Lekarz emigrant pisze: Szwajcaria

Wyjechałem z Niemiec do Szwajcarii. Niemcy były moim przystankiem, bo byłem rozczarowany, robiłem anestezjologię. Mając ponad czteroletnie doświadczenie w anestezji aplikowałem. Dostałem miejsce. Dodajmy, że około 90% miejsc w Szwajcarii nie jest rozpisywanych na jobmed.ch, indeed.ch czy fmhjob.ch. Poniżej opiszę drogę rekrutacji lekarzy emigrantów w tym kraju, na podstawie własnych doświadczeń. Inspirowane artykułem lekarza emigranta z Niemiec.

Formalności

Aby uznać specjalizację i dostać tytuł specjalisty trzeba często przepracować rok w szpitalu o najwyższej referencyjności tzw. A-Klinik. Szczegóły do odnalezienia w programach specjalizacji dostępnych na siwf-register.ch i fmh.ch. Rok w A-Klinik to conditio sine qua non. Jeśli przepracowałeś w Niemczech, Austrii, Francji, Włoszech albo Polsce całą specjalizację nie uzyskawszy tam tytułu specjalisty i chcesz dokończyć specjalizację, to musisz, podkreślam, musisz pracować 12 miesięcy w A-Klinik, czyli szpitalu o najwyższym stopniu tutejszej “referencyjności”. Z reguły Niemcy czy Austriacy przyjeżdżają po specjalizacji, bo ukończyć specjalizację w Szwajcarii jest obecnie trudno. ale o tym później. Szpitale w randze A-Klinik nie są gumowe i jako Usländer (“cudzoziemiec” w lokalnym dialekcie – przyp. red.) zdarza się, że bez protekcji czekasz ad mortem defecatam na miejsce specjalizacyjne. Nie ma oficjalnej kolejki. Masz Vitaminke B (Bekanntschaften/ Beziehuungen) – masz miejsce… i jedziesz dalej.

O tym, jak uznać papiery – napisano na odpowiedniej stronie admin.ch – co ciekawe ex definitione umowa bilateralna zakłada nadrzędność umów międzynarodowych i formalnie nie musicie robić Annerkennung przez Mebeko (Medizinische Beruefe Kommision).

Informacja o większości miejsc nie jest publikowana. Jak się gdzieś ubiegacie, upływa czasami 9 miesięcy zanim dostaniecie odpowiedź – najczęściej odmowną. Nie bierzcie tego zbyt do siebie – masy Niemców ubiegają się o etat z podobnym skutkiem. Zdziwieni? Rynek pracy zalewają tłumy francuskojęzycznych Tunezyjczykow i innych obywateli Maghrebu, gdzie owi spoza UE płacą grube dziesiątki tysięcy CHF za możliwość zrealizowania “stażu” i po zdaniu egzaminów mają wtedy lokalny, szwajcarski dyplom i pierwszeństwo przed kandydatami z UE. Wyłącznie z politycznego powodu. Uniwerki kasując dziesiątki tysięcy CHF za rok chcą mieć i rynek, i klientów. Reszta, oprócz strumienia CHF, nie jest tak istotna.

W tutejszej mentalności Polak leży w hierarchii pomiędzy kimś z Kosowa i Afryki. Jest człowiekiem gorszego sortu i to pomimo wszechobecnej polityki poprawności. Jeśli mają wybrać pomiędzy najgorszym Niemcem a Polakiem – przegrałeś, rodaku. Jeśli nie będą zachwyceni na rozmowie, przegrałeś… wymieniać dalej? Wiele rozmów jest od przysłowiowej czapy – kandydat – czy daleki kuzyn jest już dawno wybrany, ale teatrzyk castingu musi się pro forma odbyć. Jeśli jedziesz z Polski, a pierwsze co Cię spotyka to lista obecności do podpisania przez kandydatów i jeśli wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku – wchodzisz na rozmowę gdzie masz interview i po interview nikt nie oprowadza Ciebie po oddziale – to wiedz, że byłeś słupem. Taki lajf. Często interview jest 5-minutowy, dostajesz parę bomb: “a dlaczego w wieku np. 30 lat nie ma Pan doktoratu i ze 3 publikacji w (tu lista super periodyków)”. Są to pytania retoryczne. Gierki słowne zakompleksionych buców, którym dodaje to +100 punktów do samooceny i szacunku oraz lepszą perfuzję corpora cavernosa. Niczym klapki Kubota na dzielni (ale tylko w białych skarpetkach).

