Zarządzanie sobą w czasie – jak planować i nie zwariować?

Budzicie się rano z silnym postanowieniem, że cały dzień przeznaczycie na naukę. Macie niezbitą pewność, że tym razem wreszcie się uda i zrobicie znacznie więcej niż dotychczas. Nie możecie zmarnować ani jednej sekundy, więc czym prędzej bierzecie się do pracy. Mija trochę czasu, patrzycie na zegar i nie możecie uwierzyć własnym oczom. Nagle, nie wiadomo kiedy nadszedł wieczór, a wy nie zrealizowaliście nawet połowy swojego planu. Zachodzicie w głowę, co mogło pójść nie tak? Na dobrą sprawę nawet nie możecie sobie przypomnieć, co robiliście przez cały dzień i gdzie podziały się te wszystkie godziny. Co prawda w międzyczasie zagotowaliście wodę na pięć herbat pod rząd, odbyliście kilka interesujących rozmów telefonicznych i przeszliście na kolejny poziom w swojej ulubionej grze… Znacie to?

Każdy z nas przechodził przez to wiele razy. Pod koniec takiego dnia czujemy głównie wstyd i rozczarowanie. Czemu znowu się nie udało? Problemem jest najprawdopodobniej nieumiejętne rozplanowanie swojego dnia. Mam dobrą wiadomość – można nad tym pracować. Zarządzanie sobą w czasie staje się szczególnie ważne w okresie sesji poprawkowej lub na kilka tygodni lub nawet dni przed Lekarskim Egzaminem Końcowym. Ogromny stres nie ułatwia sprawy, ale postaraj się odegnać złe myśli. Każdy moment jest dobry, by wprowadzić kilka zmian do swojego trybu pracy. Poniżej przedstawiam szereg przydatnych porad dotyczących planowania czasu stworzonych na podstawie książkowych poradników, stron internetowych i własnego doświadczenia.

Według mądrych poradników

Istnieje niezliczona ilość książek i jeszcze więcej stron internetowych na temat zarządzania czasem. Tworzą je ludzie, którzy na co dzień zajmują się treningiem umiejętności miękkich. Od czytania ich wszystkich może zakręcić się w głowie i trudno jest spamiętać choćby część znajdujących się tam porad, a co dopiero wprowadzić je w życie. Osobiście uważam, że większość z nich to tylko puste frazesy, które zamiast pomagać, jeszcze bardziej mącą nam w głowach. Pomimo mojego sceptycyzmu, udało mi się jednak znaleźć w przeczytanych materiałach kilka ciekawych wskazówek.

Przede wszystkim ustal swoje priorytety. Większość ludzi przecenia swoje możliwości i planuje zbyt dużo rzeczy do zrobienia jednego dnia. Na kilka dni przed LEKiem twoim podstawowym zajęciem powinno być powtarzanie. Odpuść więc to, czego nie musisz zrobić “na już”. Szukanie prezentu urodzinowego dla znajomej, planowanie wypadu do teatru lub odwiedziny dalekiej kuzynki to rzeczy, które mogą poczekać. Zaplanuj swój dzień tak, by mieć czas na naukę, odpoczynek i odpowiednią dawkę snu. Wtedy odciążysz swój mózg, a twoja praca stanie się bardziej efektywna.

Zakładanie, że uda nam się zrobić wszystko jednego dnia prowadzi jedynie do frustracji i zniechęcenia.Myśl o efekcie, ale brnij do przodu małymi krokami. Nic tak nie motywuje jak chwila zastanowienia nad tym do czego tak właściwie prowadzi nasz trud. Chcesz dostać się na wymarzoną specjalizację? Pomyśl o tym w przerwie od nauki albo tuż przed zaśnięciem. Wyobraź sobie swój sukces, a z lżejszym sercem zabierzesz się do pracy. Pamiętaj jednak, aby nie brać na siebie zbyt dużo za jednym zamachem. Wyznaczanie sobie mniejszych zadań sprawdza się dużo lepiej od stawiania przed sobą gigantycznych wymagań. Jednego dnia przeczytaj materiał zawarty w prezentacjach od wykładowcy, drugiego spróbuj go powtórzyć. Osobno zajmij się podręcznikiem i swoimi notatkami. Zakładanie, że uda nam się zrobić wszystko jednego dnia prowadzi jedynie do frustracji i zniechęcenia. Dużo lepiej jest uczyć się powoli, w swoim tempie niż próbować przyswoić wszystko na raz i stracić na jakości.

