Pukając do nieba bram…

Inspiracją do napisania tych kilku zdań była nader ciekawa dyskusja, w którą wdałem się z pewną studentką, z którą miałem zajęcia. Otóż, zapytała mnie, jak to jest po studiach, jak to jest z rezydenturą, z warunkami pracy… Była tak nakręcona idealistyczną wizją bycia lekarzem, że aż żal serce ścisnął, gdy zdecydowałem się powiedzieć jej, jak bardzo mylne ma pojęcie o tym, jak wszystko zmienia się diametralnie w dniu, w którym odbierze dyplom. Nie śpiesząc się, odpowiedziałem jej wprost jak jest.