Będąc Młodym Rezydentem: o miejscach szkoleniowych słów kilka

Po nierównej i skazanej na porażkę walce serca z rozumem, biciu się z myślami masz swojego faworyta – swoją dziedzinę medycyny, w której chcesz się specjalizować. Jednak wciąż żyjesz w niepewności ucząc się do Egzaminu. Zdajesz go – okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Niecierpliwie czekasz, dni dłużą się w nerwowym wyczekiwaniu. I nagle jest – pojawia się upragniona lista dostępnych miejsc szkoleniowych. Wzrokiem omiatasz wszystkie pozycje w poszukiwaniu tej jednej jedynej. Patrzysz i… ?

Będąc Młodym Rezydentem: LEKordowy wynik

Oto pierwszy z cyklu tekstów opisujących absurdy odbywania szkolenia specjalizacyjnego w Polsce. Inspirowane są one przeżyciami własnymi oraz historiami zasłyszanymi od innych lekarzy – absolwentów aspirujących do upragnionego miana specjalisty: w różnych regionach kraju, na różne specjalizacje, w różnych trybach. Przytaczane historie będą autentyczne. Imiona bohaterów, nazwy miast niekoniecznie. Rozpoczynamy w miejscu, w którym jako absolwenci różnych wydziałów spotykamy się po raz pierwszy – Lekarski Egzamin Końcowy.

Uczyć się na stażu kierunkowym czy iść zarabiać pieniądze? Oto jest pytanie.

Jak wybrać staż kierunkowy? O ile wpływ na miejsce odbywania specjalizacji mamy mocno ograniczony, to w większości przypadków istnieje dość duża swoboda przy wyborze miejsca realizacji staży kierunkowych i poziomu zaangażowania. Stażysta jest pracownikiem do wszystkiego. Od przyjęć pacjentów, po przepisywanie kart zleceń, a nawet do wyjazdów na konsultację jeżeli sanitariuszek zabraknie. Gdzie w tym nauka? Ciche przyzwolenie na wychodzenie wcześniej, nieprzychodzenie po dyżurze. Dlaczego? Bo każdy wie, że szpital nie zapłaci, że wszyscy pracują dodatkowo.