Doktor student

Dr n.med. Mateusz Hołda jest pierwszym studentem medycyny z doktoratem. Mógł obronić swoją pracę doktorancką, ponieważ zdobył Diamentowy Grant, który umożliwia przyspieszenie kariery naukowej. W standardowych warunkach zrobienie doktoratu przed magisterium jest niemożliwe. Młody naukowiec jeździ po Polsce i świecie ze swoimi wykładami. Mateusz – student ma również wyrobioną opinie na temat kształcenia przeddyplomowego i chętnie zdradza swoje uwagi i rozwiązania.

Wojciech Lubiński: Doktorze, skąd pomysł na doktorat już w czasie studiów?

Sam pomysł zdobycia stopnia doktora jeszcze na studiach zagościł w mojej głowie prawdopodobnie pod koniec IV roku moich studiów. Jedyną możliwością, by zrealizować ten, jak mi się wówczas wydawało, szalony plan było zdobycie Diamentowego Grantu, gdyż tylko on pozwala na takie przyspieszenie kariery naukowejMateusz Hołda: Doktorat w trakcie studiów był niejako konsekwencją mojej pracy naukowej, która zaczęła się już w pod koniec 2 roku moich studiów. Założyłem wtedy na Katedrze Anatomii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wraz z Panią dr hab. med. Wiesławą Klimek-Piotrowską oraz lek. Mateuszem Koziejem, zespół naukowy HEART (Heart Embryology and Anatomy Research Team), który miał zająć się badaniem morfologii mięśnia sercowego w świetle już stosowanych, a także dopiero rozwijanych zabiegów elektrokardiologii oraz kardiologii inwazyjnej. W krótkim czasie nasz zespól wzbogacił się o nowych członków, studentów oraz młodych lekarzy. Początkowy zakres zainteresowań zespołu – anatomia mięśnia sercowego został rozszerzony na m.in. mikroskopową ocenę architektury mięśnia sercowego, obrazowanie układu sercowo-naczyniowego, ocenę mikrounaczynienia układu bodźcotwórczo-przewodzącego, czy zagłębianie się w molekularne mechanizmy stojące u podstaw rozwoju arytmii. Nawiązaliśmy także współpracę z kilkoma ośrodkami badawczymi i klinicznymi i w taki właśnie sposób powstał bardzo prężnie działający, niezależny zespół naukowy, który w tym momencie jest już rozpoznawalny na świecie i sławny ze swoich badań nad morfologią układu sercowo-naczyniowego. Owocem naszych badań jest w chwili obecnej ponad 20 publikacji oryginalnych oraz kilkadziesiąt wystąpień konferencyjnych.

Mateusz Hołda z zespołem naukowym

Wszystko to osiągnęliśmy w ciągu kilku lat – głównie ciężką pracą zespołu, ale także dzięki wsparciu Kierownika Katedry Anatomii Prof. Jerzego Walochy. Tak na prawdę od zera zbudowaliśmy swoje zaplecze badawcze. Sam pomysł zdobycia stopnia doktora jeszcze na studiach zagościł w mojej głowie prawdopodobnie pod koniec IV roku moich studiów. Jedyną możliwością, by zrealizować ten, jak mi się wówczas wydawało, szalony plan było zdobycie Diamentowego Grantu, gdyż tylko on pozwala na takie przyspieszenie kariery naukowej. Po prawie półrocznych przygotowaniach, wraz z Panem dr. hab. med. Grzegorzem Kopciem złożyliśmy wniosek o przyznanie nam grantu na badania związane z molekularnymi mechanizmami zaniku lewej komory w przebiegu nadciśnienia płucnego. Wybrany przez nas temat badawczy oraz jego solidne opracowanie dał nam we wrześniu 2016 roku upragniony grant, który jednocześnie otworzył mi drzwi do szybszego doktoratu. Jak widać sama droga do doktoratu była długa. Natomiast samo napisanie pracy doktorskiej, przeprowadzenie przewodu doktorskiego, oraz obrona pracy wydarzyły się zdecydowanie szybciej – w niecałe 5 miesięcy.

Dlaczego kardiologia?