“Getting Things Done”, czyli sztuka bezstresowej efektywności

Getting Things Done” (GTD) to metoda stworzona przez Davida Allena. Jej podstawowym założeniem jest oczyszczenie umysłu z rzeczy, które na co dzień go zaśmiecają i umieszczanie ich w specjalnie do tego celu stworzonym systemie. Jedna z zasad proponowanych przez Allena to zasada 2 minut. Jeśli wiesz, że coś zajmie ci mniej niż 2 minuty, zabierz się za to natychmiast. Na co dzień głowę zaprzątają nam dziesiątki takich rzeczy, które nie pozwalają skupić się na głównych zadaniach (np. telefon do dziekanatu, wyrzucenie śmieci, zgranie zdjęć z aparatu albo napisanie do znajomego z prośbą o notatki). Poświęcając pół godziny każdego dnia załatwisz większość z nich i tym samym znacząco ulżysz swojemu mózgowi.

A co z czynnościami, które zajmą więcej niż 2 minuty? Do tego przyda ci system złożony z kalendarza, notatnika, teczki lub po prostu jedna z popularnych aplikacji do planowania (np. Evernote, Remember The Milk, Any.do lub inne). W nich umieścisz wszystko to, co masz do zrobienia podzielone na odpowiednie kategorie (twoje bieżące obowiązki, projekty złożone z wielu elementów i zadania przydzielone innym). Według Davida Allena “Getting Things Done” to sztuka bezstresowej efektywności, czyli narzędzie, które pozwoli ci bezboleśnie przejść nawet przez najbardziej pracowite tygodnie twojego życia. Więcej o metodzie GTD możesz przeczytać tutaj.

Techniki pamięci w planowaniu dnia

Dla tych, którzy nie mają wyboru i muszą robić codziennie znacznie więcej niż tylko nauka pomocne mogą okazać się mnemotechniki, czyli techniki zapamiętywania. Wbrew pozorom są one wykorzystywane także przy tworzeniu planu dnia. Jednym ze sposobów jest tutaj rysowanie map myśli. Choć mapowanie planu dnia nie każdemu przypadnie do gustu, wielu zapewne uzna to za ciekawą alternatywą dla karteczek z listami rzeczy do zrobienia. Na takich karteczkach główne cele nie rzucają się w oczy i trzeba wciąż i wciąż od nowa je czytać, by przypomnieć sobie najważniejsze podpunkty. Mapa myśli rozwiązuje ten problem. Jak ją narysować? Weź kartkę A4 i długopis. Na środku napisz “plan dnia” wraz z datą. Od tak stworzonego napisu-korzenia poprowadź kilka gałęzi głównych, które podzielą twoje zadania na kategorie (minimum dwie, maksimum sześć lub siedem).

Przykład prostej mapy myśli.
Przykład prostej mapy myśli.

Następnie odprowadź od nich gałęzie drugiego poziomu hierarchii, które będą reprezentować cele szczegółowe. Jeśli przy którejś z kategorii zajdzie taka potrzeba, możesz dorysować więcej odgałęzień. Po kilku minutach twoja mapa jest gotowa. Teraz wystarczy tylko trzymać się planu i realizować każdy z celów zaczynając od najbardziej szczegółowego poziomu.

Moje metody

Łatwiej jest przecież zmarnować połowę czasu na Facebooku, nie przespać nocy i udawać przed samym sobą, że dużo się zrobiło.Prawda jest taka, że możemy przewertować setki stron poradników, a i tak nie będziemy potrafić efektywnie rozplanować swojego czasu. Jeśli któryś z powyższych sposobów przypadł ci do gustu – śmiało, wykorzystaj go! Osobiście jednak wyznaję zasadę: im prościej, tym lepiej. Moje własne metody są stare jak świat i zna je każdy obecny lub były student. Niestety wiele osób nawet nie podejmuje próby, by wprowadzić je w życie. Łatwiej jest przecież zmarnować połowę czasu na Facebooku, nie przespać nocy i udawać przed samym sobą, że dużo się zrobiło. Wiele razy i mnie samej zdarzyła się taka sytuacja. Co robię, by z tym walczyć? Gdy sprawa robi się poważna, stosuję kilka żelaznych zasad. Najpierw przygotowuję stanowisko swojej pracy. Robię sobie coś ciepłego do picia, wylogowuję się z poczty i portali społecznościowych, wyłączam po kolei wszystkie dystraktory (przeglądarkę internetową, odtwarzacz z muzyką i internet w telefonie). Zostają tylko podręcznik, prezentacja multimedialna, kartka i długopis. Niektórzy dodatkowo potrzebują zatyczek do uszu, inni wręcz odwrotnie – dźwięków ulubionej muzyki w tle. Ważne, żeby się wyciszyć i poczuć w stu procentach komfortowo.

