Będąc Mamą Studentką 1

Krótka seria o ciąży i posiadaniu dziecka na studiach lekarskich. Na początku chciałabym zaznaczyć, że korzystam z wiedzy wyłącznie mojej oraz wynikłej z rozmów z innymi mamami-studentkami z kierunku lekarskiego. Nie ma dwóch identycznych sytuacji osobistych, ale lepiej mieć wiedzę jakąkolwiek niż żadną, prawda? Poniższa treść kierowana jest do obu płci – wiadomo, że rodzicielstwo rzadko kiedy trafia się jednej osobie.


Uprzedzam, że momentami forma zwracania się jest żeńska. Wynika to z pewnej niezręczności form typu „po porodzie będziesz MÓGŁ czuć się obolały”. Technikalia wyjaśnione. Właściwą treść zacznę więc od podstawowego pytania:

Czy da się mieć dzieci studiując medycynę?

Tak! Trzeba sobie tylko to wszystko odpowiednio zorganizować.

Studiująca mama

Jedno trzeba powiedzieć głośno: dziecko na studiach nie ułatwia żywota. Żywota już i tak nieco trudniejszego niż przeciętny. Jest jednak inwestycją, bo – co by nie mówić – warunki na studiach nadal są lepsze niż w trakcie specjalizacji czy też pracy w Polsce. W trakcie lat, gdy sen z oczu spędzają dyżury trudno jest mieć w domu dodatkowy powód do zarywania nocy pod postacią dziecka. Do rozpatrzenia jest kilka czynników.

Partner/Mąż

Małe dziecko jest cudowne, ale potrafi wkurzyć. Niewyspanie, w połogu przez pewien czas jeszcze ból, stres nowej sytuacji, humorki od nadal zdziczałych hormonów… Czasem jedyne co powstrzymuje przed krzykiem to „co pomyślą sąsiedzi”. W tym momencie ten drugi rodzic jest ogromną pomocą. Można wcisnąć dziecko w ręce, powiedzieć „Twój problem!” i uciec do wanny się uspokoić. Dla medyka istotniejsze jest jeszcze to, że można iść do biurka przewertować choćby kilka stron… Czasu na poszerzanie wiedzy będzie mniej, będzie też dość „poszatkowany” marudzeniem o jedzenie czy uwagę. Idealnym układem jest ustalić z partnerem od początku, że na pewno będziemy potrzebować chwili spokoju na naukę – taką solidną chociażby przed egzaminami, bez przeszkadzania.

„straszne historie o poniżaniu ze strony profesorów lub utrudnianiu życia odchodzą do lamusa”

Potomek będzie rosnąć, ojciec równie dobrze będzie sobie radzić z zabawianiem go (paczka z odciągniętym mlekiem od mamy też nie zaszkodzi), a Ty będziesz mieć chwilę spokoju na intensywną powtórkę. Marzeniem jest, jeśli on pracuje według własnego grafiku i możecie się elastycznie dopasować. Trochę trudniej, jeśli wraca do domu zmęczony po wielu godzinach i masz wyrzuty sumienia. Najtrudniej, jeśli jest lekarzem i w ogóle nie wraca do domu. Nawet wtedy da się znaleźć inne rozwiązania, na przykład…

Rodzice

Przydają się na miejscu, jeszcze bardziej jeśli są na emeryturze lub chodzą do pracy w mało wygodnych dla Ciebie godzinach. Babcie kochają swoje wnuki, więc jeśli pod tym względem możesz liczyć na pomoc, ciesz się. I doceń to! Oczywiście, jeśli chcesz korzystać z pomocy rodziny musisz wcześniej rozeznać się w oczekiwaniach i możliwościach. Solidna rozmowa z wszystkimi zainteresowanymi, obecnymi na tyle blisko aby mogli pomóc, ułatwi wyklarowanie sytuacji i pokaże czego się spodziewać. Czysta sytuacja, gdzie każdy ma pełnię informacji, pomaga w zachowaniu spokojnego ducha – zdecydowanie polecam!

Uczelnia

Pod tym względem wiele się przez ostatnie lata pozmieniało – straszne historie o poniżaniu ze strony profesorów lub utrudnianiu życia odchodzą do lamusa. Chwała wszelkim organizacjom promującym godne macierzyństwo, bo na pewno ich działanie miało tu swój udział. Myślę, że nie ma już w Polsce uczelni, która nie umożliwiałaby realizacji roku akademickiego w „ułatwionym” trybie tj. żonglowania terminami według potrzeb, pod warunkiem ukończenia wszystkich zajęć w odpowiednim semestrze. Jeśli zaś chodzi o same zajęcia, to (przynajmniej w moim doświadczeniu) zakłady idą na rękę, jeśli tylko mogą.

Nie bój się prosić i składać dziesiątek podań – to nie jest ulgowe traktowanie. To próba wyrównania szans.

Na seminariach nie zdarzyło mi się mieć problemu z powodu przyniesienia noworodka/niemowlęcia na zajęcia. W przypadku płaczu wykładowca rozumiał, że trzeba na chwilę wyjść. Ustalenie możliwości wystąpienia takiej sytuacji przed zajęciami pozwoli też zająć nam dogodne miejsce „na wylocie” i ustrzeże przed niewygodnymi komentarzami, jeśli prowadzący jest nie w humorze. Oczywiście, mówimy tu o seminariach, wykładach – na zajęciach klinicznych takiej możliwości bym się nie spodziewała…

Uwaga! Są przedmioty, w których nie można uczestniczyć będąc w ciąży, jak np. anatomia (nie na każdej uczelni – wiele zależy od wentylacji prosektoriów i stosowanych utrwalaczy). Lepiej zawczasu się zorientować, żeby później nie musieć przymusowo brać urlopu dziekańskiego. Pamiętajmy, że nie zawsze powinnyśmy polegać na słowach pań z sekretariatu: mnie poinformowano, że nie będę mogła uczestniczyć na radiologii w ćwiczeniach z TK i RTG – mimo że podczas tych zajęć ani przez moment nie byłam narażona na promieniowanie. Konieczna może być weryfikacja z prowadzącymi zajęcia.

