Zdrowie nieheteronormatywne

Kiedy w Polsce dyskusja na temat praw osób LGBTQIA jest marginalizowana, pod koniec czerwca niemiecki Bundestag uchwala ustawę legalizującą równość małżeńską. Z tej okazji BML postanowił sprawdzić, jak wygląda opieka zdrowotna nad osobami homoseksualnymi w Polsce. Czy orientacja seksualna pacjentów ma jakieś znaczenie dla lekarzy? O tym rozmawiam dziś ze specjalistą zdrowia publicznego, członkiem zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, autorem książki „Zdrowie LGBT”, Marcinem Rodzinką.

Wojciech Lubiński: Rozszyfrujesz skrót LGBTQIA dla tych, którzy nigdy nie mieli okazji się z nim spotkać?

Marcin Rodzinka: To akronim, którego używa się mówiąc o osobach homo i biseksualnych, transpłciowych, interpłciowych, queer oraz aseksualnych. Często można spotkać się z różnymi wersjami tego skrótu, dłuższą lub krótszą. Wszystko zależy od tego, o kim tak naprawdę w danej sytuacji mówimy.

Część środowiska lekarskiego nie zgadza się ze stwierdzeniem, że osoby LGBT są dyskryminowane, bo i tak, kiedy przyjdzie do lekarza pacjent z kaszlem, to jego orientacja nie ma znaczenia; przecież wszystkich pacjentów traktuje się tak samo. Jak organizacje równościowe odpowiadają na taki argument, który jest bardzo często przywoływany i silnie ugruntowany na naszym polskim podwórku medycznym?

Zawsze kiedy słyszę, że wszyscy pacjenci traktowani są tak samo, mam wątpliwości czy o rzeczywistą równość tutaj chodzi, bo czym jest traktowanie wszystkich tak samo? Wyobraźmy sobie, że mamy trzech pacjentów: kilkuletnie dziecko, seniora i kobietę w ciąży. Czy będziemy do tych osób mówić tym samym językiem? Czy będziemy zwracać uwagę na takie same aspekty ich stanu zdrowia? W tym przypadku równo to znaczy jak? Innym wymiarem równego traktowania jest nasza reakcja na różne informacje, które uzyskujemy od pacjenta w trakcie wywiadu, np. te dotyczące życia osobistego, czy nawyków. Kiedy okaże się, że naszym pacjentem jest trans mężczyzna po korekcie płci albo rodzicami naszej małej pacjentki są dwie kobiety, to czy nasza reakcja będzie równie neutralna, jak przy pozostałych pacjentach? Często słyszę argument, że informacja o orientacji jest niepotrzebna lekarzowi w gabinecie lekarskim, bo do lekarza idziemy z konkretnym problemem zdrowotnym. Tak rzeczywiście jest, ale i od tego są wyjątki. Tożsamości płciowa, czy orientacja seksualna są częścią jego życia, a więc informacjami bardzo istotnymi w wywiadzie. Wiele badań wskazuje na to, że młode osoby LGBT częściej cierpią z powodu depresji, a nawet częściej podejmują próby samobójcze, z kolei lesbijki mogą być bardziej narażone na raka szyjki macicy. Jako lekarze nie zwrócimy na to uwagi, do momentu kiedy nie będziemy wiedzieć o tym, kim rzeczywiście jest nasz pacjent. Równie często mówiąc, że orientacja seksualna pacjenta nas nie interesuje, zakładamy jednocześnie, że pacjent jest heteroseksualny, a aktywności jakie może podejmować wpisują się w ten schemat. Traktowanie wszystkich tak samo nie jest tożsame z traktowaniem wszystkich równo – warto o tym pamiętać.

Jakie są najczęściej zgłaszane przejawy dyskryminacji?

Do najczęstszych przejawów dyskryminacji w Polsce zaliczamy, według badań Rzecznika Praw Obywatelskich, niestosowne komentarze, często obraźliwe i wulgarne, które odnoszą się do orientacji seksualnej pacjenta. Mamy do czynienia także z utożsamianiem homoseksualności z chorobą i pedofilią, uzależnieniem dalszego leczenia od wyniku testu na obecność HIV. W skrajnych przypadkach dochodzi do odmowy leczenia. Mają miejsce przypadki, w których dochodzi do ujawnienia informacji o orientacji, czy tożsamości bez zgody i wiedzy pacjenta. Badania pokazują, że z którąś z tych form dyskryminacji spotkało się prawie 40% pacjentów LGBT.

