Sztuka autoprezentacji – od studenta do profesora

Ile razy zdarzyło ci się odczuwać tremę przed wystąpieniem publicznym? Idę o zakład, że dużo łatwiej byłoby policzyć te kilka sytuacji, w których nie odczuwałeś stresu. O ile w ogóle kiedykolwiek coś takiego miało miejsce. Prawdopodobnie większość twoich występów poprzedzone było godzinami nieznośnego oczekiwania i minutami paraliżującej paniki… Głowa do góry, nie ma w tym nic dziwnego. Stres to nieodłączny element wszelkich form publicznych prezentacji i ciężko jest znaleźć osobę, która potrafi całkowicie się odprężyć tuż przed ważnym przemówieniem. Skoro więc nie możemy tego zmienić, spróbujmy przynajmniej się z tym oswoić. Po artykule na temat zarządzania sobą w czasie przyszedł czas, by zmierzyć się z kolejną umiejętnością miękką – ze sztuką autoprezentacji.

Po co o tym mówić?

Mówiąc najprościej autoprezentacja to sposób, w jaki człowiek komunikuje się z otoczeniem poprzez wypowiedzi, zachowania i sygnały niewerbalne (gestykulację, mimikę, postawę ciała). Jest to coś, co robimy bez zastanowienia w trakcie codziennych rozmów z nowo poznanymi osobami, przyjaciółmi, pracodawcami i nauczycielami. Mamy to we krwi. Po co więc w ogóle o tym mówić? Należy uświadomić sobie, że powyższa definicja to tylko ułamek zagadnienia jakim jest autoprezentacja. Dziś chciałabym spojrzeć na nie z nieco szerszej perspektywy. Umiejętność ta polega bowiem także na dostosowywaniu się do sytuacji, w której się znaleźliśmy i przedstawianiu światu dokładnie takiego obrazu nas samych jaki jest od nas oczekiwany. Nasz ubiór, postawa, treść wypowiedzi, a nawet mimika czy gestykulacja będą różnić się w zależności od tego, w jakim towarzystwie się znajdziemy i jakie zadanie będziemy mieć do wykonania. Przykładowo – zaprezentujemy się z dwóch zupełnie różnych stron podczas oficjalnego spotkania z dziekanem i w trakcie spotkania integracyjnego z nowymi współpracownikami.

Autoprezentacja jest to zatem przydatna umiejętność kontrolowania tego, w jaki sposób jesteśmy odbierani przez otoczenie. Dzięki temu stanowi niezwykle użyteczne narzędzie w rękach osoby, która umie się nim posługiwać.

W mojej opinii odpowiednia i dostosowana do sytuacji autoprezentacja jest kluczową umiejętnością dla każdego, kto zdecydował się na karierę lekarza. Wystarczy wspomnieć, że już na studiach przy okazji różnych zajęć jesteśmy zachęcani do opracowywania pewnych zagadnień samodzielnie i prezentowania ich później pozostałym studentom w formie kilkunastominutowych wykładów. Ma to na celu przyzwyczajenie nas do wystąpień publicznych, które już wkrótce na stałe zagoszczą w naszym życiu. Ustne egzaminy to tylko jeden z przykładów.

Na treść przypada 7%, na brzmienie głosu 38%, a komunikację niewerbalną aż 55% przekazu.Chyba nikt nie będzie zaskoczony stwierdzeniem, że na ich wynik składa się nie tylko wiedza, ale również umiejętność przekazania jej w odpowiedni sposób. Zdolność do sprzedania wyuczonych informacji wraz ze sprytnym zatuszowaniem luk w pamięci to marzenie każdego studenta. Kolejnym przykładem jest wszelkiego rodzaju działalność naukowa. Począwszy od wystąpień podczas niewielkich konferencji lokalnych poprzez udział w dużych wydarzeniach na skalę ogólnopolską, a skończywszy na międzynarodowych zjazdach. W przyszłości zapewne część z nas zacznie pracować jako nauczyciele akademiccy i stanie przed zupełnie nowym wyzwaniem. Będziemy musieli nie tylko uporać się ze stresem związanym z autoprezentacją, ale również nauczyć się w efektywny sposób przekazywać naszą wiedzę innym. Brzmi jak ciężki orzech do zgryzienia. Nawet jeśli praca dydaktyka będzie ci obca, na pewno nie unikniesz konieczności prezentowania sprawozdań z dyżurów lub omawiania pacjentów w gronie innych specjalistów, często dużo starszych i mądrzejszych od ciebie. Zastanawiasz się pewnie, jak udźwignąć to wszystko? Początki na pewno nie będą ani łatwe, ani przyjemne. Jednak wystarczy kilka dobrze dobrze dobranych wskazówek i wytrwałość w ćwiczeniach, a tego typu wystąpienia staną się dla ciebie bułką z masłem.

