O przydatności gier komputerowych w medycynie – trener pamięci

Massmedia nieustannie karmią nas papką pseudonaukowych informacji o szkodliwości gier wideo. Tymczasem gry mają wiele pozytywnych zastosowań. Pomagają w rozwoju i rehabilitacji zdolności kognitywnych. Redukują poziom odczuwanego bólu. Wspierają zdolności manualne lekarzy przydatne w operacjach laparoskopowych… A za ich przydatnością stoją dowody oparte o EBM! Dziś napiszę o grze Neuroracer. Udowodniono, że granie w nią poprawia pamięć i zdolności do skupiania się.

Wspomniałem wcześniej o plastyczności ludzkiego mózgu, że można go w pewien sposób formować przez całe życie. Nie uda nam się jednak ukryć faktu, że mózg, tak jak i całe ciało starzeje się, a razem ze starzeniem spada wydajność np. naszej pamięci czy zdolności poznawczych. Od pewnego czasu jako remedium na te przypadłości stosuje się np. logiczne układanki, takie jak sudoku, które pomagają wytworzyć nowe szlaki neuronalne (lub chociaż utrzymać te już obecne), ale niestety – zabawy tego typu są dość nudne i zazwyczaj ciężko utrzymać skupienie na dłuższy czas (sam nie mam motywacji siedzieć nad sudoku więcej niż 10-15 minut). W tym przypadku pewne rozwiązanie znalazł doktor Adam Gazzaley, z Uniwersytetu Kalifornii. Razem z innymi naukowcami (grant na badania wynosił 300 000 dolarów, a prace zajęły 4 lata), pod szyldem Gazzaley Lab stworzył prostą, trójwymiarową grę o nazwie „NeuroRacer”. Wcielamy się w niej w kierowcę samochodu, który musi utrzymać pojazd na drodze i jednocześnie reagować (bądź nie) na pojawiające się na ekranie znaki.

Założeniem takiej gry było ćwiczenie wykonywania kilku rzeczy na raz, jako że zdolność ta spada wraz z wiekiem. W przypadku dwudziestolatków przy wielozadaniowej grze spadek efektywności wynosił ok 24%, a u graczy w wieku 60+ lat spadek wynosił ok. 65% – w porównaniu z trybem gry gdzie należało wykonywać tylko jedną czynność. W badaniu przeprowadzonym przez deweloperów tejże gry wzięło udział ok. 180 uczestników w zaawansowanej grupie wiekowej (60+ lat). Ich zadaniem było grać w „NeuroRacer” przez 12 godzin w okresie miesiąca, a aktywność ich mózgu zmierzono za pomocą EEG przed i po wykonaniu tego treningu (EEG wykonywane było w czasie grania). Okazało się, że po wymaganym czasie grania osoby w wieku 60+ były w stanie pokonać dwudziestolatków, którzy nie mieli wcześniej styczności z omawianym tytułem, natomiast elektroencefalografia pokazała większą aktywność fal teta, które kojarzone są z utrzymywaniem uwagi (aktywność tych fal spada wraz z wiekiem). Nie to było jednak najważniejsze dla naukowców, bo okazało się, że efekty są długofalowe, dzięki czemu po pół roku od eksperymentu badani dalej byli w stanie sprawnie wykonywać zadanie podczas rozgrywki. Stwierdzili także poprawę pamięci i zdolności do skupiania się na wybranej aktywności, poza graniem w „NeuroRacer” – a więc udało się przełożyć efekty ze świata wirtualnego do rzeczywistości, gdzie są one dużo bardziej wartościowe.

Wydawałoby się więc, że aby pozostać w pełni sił umysłowych na stare lata wystarczy sobie porządnie poexpić. Niestety, nic w życiu nie jest takie proste. Sam szef projektu, doktor Gazzaley twierdzi, że nie każda gra będzie w stanie rozwijać zdolności poznawcze u graczy, a prowadzący podobne badania naukowcy, jak Daphne Bavelier (pani ta jest odpowiedzialna za badania na temat zmian w widzeniu przy długotrwałym graniu w popularne „strzelanki” – okazało się, że wzrok graczy był lepszy niż wzrok nie-graczy) twierdzą, że jesteśmy w początkowej fazie szkolenia naszego mózgu, bo wiemy, że możemy niejako zmienić jego „ustawienia”, ale nie wiemy jak to robić odpowiednio, aby go nie uszkodzić.

Przechodząc do minusów gry, największym jest brak możliwości jej oficjalnego kupna, bo nie została ona póki co udostępniona jako produkt konsumencki, a figuruje jako narzędzie badawcze. Nie ma jednak tego złego co by na dobre wyszło, bo doktor Gazzaley prowadzi również drugą firmę – Akili Interactive, która stworzyła grę polegającą na tych samych zasadach co „NeuroRacer”. Gra nazywa się „Project EVO™” i jest dostępna jako produkt medyczny. Swoją drogą na App store czy Google Play store nie brakuje gier, które w zamyśle mają ćwiczyć naszą pamięć – tylko w tym wypadku ryzyko, że nie staniemy się ogromnymi, chodzącymi dyskami twardymi przechowującymi jottabajty zettybajtów danych jest większe niż w przypadku gry stworzonej przez swoistych znawców mózgów.

To był kolejny tekst z serii o zastosowaniach gier wideo w medycynie. Już niedługo kolejne odcinki, w których dowiemy się jak jak niefarmakologicznie leczyć ból i… fobie.

Spodobała Ci się niniejsza sería? Chciałbyś przeczytać o innych ciekawych zastosowaniach gier i programów komputerowych w medycynie? A może masz gotowe propozycje? Napisz w komentarzach lub na kontakt@bedacmlodymlekarzem.pl!

Źródła:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Jan Harpula
autor BML
Student Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Uwielbiam technologię, , jazz i fantastykę (zwłaszcza Wiedźmin), jestem fanem mieszanych sportów walki, a w wolnych chwilach zgłębiam tajniki ekonomii i finansów.
„Być neutralnym to nie znaczy być obojętnym i nieczułym. Nie trzeba zabijać w sobie uczuć. Wystarczy zabić w sobie nienawiść” – A. Sapkowski „Krew Elfów”

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!