Czy jest znana skala zjawiska, jak wielu lekarzy tak myśli i postępuje?

Zawsze kiedy słyszę, że wszyscy pacjenci traktowani są tak samo, mam wątpliwości czy o rzeczywistą równość tutaj chodzi, bo czym jest traktowanie wszystkich tak samo?Znane są mi jedynie badania dr Agnieszki Żok z Poznania, według których co szósty student medycyny jest przekonany, że homoseksualizm jest chorobą i że można ją leczyć. To jednak nie pokazuje rzeczywistej skali w całej Polsce. Trudno mi zgadywać, czy jest lepiej czy gorzej. Przypuszczałbym jednak, że nie najlepiej, jeśli Polska wygrywa europejski ranking krajów, które w toku edukacji medycznej patologizują homoseksualność i transpłciowość.

Według raportu ILGA-Europe, Polska jest prawie ex aequo z takimi krajami jak Rosja, Białoruś i Turcja, jeśli chodzi o posiadanie systemów prawnych chroniących osoby LGBT. Czy brak tych systemów jest realną przeszkodą w działaniach mających na celu trwałą poprawę sytuacji pacjentów homoseksualnych?

Brak konkretnych środków prawnych, które bezpośrednio odnosiłyby się do ochrony w sektorze ochrony zdrowia, rzeczywiście stanowi przeszkodę, ale moim zdaniem, głównie symboliczną. W chwili obecnej mamy przecież prawa pacjenta, do których wszyscy powinni się stosować, a instytucje publiczne takie jak Rzecznik Praw Pacjenta, czy Rzecznik Praw Obywatelskich, stoją na straży ich przestrzegania. Oczywiście mechanizm jest zupełnie inny, obecnie pacjent musi sam zadbać o siebie, mieć wiedzę i zasoby, aby upomnieć się o swoje prawa. Problem w tym, że pacjenci z wielu powodów tego nie robią. Przepisy, które funkcjonują w wielu krajach Unii Europejskiej obejmują sektor zdrowia bezpośrednią ochroną wprowadzając zakaz dyskryminacji i nierównego traktowania ze względu na wiele przesłanek, w tym orientację seksualną i tożsamość płciową. Prawa pacjenta to bardzo dużo, ale przepisy zakazujące nieprawidłowych praktyk to zupełnie inny wymiar.

Działasz w Kampanii Przeciw Homofobii. Czy akcja „Poznaj swoje prawa„, której jesteś koordynatorem dała już pierwsze rezultaty?

Za wcześnie by mówić o rezultatach, o które nam naprawdę chodzi, chociaż jestem przekonany, że sukces będzie duży. Jednak to, co widać już teraz, to ogromna dyskusja wśród samych osób LGBTI, którzy pacjentami już są albo będą w przyszłości. Zwróciliśmy ich uwagę na duży problem i pokazaliśmy metody walki o swoje prawa oraz o równe traktowanie. Dzięki dużemu zainteresowaniu medialnemu kampania dotarła do szerokiego grona odbiorców, a sygnały, że rozmawia się o niej także w środowisku medycznym to znak, że trafiła tam, gdzie powinna. Mi osobiście zależy na tym, żeby o prawach pacjentów LGBTI mówiło się coraz więcej.

Porozmawiajmy o samych kwestiach medycznych. Czy są jakieś typowe problemy zdrowotne pacjentów LGBT?

Typowych problemów nie ma, są za to niektóre specyficzne obszary, na które należy zwrócić uwagę. Według dwóch niezależnych organizacji: amerykańskiego stowarzyszenia pozarządowego Gay and Lesbian Medical Association, oraz Centers for Disease Control and Prevention potrzeby zdrowotne populacji osób LGBT mogą się różnić od tych, które cechują populację heteroseksualną i cispłciową. Nie oznacza to, że różnice będą obserwowane w każdym przypadku, a jedynie fakt, że ich bardziej zauważalna obecność u osób nieheteroseksualnych i transpłciowych powinna determinować skierowanie szczególnej uwagi na niektóre z nich. Specyficzne potrzeby zdrowotne obejmują niektóre choroby nowotworowe, choroby zakaźne, choroby przenoszone drogą płciową, zdrowie psychiczne i uzależnienia, choroby sercowo-naczyniowe, problemy z otyłością, izolację społeczną. Większość z nich spowodowana jest przez stres mniejszościowy, któremu stale ulegają osoby LGBT.