W ciągu godziny maksymalnego skupienia można osiągnąć znacznie więcej niż przez całe popołudnie męczarni.Kiedy wszystko jest gotowe, w ruch idzie budzik. Ustawiam go na około półtorej godziny. Może to być godzina, dwie lub pół – wszystko zależy od tego jak długo jesteś w stanie skupić swoją uwagę. Bez podglądania, czy przypadkiem ktoś do ciebie nie napisał albo wędrowania w kierunku lodówki. Dostajesz absolutny zakaz opuszczania pokoju. Dopiero sygnał alarmu oznacza upragnioną przerwę. Ja daję sobie trzydzieści do czterdziestu minut na odpoczynek. W tym czasie mogę przespacerować się po okolicy, zrobić sobie coś do jedzenia, zdrzemnąć się lub poszperać w internecie. Nie muszę stwarzać pozorów nauki. To cudowne, całkowicie pozbawione nauki pół godziny. Na mnie taka metoda działa najlepiej. Gwarantuję, że w ciągu godziny maksymalnego skupienia można osiągnąć znacznie więcej niż przez całe popołudnie męczarni. Wystarczy tylko odpowiednio zadbać o stanowisko swojej pracy i ściśle wyznaczyć sobie czas na naukę i przerwy.

Spotykając się z kimś by się wspólnie uczyć, nie przerywamy pod byle pretekstem, pilnujemy się nawzajem i łatwiej skupiamy na pracy.Drugi z moich sposobów jest być może nawet lepszy od pierwszego. Chodzi o naukę z drugą osobą. Wiele osób jest do niego uprzedzonych, twierdząc, że czyjaś obecność działa na nich rozpraszająco. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, kiedy ktoś uczy się razem z nami, jesteśmy wobec siebie dużo bardziej wymagający. Nie przerywamy pod byle pretekstem, pilnujemy się nawzajem i skupiamy na pracy – przecież właśnie po to się spotkaliśmy. Po drugie, możemy wzajemnie się przepytać, wytłumaczyć trudniejsze zagadnienia lub powtórzyć niektóre rzeczy na głos. Nasz towarzysz niejednokrotnie zaskoczy nas skojarzeniem, które nam samym nigdy nie przyszłoby do głowy. To idealny sposób na przyswojenie materiału. Po trzecie, wspólna kawa i luźna pogawędka w przerwie od nauki skutecznie niweluje stres i napięcie, które są nieodłączną częścią przedegzaminacyjnego okresu. Męczyć się z kimś jest przecież znacznie łatwiej niż w pojedynkę. Oczywiście pod warunkiem, że nie zaczniecie się wzajemnie negatywnie nakręcać – to najgorsza rzecz, która może przytrafić się podczas wspólnej nauki. Uniknąć tego można umawiając się ze sprawdzoną osobą, odsuwając na bok niepokój i całkowicie koncentrując się na wyznaczonym zadaniu. Z doświadczenia wiem, że nie jest to takie trudne jak się wydaje. Co więcej, czasem wystarczy, gdy ktoś bliski po prostu siedzi w pobliżu. Może uczyć się swoich rzeczy niezwiązanych z medycyną albo robić coś zupełnie innego. Gdy raz spróbujecie tego sposobu i się do niego przekonacie, gwarantuję, że będziecie chcieli korzystać z niego jak najczęściej.

Zapomnij o nauce z Facebookiem, serialem lub grą na telefonie komórkowym. To się po prostu nie uda.Rada na koniec – skończ z odwlekaniem. Ogranicz planowanie do minimum i skup się na działaniu. Im szybciej uporasz się z zaległym egzaminem, tym lepiej dla ciebie. Może uda się wykorzystać jeszcze trochę wakacji i ciepłej pogody? No i najważniejsze. Raz na zawsze zapomnij o nauce z Facebookiem, serialem lub grą na telefonie komórkowym. Nic z tego nie będzie, stracisz tylko mnóstwo energii i czasu, który można spożytkować znacznie lepiej. Warto zdać sobie sprawę, że zarządzanie sobą w czasie to nic trudnego i każdy z nas może osiągnąć mistrzostwo w tej dziedzinie. Wystarczy tylko trzymać się określonych zasad i nie poddawać się. Każdy okres egzaminacyjny w końcu się kończy, a w nagrodę przychodzą zasłużone wakacje… lub staż podyplomowy… lub specjalizacja… Głowa do góry!

 Źródła:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Agnieszka Makarow
redaktor
Studentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Przez trzy lata aktywnie działała w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Studentów Medycyny IFMSA-Poland, teraz planuje poświęcić się działalności naukowej. Szczególne miejsce w jej sercu zajmuje rodzinne miasto - Łódź. Swój wolny czas spędza na długich pieszych wędrówkach, pisaniu i czytaniu, najlepiej w hamaku na działce. W przyszłości marzy jej się rezydentura z psychiatrii i publikacja własnej książki.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!