Głodni bogowie, czyli to nie jest kraj dla zdolnych ludzi

Cześć, jestem Magda, jestem studentką 5. roku kierunku lekarskiego. Moje życie uległo zmianie, odkąd dwa lata temu zrozumiałam, że moja medyczna przyszłość powinna mnie interesować i zaczęłam z pełną uwagą przyglądać się działaniom powstającego wtedy Porozumienia Rezydentów. Od tygodnia niemalże mieszkam w szpitalu przy ul. Żwirki i Wigury. Nawet Google Maps zaproponowało mi, bym zatwierdziła tę lokalizację jako „dom”.

Gdy w mojej dorywczej pracy poprosiłam o podwyżkę, a praca jest kreatywna i wymaga sporego zaangażowania, usłyszałam, że przecież po studiach i tak będę zarabiać mniej, więc nie powinnam narzekać. Badum tss.Pochodzę z małej wioski w Bieszczadach. Chociaż zawsze byłam jedną z najlepszych uczennic, patrząc na to dzisiaj widzę, że skończyłam „najgorzej”. Jestem prawdopodobnie jedyną osobą, która ma wykształcenie wciąż średnie i do tego utrzymuje ją mama. Moi rodzice ciężko pracują, bym mogła studiować w dużym mieście, nie mogę pozwolić sobie na pracę na pełen etat, a praca „w zawodzie”, którą mogę wykonywać to rejestracja pacjentów w prywatnej przychodni. Znajomi z gimnazjum opowiadają o swoich rodzinach, samochodach i budowanych domach. Co prawda część z nich wyjechała za granicę, ale udało im się ułożyć życie „po dorosłemu”. Mój status od wielu lat nie uległ zmianie. Gdy w mojej dorywczej pracy poprosiłam o podwyżkę, a praca jest kreatywna i wymaga sporego zaangażowania, usłyszałam, że przecież po studiach i tak będę zarabiać mniej, więc nie powinnam narzekać. Badum tss.

Powołanie wzywa

Kocham swoje studia i coraz trudniej mi jest wyobrazić sobie, że mogłabym pracować z dala od szpitala. Jakkolwiek niedorzecznie to brzmi, nawet lubię się uczyć, bo chcę wiedzieć jak najwięcej o tym w jaki sposób działa człowiek. Jeśli mam być lekarzem, chcę być dobrym specjalistą, chcę być przygotowana do tego ważnego zawodu. Medycyna to dziedzina, w której jest się po części reporterem, bo zbiera się wywiady, detektywem, bo rozwiązuje się zagadki, a do tego psychologiem, bo nie można być dobrym lekarzem jeśli nie potrafi się rozmawiać z ludźmi. Lekarz powinien non stop się kształcić, być humanistą, być elokwentny, bystry i perfekcyjnie działać pod presją. Niestety nie da się tego robić, gdy nie ma się czasu na samokształcenie, rozmowę z pacjentem i sen. A deprywacja snu powoduje spadek koncentracji i generuje błędy, których każdy chciałby uniknąć.

Medycyna to takie ruchome piaski. Grzęźniesz z każdym ruchem.Problem jest już w naszej edukacji. Spędzamy pierwsze dwa lata ucząc się tylko teorii. Nie mając rodziny lekarskiej, ani nawet związanej z ochroną zdrowia, ciężko się zorientować w co się brnie. Potem szybko orientujesz się, że medycyna to takie ruchome piaski. Grzęźniesz z każdym ruchem. Praktykowałam i dyżurowałam w wielu jednostkach w różnych częściach kraju. Widziałam lekarzy biegających z dyżuru na dyżur, zasypanych papierkową robotą, mających wiedzę i chęci, ale skazanych na permanentny brak czasu. Widziałam jak niezwykle dużo robi darmowa siła robocza taka jak ja. Widziałam, jak pacjenci głośno wyrażają oburzenie, że w przychodni lekarz wychodzi do toalety. Świetnie, polecam siedzieć bez opróżniania pęcherza przez 10 godzin. Widziałam pacjentów oburzonych, że lekarz podjada kanapkę pod biurkiem między przyjęciami. Więc może pacjenci chcą by lekarze głodowali?