Tutejsze prawo pracy zakłada pierwszeństwo zatrudniania Eidgenossichen nad Usländerami. Gdy więc o miejsce ubiega się Szwajcar, prawie regułą jest, że Usländer dostaje odmowę. “Prawie” czyni dużą różnicę. Znam Oberarztów (lekarz naczelny – przyp. red.), którzy swoje męskie czy damskie maskotki zajmujące się ich dziećmi promowali – papier przyjmie wszystko. Robiono wówczas rekrutację, podczas której okazywało się, że potrzebowano kandydata z biegłym językiem rosyjskim i Szwajcarzy nie spełniali oczekiwań.

Da się? Ależ owszem! Znam też jedną lekarkę z pewnego południowego kraju UE, z której wszyscy się śmiali. Nie była dopuszczana do niczego, do momentu aż związała się z synem Chefarzta pewnego oddziału. Obecnie pracuje na 50% etatu, ale od miesięcy nikt jej nie widział przy papierach… Przychodzi do pracy i tylko operuje jako pierwszy operator. Nikt się już nie śmieje, bo gdyby pisnął… pewnie by mu umowy nie przedłużono. Gdy później ubiegasz się o pracę, a wszyscy się znają, to dzwonią po referencje. Wówczas… Houston, mamy problem.

Warunki umowy

Zatrudnienie asystenta najczęściej odbywa się na 12 miesięcy, 50 godzin tygodniowo. Pensja w ramach VSAO albo i nie. Prywatne fundacje kombinują jak mogą. Istnieją znaczne różnice lokalne. Od umów na 3 miesiące i przedłużanie (lub nie) – po umowy na 36 miesięcy. Umowy podobne do rezydentur w Polsce, a więc na cały okres specjalizacji, to Yeti tzn. podobno ktoś je widział. Jednakże Szwajcarzy nie czekają w wieloletnich kolejkach do A-Klinik, żeby przepracować rok i zdobyć Facharzttittel FMH (federatio medicorum helveticorum).

Dodatkowo sprawę implikuje Aufenthaltserlaubnis – wiele zależy od polityki Kantonu, Gminy jak i widzimisię urzędnika. Przedstawiam podział tutaj i tutaj.

Lekarz czy inżynier z zagranicy przyjeżdżając do pracy potrzebuje Aufenthaltsbewilligung. Jeśli ma się umowę na rok z reguły dostaje się Ausweis L, bo Biuro Migracyjne mówi: “Ma Pan(i) 3 miesiące Probezeit, zaś Ausweis B dajemy dla umów na czas nieokreślony lub, zgodnie z przepisami, powyżej roku…”. Znajomi Niemcy dostawali z miejsca Ausweis B na 5 lat.

Uwaga!!! Czasami szpitale przedłużają umowę kandydatowi o 355 dni, a więc mniej niż rok tylko po to, by pro forma nie było uzasadnienia do ubiegania się o Ausweis B.

Żeby dostać tutejszy zasiłek dla bezrobotnych musisz przepracować bez przerwy 12 miesięcy. Jeśli pracowałeś krócej – nie da się. Jeśli natomiast po dwunastu miesiącach nie przedłużą Ci umowy, to wracasz skąd przyjechałeś, bo nie dostaniesz Aufenthaltsbewilligungu. Od tego też są wyjątki, ale trzeba walczyć niczym lew zatrudniając tutejszego prawnika, a on za stawki lekarskie nie pracuje. Co napisałem powyżej również zależy od Kantonu, Gminy, polityki. Ostschweiz jest restrykcyjna. Część francuskojęzyczna bywa luźniejsza, dostajesz często B Ausweis na 5 lat na dzień dobry, po pokazaniu umowy na rok. Jednakże pensje w części francuskojęzycznej są niższe.

Mając Ausweis L napotyka się problemy z zawarciem umowy najmu (znaleźć mieszkanie to horror, są castingi na lokatora). Po utracie pracy, jeśli nie przepracowało się 12 miesięcy – brak zasiłku… i raczej wyjazd. Aplikowanie na Ausweisie L jest niemile widziane, podanie zwykle trafia w koszu po przeczytaniu nazwiska.