A jak naprawdę jest z tymi faktami i mitami zakażenia HIV wśród MSM (male sex with men)/ LGBT. Czy faktycznie częstość zakażenia jest na poziomie populacyjnym? Co z ilością partnerów i stałością związków w tej grupie?

Studenci nie otrzymują wiedzy i umiejętności, która okazuje się dla nich bezcenna w późniejszej pracy.Faktem jest, że epidemia HIV i AIDS dotyka gejów, osoby biseksualne oraz transpłciowe. W każdy kraju dane epidemiologiczne przedstawiają inną sytuację. Nasze polskie są niestety okropnie niedoszacowane, ze względu na niski odsetek osób, które kiedykolwiek wykonały test w kierunku HIV. Prawdą jest, że ze względu na wieloletnie kampanie oraz samoświadomość osoby LGBT częściej wykonują testy. Stąd większa wiedza na ten temat w Polsce oraz wyższe wskaźniki. Nie ma jednak powodu, aby unikać konfrontacji z problemem – epidemia HIV jest istotną kwestią. Trudno mi porównywać, kto ma najgorzej i szukać grup „najbardziej narażonych”. To niczemu nie służy. Faktem jest, że dyskryminacja sprzyja większej liczbie zakażeń w poszczególnych grupach – to udowodniona korelacja. HIV i AIDS to w ogóle problem, o którym trudno się mówi nawet w odniesieniu do heteroseksualnej części społeczeństwa, bo źle nam się kojarzy i włącza nam się długa lista stereotypów. HIV i AIDS to problem masowy, dotyczy najprawdopodobniej tak samo osób hetero, homo, bi i trans.

Ze stałością związków i ilością partnerów jest jak w każdej grupie. Co prawda rozwody dotyczą na razie tylko osób heteroseksualnych, więc jesteśmy w stanie oszacować ich skalę, ale jak tylko doczekamy się związków partnerskich to będziemy w stanie powiedzieć też coś o stałości związków LGBT

Dlaczego na polskich uczelniach medycznych w czasie studiów nie porusza się tematyki LGBT i czy dla studentów jest to jakaś strata w toku ich edukacji?

Tracą na tym studenci oraz pacjenci. Studenci nie otrzymują wiedzy i umiejętności, która okazuje się dla nich bezcenna w późniejszej pracy. Zamiast tego często dowiadują się, że homoseksualność to choroba, a osoby transpłciowe zmieniają płeć, bo mają takie zachcianki. Tracą na tym, bo brakuje im odpowiedniego podejścia do pacjentów, co przekłada się na ich komfort pracy, ale także na jakość. To z kolei odbija się na pacjentach, którzy nie otrzymują takiego samego standardu opieki, jak reszta. Zamiast tego spotykają się z trudną rzeczywistością polskiej opieki zdrowotnej, z czym mamy do czynienia wszyscy, a dodatkowo z dyskryminacją ze względu na część swojej tożsamości.

Na której uczelni są wygłaszane takie teorie? Czy podstawa programowa nie obejmuje edukacji równościowej?

Nie mam oficjalnych informacji o konkretnych uczelniach. Słyszałem jednak od moich znajomych studentów medycyny, często osób LGBT, które cierpiały na zajęciach słysząc jak profesorowie mówią o orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – najczęściej obraźliwie. Znane są mi historie z Krakowa, Warszawy oraz Poznania. W obecnym programie nie ma edukacji równościowej, nie ma też odpowiedniej edukacji w zakresie kontaktu z pacjentem. Na ostatnim kongresie Patient Empowerment, który odbył się w Warszawie, swoje doświadczenia relacjonował polski student z Londynu, który tam studiuje medycynę. Mówił jak bardzo różni się edukacja tam i w Polsce. U nas przede wszystkim brakuje praktyki i empatii.

Wśród młodych lekarzy są geje, lesbijki, osoby bi-, inter-, trans-, a zwłaszcza heteroseksualne. Jak one mogą pomóc swoim pacjentom i samemu środowisku lekarskiemu w przełamywaniu barier?