Asystenci doskonale się orientują, że sytuacja jest kiepska. Nie wiem czy kiedykolwiek miałam zajęcia w takiej klinice, w której lekarze zachęcaliby nas do pozostania w kraju. Często słyszałam, że jeszcze mam czas by zmienić branżę, a jeśli nie chcę rezygnować z leczenia, zacząć się uczyć języków. Poszłam na niemiecki. W końcu rezydentur nie przyznaje się wystarczająco dużo, a na wolontariat, czyli pracę za darmo, nie mogę sobie pozwolić ze względów ekonomicznych. Gdybym dostała rezydenturę szukałabym dodatkowego miejsca pracy. Dlaczego? A próbowaliście kiedyś w Simsach grać bez kodów? To teraz jeszcze wyobraźcie sobie, że Sims nie zarabia więcej mimo, że ciągle się uczy. Za to przysypia, czytając podręcznik na twardym plastikowym krzesełku i przypala ziemniaki na kuchence, która stoi w jego jednoizbowym przybytku i w konsekwencji spala „dom”.

Wiem, jak czują się pacjenci. Nie korzystam z przywileju “fartucha”, który coraz słabiej się sprawdza. Stoję w kolejkach, gdy potrzebuję szybkiej pomocy korzystam z sektora prywatnego. Od kilku lat staram się o diagnostykę, która wymaga położenia w szpitalu. Terminy ciągle odległe, ciągle w czasie zajęć, których nie mogę przerwać. Jeżdżę do szpitali z rodziną, wzywam pogotowie ratunkowe, stoję po tej “drugiej stronie”. Nie dziwię się, że ludzie umierają w kolejkach.

Po fiasku demonstracji Porozumienia Rezydentów i Porozumienia Zawodów Medycznych przyszedł czas na protest głodowy. Ostateczność. Wydawałoby się, że nie ma możliwości, by tym razem przeszło to bez echa. Gdy młodzi lekarze zebrali się w holu głównym Szpitala Pediatrycznego przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie byłam pełna nadziei, uważałam że całość zakończy się w trzy dni, w końcu głoszone przez PR postulaty są konieczne do spełnienia. Wydawało mi się, że nawet nie ma nad czym debatować. A jednak.

Na odsiecz

Pikieta, która odbyła się w sobotę, po pierwszym tygodniu głodówki zgromadziła niewielką ilość ludzi. Było nas względnie sporo, ale nie tyle ile można było się spodziewać po tym, jak potraktowano naszych kolegów. Wydawało mi się, że studenci zupełnie olali sprawę, a pacjenci są niedoinformowani. Media nie doszukiwały się prawdy, wydźwięk protestu był negatywny. Chociaż sama nie wiem czy mam jakąkolwiek szansę na miejsce rezydenckie, nie lubię gdy się ludzi mi bliskich olewa, poczułam się więc zobligowana do działania. Brakło mi odwagi by głodować (i pewności, że zostanę rezydentem też), więc postanowiłam po prostu być. I relacjonować zainteresowanym, poprzez FB Będąc Młodym Lekarzem, co tylko się da.

Pojechaliśmy zobaczyć co dzieje się w szpitalu. Przywitała nas cisza, półmrok, materace rozłożone na szpitalnej podłodze oraz kilka naprawdę kiepsko wyglądających osób. Dzień po pikiecie, po odbyciu długiej dyskusji, wraz z grupą bliskich osób pojechaliśmy zobaczyć co dzieje się w szpitalu. Przywitała nas cisza, półmrok, materace rozłożone na szpitalnej podłodze oraz kilka naprawdę kiepsko wyglądających osób. Jeden z Głodujących od razu zaprosił nas do rozmowy. Miałam łzy w oczach gdy mówił o tym kim jest, oraz że przyszedł na protest dla dobra pacjentów. Bo chciałby mieć dla nich czas. Chciałby też założyć rodzinę, której posiadanie jest niezwykle utrudnione gdy pracuje się ponad 300h w miesiącu. Lekarze nie pracują tak dużo tylko po to, by mieć nowe auto. Często młody lekarz dyżuruje za złotówkę! Pracują, bo nie ma kim obstawić dyżurów. Oddział musi funkcjonować, a specjalista, który ma praktykę prywatną, nie zatrudni się dobrowolnie w szpitalu, gdzie czeka go niedobór personelu, sprzętu, a nadmiar pracy i stresu.