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Medicus Helveticus
wpis gościnny
Lekarz, przedsiębiorca, od kilku lat mieszkający i pracujący w Szwajcarii. Kiedyś asystent z anestezjologii w Niemczech, obecnie przeorientowany. Tułacz emigracyjny, od lat empirycznie badający systemy opieki zdrowotnej. Fan języków obcych. Prowadzi bloga o swoich zagranicznych przygodach dreamswiss.blogspot.ch
Video meliora proboque, deteriora sequor.

Komentarze na temat “Lekarz emigrant pisze: Szwajcaria”:

  1. Bardzo ciekawy wpis w zasadzie potwierdzający moją opinię o pracy w tym kraju. Kwestia podejścia ludzi pt ‚nie jesteś Szwajcarem – jesteś gorszy’ przede wszystkim. Pytanie czy nawet po skończeniu specjalizacji traktowanie nadal nie będzie gorsze? Czytałem gdzieś bloga polskiego lekarza robiącego bodajże ortopedię w Szwarjcarii, który zakończył się wpisem, że wraca do Niemiec, bo ma dość traktowania.
    Dobrze, że pojawiają się takie informacje, bo niektórym z legend (rozpuszczanych głównie przez studentów) wydaje się, że wystarczy wyjechać za zachodnią granicę i już szczęście i pieniądze z wymarzoną specjalizacją w pakiecie czekają.

    1. wszystko zalezy. Mozna sie spodziewac roznego Poolbeteiligung – ze sie tak dyplomatycznie wyraze. To znaczy – Specjalista anestezji ma rocznie okolo 230.000CHF brutto. Juz z dodatkiem. Moi znajomi maja okolo 160.000 CHF rocznie brutto. Ale -uwaga.

      Austriacy, Wlosi, Polacy, Szwajcarzy. Szpitale zaczynaja ciac. Albo bierzesz co jest albo powodzenia. Imputowanie, ze akurat na Polakow sie ktos uwezmie byloby naduzyciem i dezinformacja.

      Kazdemu z obcokrajowcow jest ciezej na A-Klinik choc i Polacy na A-Klinik pracuja – i to asystenci – po prostu nie ma rzeczy niemozliwych. Kwestia czasami szczescia. Pomaga czy tez UHU czy Fellowship w USA.

  2. Swoja droga – staralem sie o doktorat. Odmowiono mi 29 razy. Dalem sobie spokoj. Za jakis czas wystarczyl telefon i doktorat jest w trakcie pisania. W miejscu w ktorym poprzednio mnie olano bo nie chcieli miec usländera. Kwestia wlasnie tego, czym sie brzydze oficjalnie – kontaktow. Przychodze znikad to jestem nikim.

    Co do mlodych to mimo wszystko polecam probowac bo ludzie pracuja w CH i koncza specjalizacje. Co prawda o dermatologii, okulistyce czy chirurgii plastycznej mozna zapomniec bo i zwykly Szwajcar nie ma na to szans bez witaminki B ale na tym medycyna sie nie konczy.

  3. To chyba trzeba mózgiem o beton zawadzić, żeby chcieć tam jechać i pracować. Lepiej zrobić specjalizację w Polsce i potem tu pracować. Specjaliści w Polsce nie mają źle, wystarczy popatrzeć na starszych kolegów. Trzeba tylko kochać to co się robi a osiągnie się sukces. A pacjenci też potrafią docenić zaangażowanie lekarza. Przykładów nie brakuje.

  4. Witam ! bardzo prosiłabym o kontakt drogą mailową w sprawie specjalizacji w Szwajcarii co mi niezmiernie imponuje. 🙂
    Byłabym bardzo wdzięczna autorowi. Z góry dziękuję !
    xkejti@wp.pl

  5. I jeszcze uzupelniajac – znam lekarzy szwajcarskich w trakcie specjalizacji, ktorzy zawsze punktualnie sie na czytniku odmeldowywuja i pokornie wracaja do pracy nawet na dalsze 4-6 godzin. chodzi o to ze maja nadzieje na kariere – jesli pracujesz efektywnie to masz szanse zostac w szpitalu, jesli bedziesz stemplowal prace tak jak jest w rzeczywistosci to jest sie pierwszym do zwolnienia i zostaje potem taki lekarz po 3 roku specjalizacji na lodzie – gdyz jak tutaj autor pisal – nie bedzie przez inny szpital zatrudniony, zadzwonia zapytac a szef powie ze byl nieefektywny i po nim.

    Strach rzadzi karierami i specjalizacjami – wszyscy z tym od lat zyja ale nikt sie nie chce postawic.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!