Składniki autoprezentacji

Na wstępie trochę podstaw. Z czego tak właściwie składa się autoprezentacja? Najłatwiej wyodrębnić jej dwie podstawowe części: pierwsze wrażenie oraz całokształt naszej komunikacji z otoczeniem. Choć ocenianie książki po okładce nie jest godne pochwały, wszyscy mniej lub bardziej świadomie robimy to w kontaktach międzyludzkich. Według wielu trenerów umiejętności miękkich pierwsze wrażenie wyrabiamy sobie już w ciągu 11 sekund kontaktu z nowo poznaną osobą. Nie ma więc zbyt dużo czasu, by wzbudzić zaufanie w potencjalnym rozmówcy. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że nawet jeśli pierwsze wrażenie okaże się pochopne i nieprawdziwe, bardzo trudno zmienić raz wyrobioną opinię. Często bowiem tworzymy ją podświadomie z silnym udziałem emocji, które uniemożliwiają modyfikację naszych przekonań. Będzie to możliwe dopiero po zaobserwowaniu kilku kontrprzykładów z życia danej osoby, które przedstawią ją w zupełnie innym świetle. Warto zatem zadbać o to, by już na początku pokazać się od najlepszej strony.

Pierwsze wrażenie wyrabiamy sobie już w ciągu 11 sekund kontaktu z nowo poznaną osobą.Pozwoli nam to uniknąć zaszufladkowania i wielu miesięcy prób poprawienia swojego wizerunku. Całe szczęście 11 sekund (lub jak twierdzą inni – pół minuty) to czas wystarczający, żeby pokazać rozmówcom to, co przygotowaliśmy jeszcze przed spotkaniem. Mam tutaj na myśli adekwatny do sytuacji strój, pasujące dodatki, zadbany wygląd i, ponad wszystko, nasze nastawienie. Na to ostatnie składa się uśmiech i postawa naszego ciała. Jeśli na ważnym spotkaniu pojawimy się uśmiechnięci i pewni siebie, otrzymamy etykietkę sympatycznej i wiarygodnej osoby. Więcej na temat pierwszego wrażenia i nie tylko przeczytasz na www.coaching.focus.pl

Natomiast jeśli chodzi o drugie zagadnienie omawiane w ramach autoprezentacji zwyczajowo wyodrębnia się tutaj komunikację werbalną i niewerbalną. Pierwsza z nich polega na przekazywaniu komunikatu od nadawcy do odbiorcy. Zawiera się w niej treść wypowiedzi, język jakiego używamy, akcent i ton głosu, stopień płynności mowy oraz iloczas (czyli zmniejszanie lub wydłużanie czasu wypowiadanego słowa). Z drugiej strony mamy komunikację niewerbalną złożoną m.in. z mimiki, pantomimiki (gesty), postawy ciała, proksemiki (zachowania przestrzenne), czynników paralingwistycznych (chrząknięcia, przerwy, używanie “yyy…”), ruchu oczu (kontakt wzrokowy, kierunek patrzenia) i wielu innych.

formula-mehrabiana Według powszechnie znanej teorii Mehrabiana to właśnie ten drugi rodzaj komunikacji jest najważniejszym składnikiem w budowaniu relacji z drugą osobą. Albert Mehrabian jest psychologiem i emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Znany jest w szczególności ze swoich prac poświęconych roli sygnałów niewerbalnych w relacjach międzyludzkich. Oprócz nich w swojej teorii Mehrabian wyodrębnił również treść wypowiedzi i brzmienie głosu. Następnie na podstawie przeprowadzonych badań każdej z tych trzech składowych przyznał procentowy udział w wyrażaniu postaw i emocji. W ten sposób powstała zasada 7-38-55, według której odpowiednio na treść przypada 7%, na brzmienie głosu 38%, a komunikację niewerbalną aż 55%. Wynika z niej, że to co mówimy ma niewielkie znaczenie, jeśli pozostaje w sprzeczności z pozostałymi częściami przekazu. Warto zaznaczyć, że reguła ta sprawdza się tylko w przypadku, gdy mówimy o swoich przekonaniach i uczuciach. Nie można przenosić jej na wszystkie sytuacje życia codziennego. Pomimo wielu wątpliwości i sprzecznych doniesień dotyczących badań przeprowadzonych przez Mehrabiana, jedno jest pewne – sygnały niewerbalne pełnią niezastąpioną rolę w komunikowaniu naszych postaw. Mogą zatem wzmocnić przekaz naszej wypowiedzi i pomóc w przyciągnięciu uwagi odbiorców.

Obecnie jesteś na stronie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Agnieszka Makarow
redaktor
Studentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Przez trzy lata aktywnie działała w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Studentów Medycyny IFMSA-Poland, teraz planuje poświęcić się działalności naukowej. Szczególne miejsce w jej sercu zajmuje rodzinne miasto - Łódź. Swój wolny czas spędza na długich pieszych wędrówkach, pisaniu i czytaniu, najlepiej w hamaku na działce. W przyszłości marzy jej się rezydentura z psychiatrii i publikacja własnej książki.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!