Już wtedy, podczas pierwszego dłuższego zetknięcia z Protestującymi zdecydowaliśmy, że spędzimy w szpitalu noc. Przekonało nas m.in. to, że zasłabł jeden z lekarzy rezydentów, widzieliśmy jak szybko udzielana jest mu pomoc, ale też to, jak bardzo wyniszcza rezygnacja z posiłków. Poruszyło mnie to i poczułam się jakby dopadło mnie Tako Tsubo (zespół złamanego serca). Nie wiem, czy starczyłoby nam na to nocowanie odwagi, gdyby nie to, że do głodujących dołączył nasz znajomy ratownik. Dowód na to, że protest nie dotyczy podnoszenia wynagrodzeń dla lekarzy, a nakładów na całą ochronę zdrowia. Tylko w zespole możemy efektywnie leczyć. Bez ratowników, pielęgniarek, diagnostów, techników, fizjoterapeutów proces diagnostyczno – terapeutyczny trwałby w nieskończoność. O ile byłby w ogóle wydolny.

Oglądaliśmy mecz, gdy przyszła ze słowami poparcia znana aktorka. Rozdała “prezenty”, wodę, dodała otuchy. Ona też była świadkiem zasłabnięcia rezydenta. Gdy wyszła, protestujący niemalże od razu zapadli w sen, my w ciszy zajęliśmy miejsca na materacach, które już były puste. To był niezwykle ponury wieczór, przytłaczający, chociaż w sercach każdego z nas tliła się nadzieja. Wierzyliśmy, że coś się zmieni na lepsze. Wierzymy nadal. O morale codziennie dba na szczęście fantastyczna psycholog. Dzięki takiemu wsparciu, możliwa jest głodówka, czuć siłę, jedność, zapomina się o niedogodnościach.

jestem już zdziebko zmeczona

Wyobraźcie sobie, budzicie się, bo przyjeżdżają kamery. Niczym gwiazdy filmowe atakowane przez paparazzich. No dobra, może nie aż tak, bo kamer było jeszcze mało, a my au naturel wysuwaliśmy się ze śpiworów. Muszę przyznać, że poza blaskiem fleszy, w którym nieczęsto zdarzało mi się w życiu grzać, nocowanie w szpitalu miało mnóstwo zalet. Nie musiałam robić śniadania, bo i nie przystoi na proteście głodowym jeść, a zajęcia miałam zaledwie kilka metrów w górę od swojego legowiska. Poznałam fantastycznych ludzi, lekarzy z pasją, którzy mogą godzinami opowiadać o swojej pracy, która przecież łatwa nie jest. To ludzie, którzy są gotowi na wiele, bardzo inteligentni, pracowici i zdeterminowani. Jestem pewna, że mogliby zarabiać bardzo dużo w innych gałęziach gospodarki, jednak mają powołanie, które nie pozwala im porzucić pacjentów. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele szacunku wobec chorych mają ci młodzi ludzie. I jak ogromnymi są idealistami. Potem przychodziłam już codziennie, siedziałam po zajęciach do późnej nocy. Poznawałam rezydentów, studentów, głodujących i wspierających. Chciałabym z takimi ludźmi kiedyś pracować w jednym zespole. Mam wrażenie, że wszyscy wartościowi, bezinteresowni i waleczni ludzie z okolicy są teraz zaangażowani w protest.

