrobić samodzielnie. Warto również zorientować się, jakie zabiegi operacyjne są wykonywane w danym szpitalu. Niektóre szpitale bardzo rzadko wykonują niektóre operacje, które znajdują się w planie specjalizacji. Tu ponownie wracamy do gościnnych występów, które są kiepskie z powodów wyżej przytoczonych. Podsumowując, jest to piękna specjalizacja. Daje dużo satysfakcji. Niestety jej nieodłącznym elementem jest stres. Po zejściu z dyżuru zdarza mi się dzwonić do koleżanki z pytaniem, czy wszystkie „moje” dyżurowe pacjentki czują się dobrze. Widzę po starszych kolegach, często specjalistach z wieloletnim stażem, że nie jestem w tym odosobniona. Generalnie specjalizacja dla ludzi opanowanych, umiejących z chłodną głową podejść do nagłych sytuacji, ale równocześnie z sercem do pacjentki. I tak na koniec Oddział Położniczy, to jedyny Oddział, gdzie przynajmniej część pacjentek cieszy się, że przyszły, by wkrótce powitać nowe życie 🙂

  3. 4-5tys? lekarz rezydent? z tego co zrozumialam z manifestacji lekarze rezydenci zarabiaja 2800 nawet jak pracuja maksymalnie duzo…

    1. Pensja podstawowa lekarza rezydenta do 3170zł brutto, czyli 2200zł netto za normalny etat.
      Koleżanka pisze, że można zarobić 4-5tys dorabiając w innych miejscach.
      Przypominam, że etat to 40h pracy tygodniowo – 160h miesięcznie.
      To teraz pomnóż sobie, wiedząc już, że rezydenci pracują miesięcznie 300h, a niektórzy nawet 400h.

  4. wiadomość do autorki wpisu:

    Czy mogłabyś się ze mną skontaktować? e-mail: rytorek@wp.pl
    Mam kilka pytań, nie zajmę Ci dużo czasu 😉 chciałbym chwilę porozmawiać w temacie wyboru specjalizacji.
    pozdrawiam 😉

  5. Bardzo wartościowy artykuł dla osoby będącej jeszcze na studiach i stojącej w niedługim czasie przed tym wyborem: co dalej ?
    Czy mogłabym prosić o kontakt mailowy, mam parę pytań odnośnie tej dziedziny 😉

  6. Piszę z perspektywy osoby na 5. roku specjalizacji, jeżeli nie jesteście na 100 % pewni, że to specjalizacja dla Was to dobrze się zastanówcie. Specjalizacja piękna, ale dyżury generalnie bardzo ciężkie, są miejsca gdzie w ogóle nie ma chwili na odpoczynek bo poród goni poród. Na porodówce łatwo o błąd.. prosta też droga na policję czy do prokuratury (byłem 2 razy, nie polecam). Na pojedynczych tonach czekając na anestezjologa można się po prostu zesrać ze strachu. Generalnie ja od 2 roku chciałem być ginekologiem i nie brałem innej opcji pod uwagę, ale jeżeli macie cień wątpliwości to naprawdę są łatwiejsze, mniej stresujące i bardziej doceniane specjalizację.

    1. Jakie „łatwiejsze, mniej stresujące i bardziej doceniane” doceniane specjalizacje masz na myśli? 😉

  7. rozpoczęłam specjalizacje 2miesiące temu. Od zawsze chciałam być ginekologiem, absolutnie nie żałuje decyzji. Również jestem w szpitalu powiatowym. Mam kilka pytań do Ciebie, m.in. po ilu miesiącach zaczęłaś dyżurować (towarzyszące/samodzielne), kiedy zrobiłaś swoje pierwsze cięcie czy odebrałaś pierwszy poród? mój mail: aleksandraprzybylska1990@gmail.com proszę o kontakt 🙂

  8. Witam,
    Gratuluję naprawdę dobrze napisanego artykułu który rzuca dużo światła dla przyszłych adeptów ww specjalizacji.
    Osobiście jestem na stażu i zdecydowalem się na wybór położnictwo i ginekologii i miałbym kilka pytań
    1. Czy sa jakieś książki oprócz 4t. Breborowicza które mógłby pomóc na początku specjalizacji?
    2. Tam gdzie idę dość szybko rezydenci wchodzą na salę ciec i dyżury i czy mogłabyś polecić co manualnie warto by poćwiczyć?
    3. Czy sa jakieś kursy oprócz ww wspomnianych które warto zrobić? Żeby przysłowiowy poz szybciej zamienić na coś związanego z własnym fachem
    Z góry dziękuję za odpowiedź ☺

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!