Naczelny Bezczelny odc. 3: Sieć szpitali wg Konstantego Radziwiłła

Nie sposób odmówić wizjonerstwa obecnemu Ministrowi Zdrowia, Konstantemu Radziwiłłowi. Po tym jak ogłosił plan likwidacji NFZ, przedstawił pomysł utworzenia sieci szpitali. Dlaczego? Odpowiedź jak zawsze ta sama: jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Sam MZ otwarcie przyznaje, że pieniędzy w systemie jest za mało. Mimo, że na wrześniowej manifestacji otrzymał zasłużone gwizdy, nie sposób odmówić mu trzeźwej oceny sytuacji. Potencjalny problem leży we wnioskach, jakie wyciąga.

Plan jest prosty – skoro część szpitali stoi odłogiem, bo nie realizuje kontraktu (albo robi nadwykonania i łudzi się, że kiedyś dostanie pieniądze), to zamiast płacić dwóm po 50%, to… lepiej jednemu dać 85% i kazać mu robić za cztery. Oczywiście, nie wynika to literalnie z projektów MZ, ale do tego mniej więcej to prowadzi. Wizja Radziwiłła zakłada stworzenie sieci placówek w oparciu o opracowywane od lat mapy potrzeb zdrowotnych, które razem zapewniłyby kompleksową opiekę na danym rejonie. Jakie szpitale znalazłyby się w sieci? K. Radziwiłł tłumaczy:

Postawiliśmy konkretne warunki: posiadanie SOR lub izby przyjęć, posiadanie kontraktu od dwóch lat. Chcemy, żeby w sieci znalazły się te szpitale, które przez ostatnie dwa lata jako placówki publiczne odgrywały w swoich regionach główną rolę w określonych zakresach w ramach kontraktów z NFZ. W sieci znajdą się także szpitale, które w tym czasie przestały być publiczne, bo się skomercjalizowały czy nawet sprywatyzowały. Struktura właścicielska nie będzie kryterium branym pod uwagę przy okazji budowy sieci.

Zgodnie z tym projektem szpitale mają otrzymywać 85 proc. ogółu środków w postaci ryczałtów (mówi się, że pod uwagę będzie brany kontakt z 2015 r.). Szpitale nie będą już mieć płacone za wykonane pojedyncze procedury tylko dostaną ryczałt i będą musiały się nim tak rządzić, by wystarczyło.

Wzmacnia to już istniejącą patologię, w której opłaca się leczyć nieskomplikowanych pacjentów, a chorych w miarę możliwości odsyłać. Różnica pomiędzy tym rozwiązaniem a obecnym jest taka, że teraz co bardziej zaradni dyrektorzy placówek mogli amortyzować koszty przynoszących straty placówek (interna ogólna, OIOM) tymi, które generują zysk (specjalistyka). Niestety, wprowadzenie ryczałtu sprawi, że kura przestanie znosić złote jajka i zacznie wypłacać alimenty…

Jednym z aspektów tego pomysłu jest również zablokowanie prywatnego kapitału na poczet “upublicznienia” placówek, a dokładniej uzależnienia ich od państwowego finansowania.. Co ciekawe, jednym z większych krytyków tego pomysłu jest… Minister Finansów Mateusz Morawiecki. W liście do MZ czytamy:

W Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju mowa jest o zwiększeniu poziomu inwestycji prywatnych jako jednym z wyzwań rozwojowych kraju. Zatem prywatne podmioty medyczne powinny być zachęcane do inwestowania na rzecz polskiego rynku ochrony zdrowia

Taka ministerialna przepychanka to przede wszystkim kolejny cios wizerunkowy dla i tak będącego na straconej pozycji Ministra Zdrowia. Ten plan odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. Ale czy to jest Miś na skalę naszych możliwości?

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Krzysztof Ostaszewski
Redaktor Naczelny
Redaktor naczelny BML. Członek Porozumienia Rezydentów. W 2013 rozpoczął rezydenturę z onkologii klinicznej. W trakcie studiów wyjechał na praktyki do Austrii i Łotwy, odbył również roczne stypendium w Hiszpanii w ramach programu ERASMUS. Żegluje i jeździ po świecie rowerem. Dużo :-).
"Hasta la muerte, todo es vida." - Miguel de Cervantes, Don Quixote de la Mancha

Jeden komentarz na temat “Naczelny Bezczelny odc. 3: Sieć szpitali wg Konstantego Radziwiłła”:

  1. Ale w tym szaleństwie jest metoda.
    po pierwsze – mozna scedowac odpowiedzialnosc za lecznictwo nizej na wladze samorzadowe.
    po drugie -a redukcja miejsc rezydenckich o 3000 to logiczne posuniecie – nie bedzie szpitali powiatowych do ksztalcenia rezydentow – nie ma problemu z rezydentami. A Ci ze zlikwidowanych szpitali beda sie bic o etaty czy mozliwosc zatrudnienia w tych, ktore zostana.
    po trzecie – cudownie poprawi sie na papierze wiele wskaznikow.

    A po czwarte – nie trzeba juz placic pieniedzmi, ktorych nie ma. Wiec spokoj sie kupi za 500+ a reszte podszczuje na wrednych konowalow. Uda sie. A ze pogorszy sie dostepnosc swiadczen -a kogo to obchodzi? Rzad sie wyleczy (parafrazujac Urbana z rzad sie wyzywi) a luminarze w tych szpitalach, co zostana beda jeszcze wazniejszymi personami jak dzis.

    Bo co zrobicie? Wyjdziecie na ulice? Efekt zaden.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!