W poniedziałek w nocy rezydentów odwiedził Minister Zdrowia. Nie wiem czy chciał zastraszyć lekarzy, czy po prostu ich zmęczyć by szybciej odpadli, może chciał ich zdenerwować. Może zaś zachorował on, lub ktoś mu bliski i chciał ściągnąć do Warszawy najlepszych, najwytrwalszych medyków z całej Polski. Udało mu się, nastąpiło pospolite ruszenie. Z każdą minutą przybywało zwolenników protestu.

Poznałam fantastycznych ludzi, lekarzy z pasją, którzy mogą godzinami opowiadać o swojej pracy, która przecież łatwa nie jest. To ludzie, którzy są gotowi na wiele, bardzo inteligentni, pracowici i zdeterminowani.Nastał wtorek. Ze łzami w oczach słuchałam pacjenta po tracheotomii, który przyszedł nam podziękować. I razem z nami wysłuchał relacji live z pierwszego posiedzenia komisji zdrowia, które tak naprawdę przewróciło protest do góry nogami. To co usłyszeliśmy z sali sejmowej sprawiło, że nastąpiła ogólnopolska mobilizacja. Minister Zdrowia strzelił sobie w kolano. Rozjuszył nas, młodych. Z minuty na minutę coraz większe rzesze lekarzy i studentów zaczęły gromadzić się, organizować i manifestować niezadowolenie. Jednak my, medycy, naprawdę liczymy na to, że 6.8% PKB na ochronę zdrowia będzie też korzyścią dla pacjenta. Zaczęliśmy o tym mówić, a pacjenci zaczęli rozumieć, że rezydenci to nie studenci, że rezydenci leczą.

Póki co najwytrwalszy głodujący został zdyskwalifikowany w 12. dobie. W 11. jeszcze żartował i logicznie wypowiadał się przed kamerami. Jak można tak długo żyć funkcjonować bez jedzenia? Nie wiem. Ale uważam, że każdy kto głoduje jest herosem. Rezygnujesz z największej w życiu przyjemności, by lepiej było milionom Polaków. Śpisz na podłodze, gdzie ciągle coś szumi, jest jasno, a winda nawet w nocy nie może powstrzymać się od głośnego komunikowania „jadę do góry”. Upokarzają Cię politycy. Zawieszany jest protest, ale Ty nadal nie jesz, tyle, że w ukryciu, a w mediach czytasz, że na pewno poszedłeś na frytki i kebab.

Małą zais­te siłę mają słowa, gdy głod­ny brzuch im się sprzeciwi – Daniel Defoe

Wszyscy głodujący są na urlopach, żaden pacjent nie ucierpiał z powodu braku lekarzy w czasie trwania protestu. Dobrowolnie poświęcili swój czas, który mogli przeznaczyć dla swoich rodzin, bo na wakacje za granicą ich pewnie nie stać, by zwrócić uwagę na problem, jakim jest niedofinansowanie ochrony zdrowia. Pozbawili swoje mózgi dopływu glukozy, jeśli czasem uważacie, że mówią od rzeczy, spróbujcie nie jeść przez tydzień. To nie jest piknik ani camping. Zagrywki polityków i dziennikarzy powodują, że są ciągle zmęczeni, nie mogą odpocząć, przespać się, każde ich słowo jest podsłuchiwane, a oni, wystawieni na widok publiczny są linczowani, a powinni otrzymywać gromkie brawa. Wiele razy walczono o zmiany w sektorze zdrowia, ale czy kiedykolwiek udało się tak zintegrować środowisko? Czy patrzono w jednym kierunku?

