Hospicjum to też życie

Hospicjum. Pierwszy raz o wolontariacie pomyślałem będąc w liceum. Chciałem w jakiś sposób pomóc innym, jednak miałem wtedy w głowie za dużo obaw, za dużo “ale”. Bezpośrednio przed studiami zmarła moja babcia. Siedziało to we mnie. To nie był jedyny, decydujący powód. Wszystko zaczęło się na drugim roku od serii wykładów profesor Małgorzaty Krajnik, szefowej Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej. Mówiła o medycynie wobec końca życia. Sposób, w jaki przedstawiła podejście lekarza do umierających, zafascynował mnie. To był wzorzec idealny.

Prawdziwy lekarz

Zanim poszli na medycynę, zdążyli się do niej uprzedzić. Nie zraziła ich żadna medialna propaganda lecz przykre doświadczenia własne. Z czasem nabywali nowych, lepszych, które pomogły im zmienić zdanie. Spotkali lekarza, takiego prawdziwego. Lekarza, który pomaga, leczy i uczy. Umacnia pojęcie tego zawodu. Którego warto stawiać sobie za wzór do naśladowania.

Quality of life

Czy w nowoczesnej medycynie musi stale zachodzić konflikt pomiędzy interesem pacjenta, a interesem pracownika ochrony zdrowia? Czy da się zachęcić lekarzy i pacjentów do opracowywania wspólnych osądów na temat postępowania leczniczego? Pojęcie „jakość życia” stanowi przedmiot zainteresowań wielu dyscyplin naukowych. Wg definicji WHO jest to „pełen dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie tylko brak choroby lub niedomagania”… jak żyć, aby go osiągnąć?

O Bogowie… czyli kto się boi opioida

Bodźców do kolejnego wpisu dostałam ostatnio sporo. Treści starczyłoby na kilka tekstów. Czasu mało – powstanie jeden. Postaram się nie nabałaganić. Bodziec nr 1 : Książka “Chustka” Joanny Sałygi1 Farmakologię – zakuć, zdać, zapomnieć? Przyznaję, że o leczeniu wiem jeszcze niewiele. Zwłaszcza o jego złożoności, jeśli chodzi o farmakoterapię nowotworów i leczenie bólu. Historia Joanny vel Chustki, która opisywała na blogu swoje zmagania z chorobą – uwrażliwia mnie na te braki, ale i z nich rozgrzesza: – Jeśli chodzi o […]

Zdrowokontaktowi

Stanisław Górski wkrótce po ukończeniu stażu pojechał na pierwszą misję, jako “Lekarz bez granic”. Do wymaganego dwuletniego doświadczenia zawodowego policzono mu pracę podczas stażu, półroczne zatrudnienie w szpitalu w Sierra Leone oraz kilkumiesięczną pracę w izbie przyjęć w szpitalu w Proszowicach. Dodatkowo na plus było również członkostwo w studenckim kole medycyny tropikalnej. Ukończył kurs przygotowawczy zagwarantowany przez organizację i otrzymał propozycję wyjazdu do Sudanu…

Odwracam kota ogonem…

O co chodzi z tym odwracaniem kota… Po części ten komunikat to nieszkodliwa manipulacja. Przyciągam uwagę internauty „na kota”, pełno tego w sieci. Po drugie odwracam- nie zacznę tym razem od landrynkowego obrazka z hospicjum. Podzielę się z Wami chwilą o sporym osobistym ładunku emocjonalnym, ale musicie dobrnąć do końca tego tekstu. Chciałabym się zatrzymać na treści, która tłumaczy dlaczego mam kota na punkcie komunikacji klinicznej. 🙂

Somatoestetyka

Gorąco. Pracuje chyba każdy wiatrak w tym domu, a mamy chwilę po dziewiątej. Jesteśmy gdzieś pomiędzy śniadaniem, a poranną toaletą. Zespół powoli gromadzi się na wspólny posiłek. Asystuję dziś Patrycji, opiekunce medycznej, która właśnie wróciła od Marudzącej Ewki – pacjentki, która generalnie lubi sobie ponarzekać. Robi to jednak z kobiecym wdziękiem, przez co wzbudza sympatię. Patrycja ma zresztą sposób na to narzekanie – myśli kolorowo. Odnajduje w szafie kapelusz z dużym rondem i okulary przeciwsłoneczne. Chora subiektywnie odczuwa temperaturę. Przykryta […]

Hospicjum Cordis

Minął kolejny gorący maj i czerwiec (sesja i to, co przed nią!). Spore grono wyznawców Hipokratesa odzyskuje siły na wakacjach. Ja również się regeneruję, tym razem dość nietypowo. Piję poranną kawę na dachu Hospicjum Cordis. O opiece hospicyjnej kostasz szczegółowo pisał tutaj. Ja postaram się tej idei przyjrzeć „od kuchni”, i to dosłownie. Taka sytuacja: przez najbliższy tydzień mieszkam na ul. Teofila Ociepki w Katowicach, w hostelu dla zagranicznych wolontariuszy.

Zanim zacznę leczyć – pilot episode

Student medycyny- najinteligentniejsza znana mi forma białka, ale też osoba ludzka w rozwoju. Typ charakterologiczny bliżej nieokreślony – od neurotyka House’a po empatyczną Zosię. Wszystkich nas łączy jedno: chcemy być efektywni w przyszłej pracy zawodowej. Różne są drogi realizacji tego założenia. Na pierwszym miejscu stoi wiedza, rzetelna i uaktualniana. Istnieje jeszcze jeden niezawodny środek terapeutyczny, który odpowiednio dawkowany wyzwala w pacjencie energię, niezbędną do podejmowania zachowań prozdrowotnych. Tą tajemniczą substancją jest osobowość lekarza. Obserwujemy ostatnio spory BUM! na różnego rodzaju […]