Nauka

Jeśli do tej pory spędzałaś cały wolny czas na nauce, teraz też tak będzie… Tyle tylko, że tego „wolnego czasu” będzie mniej. Spokojna głowa – nie na darmo mówi się o nadnaturalnych zdolnościach matek do organizacji. Nawet jeśli aktualnie jesteś organizacyjnym workiem kartofli, kilka tygodni w szkole przetrwania, zwanej wychowywaniem potomka, zmieni Cię w dość ogarniętą osobę. Wynika to z przymusu – inaczej nie da się funkcjonować, więc wszystko dopasowuje się „samo”. Nawet nie zauważysz jak zaczniesz działać w zupełnie inny sposób.

Najbardziej problematyczne staje się uczenie metodą notowania – zbyt często ręce zajęte są bobasem. Ponieważ jednak małe dziecko na kolanach/u piersi zazwyczaj jest bardzo spokojne, nauka poprzez czytanie nie powinna sprawiać żadnego problemu. A skromne notatki można ewentualnie sporządzić jak dziecko pójdzie spać… Nie wspominając już o korzystaniu z uprzejmości kolegów i koleżanek. Braki notatek u matek naprawdę nie wynikają z lenistwa, a z braku możliwości. Dlatego jeśli możecie – oferujcie je koleżankom. Na pewno tego nie zapomną, a dobre uczynki będą wracać.

Nie do przecenienia jest także okres letni. Podczas tych kilku miesięcy można wygospodarować sporo czasu na pierwsze czytanie materiałów na następny rok.

Udogodnienia

Mało kto jest ślepy na ilość pracy, jaką trzeba włożyć w donoszenie, urodzenie i wychowywanie dziecka. Dlatego powołując się na swój przypadek można liczyć na pomoc lub przychylniejsze spojrzenie na naszą sprawę. Zmiana uczelni na bliższą rodzinnego domu, odwołanie przy przydzielaniu miejsc stażowych, realizacja praktyk wakacyjnych awansem, miejsce na uczelnianym parkingu, dodatkowy termin zaliczenia… Wszędzie pracują ludzie, wiele z nich też ma już swoje dzieci i pamięta, ile dodatkowej pracy i wyrzeczeń się z tym wiąże. W związku z tym, jeśli tylko zapytasz możesz mieć nadzieję na pomoc.

Nie bój się prosić i składać dziesiątek podań – to nie jest ulgowe traktowanie. To próba wyrównania szans.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Anna Kołodziejek
wpis gościnny
Studentka kierunku lekarskiego, małżonka, matka dwójki małych dzieci. Kiedy się nie uczę i nie spędzam czasu z maluchami - odsypiam, czytam lub oglądam dobre seriale. Uważam, że powinniśmy kłaść większy nacisk na rozwój emocjonalny, nie tylko wiedzę i intelekt. Marzę o empatycznej technokracji.
"A vital ingredient of success is not knowing that what you're attempting can't be done"

Komentarze na temat “Będąc Mamą Studentką 1”:

  1. Czy na tym portalu działa jakaś redakcja czy każdy pisze to co chce i publikuje? Ten tekst nie ma ładu i składu, stania są konstruowane tak tragicznie że trudno to czytać. Korekta dała ciała… Tragedia.

    1. Niestety, trudno znaleźć zawodowych pisarzy lub dziennikarzy, którzy jednocześnie studiują medycynę i rodzą dzieci. Tekst poprawiały 2 niezależne osoby. Jednakże korekta nie może ingerować w indywidualny styl autorów. Nie każdy styl każdemu musi pasować. 🙂 Oczywiście przekażemy, aby następnym razem zdania były wystarczająco proste…
      Jesteśmy otwarci na konstruktywne uwagi, zwłaszcza odnośnie „stań” i przecinków przed „że”.

      Pozdrawiam

  2. Dziecko urodzilam po 4tym roku, wrocilam do nauki jak mial 10miesiecy. Latwo nie bylo ale nie zaluje. Teraz syn ma 16 lat, ja wciaz piekna i prawie mloda prawie 40letnia mamusia. Wszyscy znajomi siedza w maluchach i pieluchach a nasze juz odchowane. A ze pracuje w zawodzie za granica wiec jeszcze jest czas na hobby, wyjazdy i rozrywki.

  3. Niestety z tym brakiem poniżania ze strony niektórych profesorów i asystentów wciąż bywa różnie…

  4. Pierwsze urodziłam w polowie 5roku, drugie po 6roku w wakacje. Nie bylo łatwo ale teraz gdy starszy ma 2lata widze ze bylo warto! Kwestia organizacji, a pragne dodac, że nigdy nie bylam typem prymusa, najlepszej w grupie etc. ogolnie polecam:)

    1. Napisałaś, że drugie dziecko urodziłaś po 6 roku w wakacje. Powiedz mi proszę, jak to wygląda od organizacyjnej strony? Da się to pogodzić z zakończeniem bez przeszkód 6 roku, załatwieniem tej całej papierologii na staż, zapisem na lek itp? Zaczęłaś później staż w październiku czy zostałaś w domu z dziećmi?
      Kończę obecnie 5 rok i zastanawiam się właśnie, nad zajściem w ciążę tak, by urodzić pod koniec 6 roku lub w przerwie wakacyjnej przed stażem. Byłabym wdzięczna za rady i wskazówki.
      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!