Medycznie o uzależnieniu od gier wideo

Opisywane gry mają jedną ciekawą cechę – są proste. Nie wymagają nadzwyczajnego skilla, aby móc wykorzystać ich potencjał, nie potrzebujemy miliardów linijek kodu, silników, które w pełni mogą wykorzystać komputery z przyszłości, tylko zwykłe klikanie w pojawiający się na dwuwymiarowym obrazie punkt. No ale, gry zostały stworzone do rozrywki i naturalnym jest, że muszą być coraz bardziej zaawansowane. Jakby się nad tym zastanowić, to nie ma w tym nic złego, bo dobrze jest czasem się zrelaksować przy dobrej grze. Czy aby na pewno?

obraz wideo
Nie, to nie jest zdjęcie, to jest obraz wygenerowany przez silnik Unreal Engine 4, w rodzielczości 4K.

Należy pamiętać, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. Nie inaczej też jest w przypadku gier. Chodzi mi głównie o uzależnienie, które mimo że co jakiś czas przywoływane w ważniejszych mediach (najczęściej, jak już ktoś zginie), często jest bagatelizowane. A przecież to zjawisko nie istnieje jedynie gdzieś w dalekich zakątkach naszego globu. Jak prawie wszystko – może dotknąć też ludzi, których znamy. Warto sobie uświadomić, że tak naprawdę uzależnienie od gier (zwłaszcza on-line) czy internetu leży bardzo niedaleko uzależnienia od hazardu, bo i mechanizmy (może bardziej sposoby) powodujące to uzależnienie są analogiczne.

Choroba jak każda inna

Przede wszystkim, jak to bywa z uzależnieniami, należy je właściwie rozpoznać i leczyć. Na całym świecie istnieją ośrodki zajmujące się tym zadaniem. Większość z nich ma własną infolinię, dostępną 24h/7 dni w tygodniu, żeby można było przedyskutować problem i podjąć ewentualne kroki dotyczące leczenia. W Polsce też takie ośrodki istnieją, przy czym znalazłem więcej miejsc, które zajmują się kilkoma rodzajami uzależnień, a nie tylko wyspecjalizowane w jednym typie.

Ośrodek Leczenia Uzależnień od Internetu w Chinach
Zdjęcie z życia codziennego w Ośrodku Leczenia Uzależnienia od Internetu w Chinach

Wspomniałem, że ciekawa jest prostota gier, które w jakiś sposób pomagają w życiu. Tak samo ciekawe są sposoby, które ukierunkowują nas na uzależnienie. Samo uzależnienie można zdefiniować jako nieracjonalną potrzebę uzyskania czegoś np. papierosa czy kolejnej gwiazdki do przejścia poziomu w Angry Birds.

Metody zniewolenia

Mechanizmów jest kilka, a najprostszym jest klasyfikacja High Score – czyli obliczanie naszego wyniku w grze w postaci punktów. Mając przed oczami nasz stary rekord chcemy go pobić, a żeby go pobić musimy więcej grać i więcej razy próbować, więc spędzamy większą ilość czasu nad daną produkcją. Co jest jednocześnie sprytnym sposobem deweloperów na przyciągnięcie do swojej gry większej ilości długotrwałych graczy, jak i jedną z dróg, które mogą prowadzić do uzależnienia. Przy okazji taka gra stanowi niezły zabijacz czasu w poczekalni i temu podobnych miejscach).

Innym sposobem jest system osiągnięć (Achievments), które zdobywamy poprzez wykonywanie określonych zadań, a nagrodą są np. punkty (czasem te punkty mogą się przysłużyć do innych celów, np. kupienia czegoś do naszego wirtualnego konta). Natomiast, żeby zdobyć te osiągnięcia również musimy poświęcić konkretną ilość czasu na graniu. Zwłaszcza że, o ile na początku mamy wykonać banalne zadania, z czasem zwiększa się poziom trudności. To powoduje, że dalej gramy i staramy się dostać kolejną nagrodę, za którą czyha jeszcze trudniejsze osiągnięcie i jeszcze większa nagroda – i tak w kółko. Za każdym razem, gdy dostajemy taką wirtualną nagrodę – nasz mózg dostaje wyrzut dopaminy. Tak zaczynamy się uczyć, że jak zrobimy dane zadanie, to dostaniemy dopaminę (i nagrodę w grze), co powoduje coraz silniejszą chęć grania i zdobywania kolejnych osiągnięć. Osiągnięcia przecież nigdy się nie skończą, więc błędne koło nakręca się dalej. Uzależnienie również staje się coraz mocniejsze. Ten przykład jest szczególnie widoczny w grach typu MMORPG (np. World of Warcraft) – gdzie nagrodą są przedmioty ulepszające naszą postać. Żeby je zdobyć musimy np. zabijać po 500 potworów dziennie. Gdy już zdobędziemy wszystko, co było do zdobycia okazuje się, że jest nowy dodatek i pojawiły się nowe zadania.