Nie znam się na polityce i na pewno się do niej nie nadaję. Działania mające na celu upokorzenie protestujących, zmuszanie do zawieszania głodówki, następnie totalny brak reakcji oraz ewidentne znieważenie ze strony pani premier sprawiają, że zastanawiam się czy warto nadal spokojnie rozmawiać. Słuchaliście komisji zdrowia? Na tej plenarnej byłam osobiście i muszę przyznać, że wyglądało to jak kłótnia na lekcji w przedszkolu.
Czujemy się znieważani, kpi się z nas, zapominając o tym, że kiedyś każdy będzie potrzebował lekarza. Nie wątpię, że polityków będzie zawsze stać na wizytę w prywatnej klinice, a jeśli wyjdziemy, nawet w Skandynawii, co jednak z innymi pacjentami? I co jeśli pomoc będzie potrzebna natychmiast? LPR nie przyleci ze Szwecji, bo w helikopterze zabraknie paliwa i ratownicy utoną w wodach Bałtyku. Ale co tam, niech jadą.

Moi Drodzy, my już wygraliśmy. Zjednoczyliśmy się, pokazując jak ogromną siłę mają młodzi ludzie i jak wiele mogą dokonać. Startowaliśmy z niczego, a przebiliśmy się do świadomości społecznej i udało nam się zbudować mocną pozycję. Nie jesteśmy pionkiem, my też możemy rozdawać karty. Jesteśmy wielkim zespołem, w którym pacjenci, studenci i pracownicy każdego sektora ochrony zdrowia grają do jednej bramki i mają wspólny cel. My się nie poddamy! Rośniemy w siłę, słuchając się i ucząc się od siebie nawzajem. Chcemy leczyć w Polsce!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Magdalena Zdziebko
autor BML
Studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Na lekarski trafiła trochę przypadkiem, bo rozważała jeszcze bycie naukowcem lub dziennikarką, a zakochała się w medycynie bez pamięci. Prowadzi kronikę grupy studenckiej, czyta niemal wszystko co trafi w jej dłonie, ogląda seriale, gotuje, pływa i uwielbia poszerzać horyzonty. Kocha ludzi, góry, wodę oraz jedzenie i nie ufa ludziom, którzy twierdzą, że jeść nie lubią.
Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego. - Oscar Wilde, Portret Doriana Graya

Komentarze na temat “Głodni bogowie, czyli to nie jest kraj dla zdolnych ludzi”:

  1. To nie jest kraj dla ludzi inteligentnych to fakt.
    A swoja droga. Czapki z glow wobec Dziekana CMUJ co ujal sie za Wami. Respekt, ze mial cywilna odwage.
    A koledze Dyrektorowi Szpitala miedzyleskiego to bym w towarzystwie nie podawal reki i natychmiast opuszczal sale.

    Nie zaniedbujcie wykop.pl i calych mediow, gdzie macie armie platnych trolli i pislamskich fanatykow.

    Trzymam za was kciuki, z zagranicy

    1. Własnie, o co chodzi z tym szpitalem? Co to za brednie, że płaci 2,5 tyś za dyżur? Brzmi dość nieprawdopodobnie, mógłby się ktoś do tego odnieść?

    2. @Wojtek

      Dezinformacja i manipulacja Rulez. W tym wywiadzie to sa ambiwalentne i schizofreniczne sprzecznosci – uragajace intelektowi. Po pierwsze towarzysz dyrektor uzywa slowa – nawet 100zl za godzine dyzuru. Nawet. Ladne slowko, o wiele zgrabniejsze jak prawie. Bo przeciez 100 zlotych to prawie 200 i mozna tak dalej. Nawet 100 zlotych. Podejrzewam ze to jest 100 zlotych za dzien swiateczny na SOR, jakas redydentka z tego szpitala napisala ze jest 250 za dyzur w tygodniu brutto a 350 za dyzur w weekend. Ja nie mieszkam w pislamskiej republice ludowej wiec nie wiem na ile jest to weryfikowalne, Zakladajac ze nie wolno w szpitalu pracowac na dwoch roznych umowach (wiadomo, prawda czasu a prawda ekranu) wiec moze byc tak, ze te 100 zl brutto za godzine SORu to jest dla zewnetrznych w ramach outsourceingu.

