Pamiętnik Lekarza Stażysty. Część 2: Początki, czyli znów przygotowania i prawie same kursy.

Zanim jednak o stażu, w odezwie do komentarzy pod 1 artykułem z tej serii dodam jeszcze kilka rzeczy, o których zapomniałem albo nie doprecyzowałem.

FAQ

Informatyzacja stażysty

Pierwszą jest „informatyzacja” stażysty. W niektórych szpitalach stażyści dostają swój profil do systemów, w których widzą wszystko to, co lekarze z PPWZ. W moim szpitalu w 1 dniu pracy wypełniało się druczek, który po odniesieniu do informatyków pozwala uzyskać szpitalny email i konto dostępu do komputerów oraz internetu. Co do dostępu do systemów szpitalnych, jeszcze nie wiem jak to wygląda i napiszę jak się dowiem. Na razie nie było mi to do niczego potrzebne, bo na SOR i tak nam nie dają pisać, ani nic zlecać samopas.

Urlopy i świadczenia socjalne

Drugą sprawą, o której zapomniałem wspomnieć są urlopy. Do czasu przepracowania 10 lat przysługuje nam 22 dni urlopu (Na rok przysługuje nam 20 dni, a że staż ma 13 miesięcy to jest to w sumie 22), studia liczą się z kolei za 8 lat pracy. Jeśli ktoś ma udokumentowane 2 lata etatowej pracy, od razu zaczyna od 26 dni przysługującego urlopu. Jako, że pracę zaczynamy w październiku, to za każdy przepracowany miesiąc, od kolejnego przysługuje nam 1,66 dnia urlopu. Do końca roku daje to 4,98 dnia wolnego. Cały tydzień wolnego, a ostatniego dnia powinniśmy przyjść do pracy na … 5 minut. Na szczęście nikt tego od stażystów nie wymaga. Od stycznia będzie to już normalnie całe 22 dni do wykorzystania kiedy chcecie, już bez przepracowywania miesięcy. Prosili tylko by w miarę możliwości brać zawsze pełne tygodnie, by plan stażu przesuwał się o tygodnie, a nie pojedyncze dni (tak naprawdę oczywiście chodzi o to, żeby nie zapłacić za dyżury, bo jak mamy wolne 5 dni, to nie dyżurujemy). Warto dowiedzieć się, ile wasz szpital ma w funduszu „socjalnym” przeznaczone na „wczasy pod gruszą”. W moim stażyści łapią się w najniższy próg dochodowy, więc przysługuje im jednorazowo 1000zł brutto wsparcia na wakacje.

Składki na Izby

Trzecią sprawą którą powinienem wspomnieć w poprzednim poście, jest to, że co miesiąc musimy sami wysłać przelew w wysokości 10 zł, na indywidualne konto w OIL, celem pokrycia składki.

Dodatki i fanty

Czwartą jest karta Multisport lub inne systemy kart sportowych. Nie wiem jak inne OIL i szpitale, ale u mnie można tą kartę nabyć na preferencyjnych warunkach i w OIL i w szpitalu. Izba dopłaca do karty 30 zł, co odliczając 10 zł składki daje nam 20 zł zysku na zakupie takiej karty, uprawniającej do korzystania z obiektów sportowych i np. rowerów miejskich.

Drugi dzień stażu

Wracając do „pamiętnika”. Swój drugi dzień rozpocząłem od wyspania się, bo kurs z HIV/AIDS oraz innych wszczepiennych (HBV, HCV) rozpoczynał się dopiero o 15:30 i planowany był na enigmatyczne „kilka godzin”. Każdy taki kurs jest liczony jako normalny dzień pracy, więc w ogóle nie pojawiliśmy się tego dnia w macierzystym szpitalu. Uzbrojony w książeczkę stażową, notatnik i długopis stawiłem się w wyznaczone miejsce, jakim był inny lubelski szpital. Tego dnia na kursie było nas około 15 stażystów (plus minus 3, nie liczyłem).

Kurs HIV

Plan kursu zawierał wiele punktów, do każdego z których prowadząca Pani Doktor miała dedykowaną prezentację. Trzeba przyznać, że były naprawdę niezłe (życzyłbym sobie, żeby tak były przygotowywane wszystkie prezentacje na studiach medycznych) a wraz z komentarzem Prowadzącej dość dogłębnie omawiały temat. Od patofizjologii wnikania wirusa, poprzez ryzyko zakażenia, aż po możliwości leczenia, refundacje i statystyki. Naprawdę porządnie wykonana robota, pomimo mojej niechęci do seminariów i patologicznej senności jaką na nich odczuwam, byłem zadowolony z treści które mi przekazano, a w wielu miejscach przekroczyły one wiedzę ze studiów, zwłaszcza w tych praktycznych dla lekarza elementach.

Niestety ten kurs uświadomił mi po raz kolejny, że w Polsce lekarze są często pozbawieni „obowiązujących i wymaganych od nich wytycznych”. Na kursie dowiedziałem się, że leczenie po ekspozycji musi być wdrożone maksymalnie do 48h. Wszystko pięknie, tylko kiedy parę miesięcy wcześniej miałem szczęśliwie zakończoną „ekspozycję zawodową” Pani Doktor zakaźnik przekonywała mnie, że wyniki będą po weekendzie i nie mam się co obawiać, bo leki można podać do 72h. Tylko, że wirus wnika do komórek po 48h i po tym czasie jest już pozamiatane (celowo nie piszę nic o studiach, bo tam też było 72h, ale jak wiadomo podręczniki są często nieaktualne w momencie wydania).