We wspomnianych grach online mamy jeszcze jeden ważny sposób umożliwiający przyciągnięcie użytkownika, a mianowicie relacje z innymi graczami. Jeśli często gramy z tymi samymi ludźmi, bądź dołączamy do grupy – zaczynamy czuć się z nimi jak ze swoimi znajomymi. W miarę upływu czasu – jak z przyjaciółmi. A przecież każdy lubi spędzać czas z przyjaciółmi, więc i granie wydaje się być fajną propozycją. Zwłaszcza, że w wirtualnym świecie nie musimy być tacy sami jak naprawdę jesteśmy oraz nie ma potrzeby wychodzenia z domu, tylko wystarczy usiąść przy biurku. Ten sposób pozwala na emocjonalne przywiązanie do gry, bo czujemy, że tam gdzieś są ludzie, którzy nas lubią, i z którymi można wspólnie zdobywać nowe (wcześniej wspomniane) osiągnięcia, co dodatkowo nakręca graczy i ich uzależnia. Oczywiście, są ludzie, którzy potrafią tą potrzebę zbalansować. Natomiast gdy np. nastolatek, który ma problemy w szkole, w kontaktach z rodzicami czy innymi prawdziwymi ludźmi uświadomi sobie, że w grze czuje się lepiej niż w życiu, to w jego przypadku rokowanie jest, można by powiedzieć, bezwzględnie niepokojące.

Trucizna jak każda inna

Co do historii ludzi uzależnionych od gier – w internecie są ich tony, a wyszukanie zajmuje mniej niż minutę, ale jest jedna, dosyć przystępnie wytłumaczona. Należy do Anthony’ego Rosnera, byłego już gracza w World of Warcraft. Zrobił on o swoim nałogu wideo – „IRL” (In Real Life), które można znaleźć na YouTube (klik). Na szczęście autor w pewnym momencie sam zdecydował o zmianie swojego życia na bardziej realne niż wirtualne.

Podsumowując, z grami jak ze wszystkim w życiu. Mogą być trucizną, co zależy od ich dawkowania, jeśli odwołamy się do stwierdzenia Paracelsusa, ale tak samo poprawiają zdolności poznawcze u osób starszych, co jest ich niewątpliwym atrybutem. Pokrótce opisałem uzależnienia od nich, bo te problemy są poważne i częste w krajach dość rozwiniętych. Jednocześnie mogą prowadzić do innych implikacji. Jak np. ataki ze strony innych graczy (z angielskiego – cyberbulling, na nasze – cyberprzemoc), które u mniej odpornych osób mogą doprowadzić nawet do samobójstwa (tak, to też się zdarza).

Przydatne linki:
http://pol.tabby.eu/co-to-jest-cyberbullying.html – o cyberprzemocy
http://www.wowaholics.org/ – historie osób uzależnionych od World of Warcraft

Źródła:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Jan Harpula
autor BML
Student Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Uwielbiam technologię, , jazz i fantastykę (zwłaszcza Wiedźmin), jestem fanem mieszanych sportów walki, a w wolnych chwilach zgłębiam tajniki ekonomii i finansów.
„Być neutralnym to nie znaczy być obojętnym i nieczułym. Nie trzeba zabijać w sobie uczuć. Wystarczy zabić w sobie nienawiść” – A. Sapkowski „Krew Elfów”

Jeden komentarz na temat “Medycznie o uzależnieniu od gier wideo”:

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!