      Dyrektor tam miota sie pomiedzy stwierdzeniem ze rezydent nie jest samodzielny i nie wiele umie i takie tam wiecie – moim zdaniem – patrzcie towarzysze, bronie Waszego dobrego imienia, sluszna jest linia naszej partii, wiec oczekuje ze nie strace zaufania organu prowadzacego i oczekuje towarzysze ze mi za nadwykonania zaplacicie czy moze dacie wiekszy kontrakt.

      Dyrektor tego szpitala wykalkulowal politycznie ze mu sie oplaca to powiedziec. Teraz. Bo wie skad wieje wiatr. Zauwazcie ze zaden z konsultantow wojewodzkich ani krajowych do Was nie przyszedl – nie tyle ze strachu moim zdaniem ale oligarchowie maja bardzo duzo do stracenia.

      Dodatkowo PR od tego lekarza co jest zastepca szefa SOR w Szpitalu Bielanskim – ten Dr Dymitr Ksiazek, ktory sie – uweaga – Lekarz komentuje protest rezydentów: „te szczylki to dla mnie wstyd” – coz, jakbym byl w PL to bym do Izba ot dla zartu Panu Dymitrowi zglosil postawe etyczna …

      —————————————————

      Wasz protest zabolal. Chwyty ktore odchodza – powiedzmy sobie szczerze – ten motyw lustracji lekarzy albo nagonki na Dr Pikulska to w kraju typu DE czy w CH by nie przeszedl – prawnicy by sie w kolejce ustawili aby prasie brukowej wytlumaczyc pewne sprawy. W Polsce Izby za prawnikow Wam nie zaplaca bo zarowno oligarchom jak i OIL status quo nie przeszkadza az nadto.

      Ja sie z Waszymi postulatami zgadzam i je popieram. Protestu akurat absolutnie nie – rzcuaja Wam botnety z animacja, armie Szefernakera trolli, za chwile jakies szykany bo szczerze powiedzmy pakiet kreatywnych pomyslow sie konczy.

      Gdyby do was dolaczyly pielegniarki widzialbym to inaczej, ale srodowiska zbyt sklocone i wlasnie w nieintegralnosci sila przeciwnika. Ale podobno boja sie zabrania dodatku zebalowego i nie da sie.

      Wystarczyloby zaczac pracowac na jeden etat i nagle nastalby inny klimat polityczny do rozmow. Bez szykan. Wiem, pacjenci ucierpia i etyka oraz deontologia nie pozwala. Ale Rzad tez liczy na to ze nie odejdziecie od lozek wiec nic nie trzeba zmieniac. A jak za chwile skoncza sie wszystkie pomysly to zagrywka taktyczna – Dymisja Ministra, i na przeczekanie – posluchajcie rezydenci, jestem tu nowy, Musze sie z papierami zapoznac, wiecie, teraz wybory samorzadowe, potem swieta , potem nowy rok i nowy budzet NFZ i tak dalej ad mortam defecatam.

      Félicitations et merci à tous !

  2. Zaden szef nie da podwyzki nikomu bez przymusu. Beda napychac swoje konto kasa a pracownikom placic tylko tyle ile musza.
    Najlepsza metoda na podwyzke to obdzwonic konkurencje i podpisac umowe tam gdzie daja najwiecej.
    Nastepnie poinformowac o tym szefa.
    Zwykle bedzie chcial dobrego pracownika zatrzymac obiecujac podwyzke.
    Nie lap sie na to.
    Przejdz do konkurencji zostawiajac sobie otwarte dzrzwi.
    Jesli w konkurencji mimo wiekszych zarobkow nie jest lepiej, poparu miesiacach dzwonisz do poprzedniej pracy z oferta powrotu ale za jeszcze wieksza stawke.
    Tylko w ten sposob wydebisz podwyzke.

  3. Felieton pełen goryczy i krytycznych uwag ,szkoda tylko , że nie pada ani jedno nazwisko winnych tej sytuacji , czyli decydentów , a więc Radziwiłła ,Szydło i innych. Jak widzisz Madziu , nie da się uciec od polityki, bo polityka to sztuka rządzenia ludżmi !!