Chciałbym powiedzieć, że najlepszym rozwiązaniem jest zwiększanie widoczności, co moglibyśmy osiągnąć poprzez informowanie innych o swojej orientacji, czy tożsamości płciowej. Badania dowodzą, że nasz stosunek do osób nieheteroseksualnych ulega diametralnej zmianie jeśli znamy chociaż jedną osobę LGBTQ. Jednak nie możemy od nikogo wymagać bycia odważnym bohaterem. Zwykle wystarczają małe znaki. Umieszczenie ulotek, naklejek lub symboli, które są zwykle bardzo czytelne dla osób LGBTQI, sprawi, że już od samego początku poczują się akceptowane w danym miejscu i być może będą bardziej otwarte w rozmowie z lekarzem. Wewnątrz samego środowiska pomocne może być reagowanie na każdy przejaw dyskryminacji. Zdaję sobie sprawę, że często trudno zwracać uwagę swoim kolegom czy koleżankom po fachu, jednak uwagi na coś, co jest częścią kultury osobistej nie powinno być raczej problemem.

Czy polska ochrona zdrowia odbiega od zachodniej w kwestiach równościowych?

Aby zilustrować to, jak daleko jesteśmy za krajami, który poważnie podchodzą do kwestii równościowych, posłużę się przykładem Wielkiej Brytanii. W tamtejszym NHS, który zresztą zmaga się z niedofinansowaniem i innymi problemami, wszyscy lekarze na początku swojej drogi przechodzą trening wrażliwości, w tym na kwestie związane z LGBT. Uczą się tego, jak rozmawiać z pacjentami, jak zadawać pytania oraz o tym, jakie specyficzne potrzeby zdrowotne identyfikujemy wśród tej grupy. W Polsce trudno jest nam wywalczyć jakiekolwiek poprawki w obecnych programach kształcenia na uczelniach medycznych, które często patologizują osoby LGBT.

To jakie konkretne rozwiązania proponujesz „na już”, żeby te różnice zniwelować?

Najlepszym rozwiązaniem jest właśnie edukacja, taka, która obejmuje wszystkich przyszłych lekarzy. Wystarczyłoby, gdyby Minister Zdrowia zgodził się na delikatne zmiany w wytycznych polegające na dodaniu dosłownie trzech punktów. Za kilka lat na wszystkich uczelniach realizowane byłyby tematy z zakresu zdrowia LGBTI, a nasi lekarze wiedzieliby dużo więcej.

Jakie konkretnie punkty masz na myśli?

Chodzi mi o rekomendacje, które opracowaliśmy już w 2015 z zespołem ekspertów. To przede wszystkim uwzględnienie tematyki dotyczącej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w aktualnych standardach kształcenia na kierunku lekarskim, zagwarantowanie obecności tematów związanych z orientacją i tożsamością na etapie kształcenia obowiązkowego, czyli przed dyplomem oraz dołączenie kluczowych zagadnień związanych ze zdrowiem osób LGBTI do wybranych dyscyplin w ramach studiów medycznych (przede wszystkim do programów przedmiotów przedklinicznych).

Dziękuję za rozmowę i pokazanie problemów, z którymi zmagają się specjaliści zdrowia publicznego.

Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników Będąc Młodym Lekarzem.


Marcin Rodzinka pracuje w Kampanii Przeciw Homofobii od 2014 roku. Absolwent Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w zdrowiu publicznym. Redaktor podręcznika dla kadry medycznej „Zdrowie LGBT”. Autor artykułów i tekstów dotyczących zdrowia publicznego, promocji zdrowia oraz polityki zdrowotnej. W swojej pracy skupia się przede wszystkim na nierównościach w zdrowiu wybranych grup społecznych. Współpracuje z Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego oraz Uniwersytetem Jagiellońskim.

 

Dodatkowe informacje:


Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Wojciech Lubiński
redaktor
Obecnie student medycyny, administrator fanpage BML na Facebooku. Pisze najczęściej z całej redakcji, bo codziennie. I codziennie dostarcza świeżych i ciekawych newsów ze świata medycyny. „Media społecznościowe, analizy polubień i komentarzy dostarczają ciekawych informacji socjologicznych o naszych czytelnikach, czyli głównie młodych lekarzach i studentach. Takich obserwacji w świecie niewirtualnym ciężko byłoby dokonać” – mówi Wojtek, bo media społecznościowe i socjologia to kolejna jego pasja (zaraz po medycynie).

Jeden komentarz na temat “Zdrowie nieheteronormatywne”:

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!