Kurs potwierdził mi też znaną mi już z autopsji patologię, którą dla własnego (i całej swojej rodziny) bezpieczeństwa powinien znać każdy stażysta. Jeśli macie ekspozycję zawodową, pobierają wam krew na stwierdzenie czy już zawczasu nie mieliście HIV, HBV i HCV. W idealnym świecie uda też wam się namówić do tego pacjenta, którego materiałem zakaźnym się zakłuliście, wpadł wam do oka, czy nakapał na śluzówki.

Patologie systemu

Patologią nr 1 jest to, że nie ma on obowiązku, ani nie da się go prawnie przymusić do zbadania się na nosicielstwo tej trójki. Często trzeba po prostu podstępem (starsi lekarze zabiegowcy polecają „chcemy Pana zbadać na te choroby, by miał Pan jak coś dowód do ewentualnego odszkodowania, że zarażono Pana w szpitalu, wie Pan ryzyko jest naprawdę minimalne, ale wie Pan, w totolotka też ktoś wygrywa”). No chyba, że pacjent jest nieprzytomny/ bardzo pijany, to wtedy problemu nie ma. Lekarz decyduje.

Patologią nr 2 jest to, że nawet jeśli pacjent zrobi te badania, to wy… oficjalnie nie macie dostępu do jego wyniku testu na HIV. Na szczęście tylko w teorii  będziecie „na wszelki wypadek” łykać przez miesiąc medykamenty, które bynajmniej obojętne dla zdrowia nie są. Dlaczego? Bo pacjent o wyniku ma obowiązek poinformować jedynie swoich partnerów seksualnych. Lekarza czy innego członka białego personelu którego naraził na ekspozycję już nie. Leki w przypadku ekspozycji zawodowej są pokryte 100% refundacja, jeśli ekspozycja nie była zawodową, to cena wynosi ponad 1000 zł. Teraz to co napisze jest obejściem prawa, ale skoro pracujecie w szpitalu, to macie dostęp do wyników laboratorium, więc czasami przypadkiem je zobaczycie i wiecie czy musicie wykupić receptę, czy nie. W teorii jest to mało legalne, ale powszechnie stosowane. W tym wypadku jest powszechna solidarność zawodowa i lekarze opiekujący się pacjentem przekazują narażonym wynik jego badania. A co jeśli wasz szpital nie robi tych badań? Pozostaje mieć nadzieję, że lekarz z miejsca wykonania testu przekaże wynik do waszego szpitala (a to raczej powszechna praktyka).

Patologia nr 3 wygląda tak, że jeśli zakłujecie się w piątek wieczorem, to prawdopodobnie i tak będziecie musieli wziąć leki, bo może się okazać, że szpital zrobi to badanie dopiero w poniedziałek (jeśli wasz szpital ma oddział chorób zakaźnych albo jest na wysokim stopniu referencyjności, to robią wtedy 24/7 i macie szczęście) i 48h zleci zanim w ogóle zrobią badania laboratoryjne.

Morał z kursu? Nie kłuć się, uważać z krwią i kupić porządne NNW. Zbaczając z tematu, siedzę trochę w ubezpieczeniach i to co mój szpital zaoferował jako grupowe ubezpieczenie NNW dla stażystów na głowę bije wszystko, co jest dostępne do indywidualnego zakupu na Polskim rynku ubezpieczeń, więc warto porównać i się ubezpieczyć!

Kurs jest zakończony kolokwium, które zda każdy, kto albo uważał na kursie, albo na studiach. Miło i z pożytkiem spędzony 2 dzień pracy.

Prawa stażysty

Zanim napiszę o 3 dniu, napiszę trochę o prawach stażysty. Dlaczego w niektórych szpitalach stażyści w dniach kursu mogą/muszą dyżurować, a w moim szpitalu jest zakaz. Pytanie nasunęło mi się na wejście, bo rozpocząłem od kursów, i kiedy później trafiłem na swój pierwszy dyżur, to na SOR było nas 12 lekarzy stażystów i 3 dyżurnych bo wcześniej wszyscy byli na kursie. Domyślacie się ile można przy takiej liczbie osób porobić. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Szpital po prostu nie chce nam płacić za dyżury, kiedy mamy rano kurs. “Po co macie ekstra jechać do szpitala”.

Dość już się rozpisałem, mam nadzieję, że dla niektórych to będzie pomocne. W następnych wpisach będzie po kolei o POZ, o dyżurach na SOR i kolejnych kursach. Do zobaczenia!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Jakub Kosikowski
autor BML
Lekarz Stażysta z Lublina. Wielki fan Rocka, Star Wars, fantastyki (Pratchett, Tolkien), gier komputerowych i wszelakich RPGów. Dawniej w AZS i Samorządzie, obecnie sędzia piłkarski i zapalony bramkarz futsalu.
"Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie." - Fryderyk Nietzsche

Dwa komentarze na temat “Pamiętnik Lekarza Stażysty. Część 2: Początki, czyli znów przygotowania i prawie same kursy.”:

    1. Treść czy forma, bo nie wiem o czym dyskutować. Patrząc po IP, to zastanawiam się, czy pracownicy SPSK4 w Lublinie nie mają nic lepszego do roboty, niż w godzinach pracy surfować po necie?

      pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!