    1. Ale czy tylko tych ludzi? Przeciez ten socjalizm ze swinska twarza trwa od dziesiatek lat i nawet transformacja ustrojowa go tylko przypudrowala. Tu nie ma znaczenia czy u steru w Minzdrawie jest towarzysz Agent Bartek czy Ksiaze . Dopoki Leitlinien/Guidelines nie zostana zmeinione to bedzie to samo de novo, jak Kazik Staszewski spiewa – 3 Rzeczpospolita Polska Ludowa, to samo od nowa, to samo od nowa.

      W Polsce podobno sa szpitale, gdzie rezydentami robi sie 70% lekarskiej roboty. Taki szpital to osrodek pracy wielu ludzi, wiele biurw w urzedzie ma tez prace jak sie to kreci, a ze w permanentnym kryzysie – on byl od zawsze i nalezy do ekosystemu. W ukladzie termodynamicznym zamknietym, gdzie sa sloiki z miodkiem to wiele tlustych kocurow lapki oblizac moze niosac taki sloik. Kroliczka trzeba gonic, gonic, gonic a nie zlapac go.

      Z tego stalego balaganu duzo ludzi zyje z lobby profesorsko ordynatorskiego i – popatrzmy krytycznie – im gorzej tym lepiej bo gdyby bylo normalnie to pewnym ludziom sie zaczynaja przelewy miesieczne nie zgadzac. Dlatego tez normalnosc – odspawac moze paru tlustych prosiaczkow od cieplego i pelnego korytka…. Wiec beda status quo bronic do samego konca, korytka lub ich…

      Zauwazcie ze Xiaze zostal wybrany po to aby bylo jak bylo. Teraz zagrywka taktyczna jak juz sie to wszystko przedluzy – bo waadza kazda ma czas i czas gra na korzysc waadzy a niekorzysc wyrobnikow w kitlach – to jakby nie patrzec – gdyby to nawet mialo trwac jeszcze kilka tygodni czy miesiecy – to najpierw wykonamy ruchy pozorowane – zaprosimy w srodku nocy na konferencje/spotkanie bla bla bla z ktorego nic nie wyniknie bo – zagramy wojna na wyniszczenie przeciwnika. Waadza ma te strategie opanowana od lat – przeciaganie, dezinformacja, rozbijanie spraw na watki poboczne, wyciaganie czegos z kontekstu etc.

      A przyparta do muru odwoluje Ministra Xiaze i mowi – zaczynamy zabawe w kotka i myszke de novo. Nowy Minister zaapeluje o dialog ( dialog czyli w nowomowie – wracac do roboty wy elementy animalne, warcholy i rewizjonisci) – i bedzie chcial sie ze sprawa zapoznac. A potem poprosi o pochylenie sie nad problemem z waszej strony. Do pozycji kolankowo-lokciowej najlepiej.

      Tu sie nic nie zmieni dopoki strajk jest niedolegliwy. Kryzys bedzie eskalowal i dopoki to nie walnie – bedzie nasza piekna stara konserwea partyjna. Ponad politycznymi podzialami.

  4. Nie mozna edytowac postu wiec Wam napisze nowy, na zasadzie porownania…
    Schliessung Gesundheitszentrum Muri AG Ende 2017

    http://www.monvia.ch/standorte/muri-ag/
    ————————————————————————————-
    Geschätzte Patientinnen und Patienten

    Der Kanton Aargau hat einen Zulassungsstopp für Ärzte verfügt. Leider ist es uns nicht gelungen, eine Ausnahmeregelung für Hausärzte in ländlichen Regionen wie das Freiamt zu erwirken. Wir bedauern ausserordentlich, dass wir das Monvia Gesundheitszentrum Muri aus diesem Grund Ende Jahr schliessen müssen. Bis Dezember 2017 betreut Sie wie gewohnt unser Monvia-Team in Muri. Danach können Sie sich für Ihre ärztliche Behandlung vertrauensvoll an die nahen Monvia Gesundheitszentren Hochdorf und Oberentfelden wenden. Diese sind, wie alle anderen Monvia Gesundheitszentren, vom Entscheid nicht betroffen, da sie einfachere politische Rahmenbedingungen vorfinden.
    Danke für Ihr Verständnis.