Chyba nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie. Odkąd pamiętam towarzyszyło mi przekonanie, że chciałbym zostać lekarzem. Jeszcze przed studiami wiedziałem natomiast, że jeżeli moje marzenie się spełni i dostanę się na studia oraz uda mi się je ukończyć to swoje życie zwiążę z kardiologią lub dziedziną pokrewną kardiochirurgią lub chirurgią naczyniową. Chyba jest coś niezwykłego, czy też magicznego w sercu, naczyniach i krwi, co mnie pociąga – nie umiem jednak odpowiedzieć na pytanie co konkretnie.

Jak oceniasz obecny system kształcenia przed i podyplomowego lekarzy?

Jestem daleki od krytyki obecnego systemu kształcenia przed dyplomowego lekarzy w Polsce, oceniłbym go na 4 z minusem. Z perspektywy człowieka, który za niecały miesiąc kończy swoją przygodę ze studiami medycznymi (przynajmniej w roli studenta) mogę jednak wskazać kilka obszarów, które wymagają poprawy. Zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się mała elastyczność w konstruowaniu programu zajęć. Wszystkie zajęcia na które uczęszczamy są obowiązkowe dla wszystkich, brak jest zdecydowanie możliwości kształtowania planu zajęć zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Pewien procent zajęć (na przykład 20%) powinien być przygotowany pod indywidualne potrzeby studenta – w tej grupie mogłyby się znaleźć zarówno zajęcia praktyczne realizowane na klinicznie, zajęcia laboratoryjne lub indywidualna praca z mentorem naukowym. Niestety konieczność codziennej obecności na zajęciach ogranicza znacząco ludzi chcących działać nie tylko naukowo, ale także w organizacjach studenckich czy na innych polach.

Konieczność codziennej obecności na zajęciach ogranicza znacząco ludzi chcących działać nie tylko naukowo, ale także w organizacjach studenckich czy na innych polach.

Także sama forma zajęć obowiązkowych mogłaby ulec znaczącej przebudowie. Więcej zajęć praktycznych, w małych grupach – mniej seminariów, które mają formę mini wykładów oraz samych wykładów. Część przedmiotów mogłaby z powodzeniem odbywać się w systemie e-lerningowym z bezpośrednim sprawdzaniem wiedzy po kursie. O kształceniu podyplomowym nie chcę się wypowiadać – nie jestem jego częścią i nie mam jeszcze wyrobionych głębszych przemyśleń na jego temat.

Widzisz swoja przyszłość w Polsce jako lekarz i/lub jako naukowiec?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko rozbija się nie tylko o niskie zarobki zwłaszcza zaraz na początku kariery lekarskiej – zdecydowanie nieadekwatnych do tego co robimy, lecz także kulturę pracy, zarówno w środowisku lekarskim jak i naukowym, czy dostęp do miejsc specjalizacyjnych. Niestety w Polskich warunkach, zarówno naukowiec, jak i lekarz jest zmuszony pracować na kilku etatach, by mógł uznać swoje zarobki za satysfakcjonujące. Na przeszkodzie niejednokrotnie staje także bardzo rozbudowana administracja i biurokracja, a także niedofinansowanie nauki, które czasami skutecznie odbiera zapał do pracy w Polsce. Jestem bardzo wdzięczny losowi za to, że współpracuję ze wspaniałymi ludźmi i mam ogromne wsparcie swoich mentorów oraz Władz Uczelni, co zdecydowanie zachęca do dalszej pracy w Polsce. Nie wiem jednak jak potoczy się moja kariera – z pewnością będą etapy (krótsze lub dłuższe), gdzie będzie ona przebiegała poza granicami kraju, ale docelowo planuję związać się z Polską.

Dziękuję za rozmowę i życzę Ci jeszcze większych sukcesów i do zobaczenia z okazji Twojej habilitacji.

Również dziękuję (śmiech) i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu Będąc Młodym Lekarzem.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Wojciech Lubiński
redaktor
Obecnie student medycyny, administrator fanpage BML na Facebooku. Pisze najczęściej z całej redakcji, bo codziennie. I codziennie dostarcza świeżych i ciekawych newsów ze świata medycyny. „Media społecznościowe, analizy polubień i komentarzy dostarczają ciekawych informacji socjologicznych o naszych czytelnikach, czyli głównie młodych lekarzach i studentach. Takich obserwacji w świecie niewirtualnym ciężko byłoby dokonać” – mówi Wojtek, bo media społecznościowe i socjologia to kolejna jego pasja (zaraz po medycynie).

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!