    Freundliche Grüsse
    Patricia Kellerhals, CEO Monvia AG
    ——————————————————

    W Szwajcarii ustanowiono przepisy, w kantonie Argowia, ze takim wiejskim lekarzem moze byc tylko ten lekarz, ktory przepracowal w Szwajcarskich szpitalach co najmniej 36 miesiecy. Wszyscy usländerscy lekarze, ktorzy maja mniej, chocby nie wiem jakie mieli dokonania i osiagniecia – 31.12.2017 zostaja ich uprawnienia wygaszone.

    To centrum zatrudnialo 28 osob, zainwestowano 5 lat temu 2.8 miliona CHF. 5000 pacjentow ze wsi traci lekarza rodzinnego. Szwajcarscy lekarze nie chca pracowac na wsi, wola w klinikach a obcokrajowcow sie usuwa.

    Ciekawe czasy nadchodza. Juz sa oferty – ile tysiecy miesiecznie jest w stanie zaplacic lekarz za wolontariat w szpitalu. System nie znosi prozni – chcesz pracowac – to musisz nam zaplacic i pracowac, abys potem mogl pracowac.

    A wklejam to tylko po to abyscie widzieli, ze gdzie indziej tez nie jest rozowo.

  5. ¶Poznałam fantastycznych ludzi, lekarzy z pasją, którzy mogą godzinami opowiadać o swojej pracy, która przecież łatwa nie jest. To ludzie, którzy są gotowi na wiele, bardzo inteligentni, pracowici i zdeterminowani.
    Od mówienia do bycia fantastycznym fachowcem daleka droga… szczególnie w Polszcze.
    Gotowi na wiele…Hm… a gdzie ich nagrody nobla?

  6. Te wyciemnione światła, słaniający się na nogach rezydenci-idealiści, którzy omdlewając szepczą przysięgę Hiporatesa niczym swoje ostatnie słowa, a na końcu happy end, że właściwie to już osiągnęliśmy sukces. Autorka mogłaby pisać romanse 😉
    Popieram postulaty PR i PZM w pełnej rozciągłości, ale nie róbmy tu propagandy sukcesu niczym za czasów, kiedy to klasa robotnicza zawsze wyrabiała 110% normy…
    Super, że coś zaczęło się dziać. A właściwie cały czas coś się dzieje: a to listy, a to pikiety (ale tylko w dni wolne, żeby nikomu nie przeszkadzało), a to plakaty, a to w końcu ten protest. Ale po tych miesiącach bezowocnej walki trzeba w końcu dopuścić do siebie przykrą prawdę, że nie mamy poparcia skamieniałej „góry” i że aby coś ugrać dla pacjentów i dla siebie, trzeba przemawiać do polityków ich językiem i stosować ich sposoby.
    Polityk to nie jest osoba, która patrzy na czyjeś dobro. Polityk działa w imieniu partii, która ma się utrzymać przy władzy. I ma nad nami przewagę. Jedynym realnym atutem tych zaniedbywanych pracowników ochrony zdrowia jest to, że są w systemie niezbędni do wyrobienia pewnego „planu-minimum”. I póki ten plan jest wyrabiany NIKOGO nie obchodzimy.
    Dlatego wreszcie mądrym pomysłem NRL jest praca 48h/tydz. W jednym miejscu (lub ile przewiduje umowa danej grupy zawodowej). Oczywiście sami się nie kwapią, żeby coś wprowadzać w życie, bo działanie musi wyjść oddolnie. A tego się boimy. I dzięki temu strachowi od dekad wszystko sobie kulawo, ale jednostajnie funkcjonuje.

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!