Będąc Mamą Studentką 3

Mama studentka – czy to dobry pomysł? Czy to odpowiedni czas? Czy damy radę? Może lepiej poczekać? Niepewność jest oczywista. Taka decyzja nie jest łatwą do podjęcia nawet w sprzyjających warunkach, a co dopiero mówić o warunkach życia medyków – także tych w trakcie edukacji. Czemu w ogóle się na to decydować właśnie teraz…? Prezentujemy ostatni wpis z serii Będąc Mamą Studentką.


Nie ma dobrego czasu

Odkładanie na później jest zrozumiałe, jeśli masz prawdziwe powody.

Na pewno nie w tym zawodzie. Zawsze będą problemy z niewyspaniem, nawałem pracy i nauki, ogromnymi oczekiwaniami i wszechogarniającym chaosem. Ale śmiem twierdzić, że im dalej – tym gorzej. Więc może lepiej mieć już z głowy te najbardziej czasochłonne, pełne obowiązków pierwsze 2-3 lata?

Uczelnia rozumie więcej, niż pracodawca

Jeśli zajmiesz się tym odpowiednio wcześnie, możesz naprawdę dużo pozmieniać. Może jest możliwość zrobić praktyki wakacyjne w grudniu, a z wyrobieniem wszystkich zajęć klinicznych uwinąć się przed porodem? Oczywiście ma to szansę powodzenia tylko przy dobrej argumentacji w podaniach i… odpowiednim terminie rozwiązania. Pamiętajmy, że naprawdę opłaca się prosić o wszystko, co może nam ułatwić życie. Bez skrupułów. Bo będzie wyczerpująco.

Rok przerwy w nauce to dodatkowy rok utrwalania

„im mniejsza różnica wieku, im mniejsza przepaść kulturowa – tym łatwiej znaleźć wspólne tematy do rozmowy”

To akurat wymaga ogromnej ilości determinacji i samozaparcia – dziecko jest bardzo czaso- i uwagochłonne. Ale zawsze da się wygospodarować chwilę na powtórki. Jeśli zdecydujesz się wziąć urlop dziekański (lub nie będziesz mieć innego wyboru), postaraj się traktować ten rok jak życie na umowie-zlecenie. Masz porcję materiału do przerobienia – nie w konkretnych godzinach, ale w dłuższym okresie czasu. Liczenie na to, że bez determinacji będzie się nam chciało może skończyć się gorzkim zawodem… Ale włożona praca na pewno się opłaci i zwróci się, czyniąc z nas w przyszłości lepszego lekarza. Pamiętaj też, że ten zawód jest specyficzny: na pewno znasz osoby, które zaczynają dopiero studia lekarskie mając grubo ponad 20 lat. Spokojnie! Nie musisz jak najszybciej zaczynać pracy. I tak spędzisz w niej resztę życia.

Młodzi rodzice łatwiej przyjaźnią się ze swoimi dziećmi

Oczywiście, rodzice kochają swoje dzieci. Ale im mniejsza różnica wieku, im mniejsza przepaść kulturowa – tym łatwiej znaleźć wspólne tematy do rozmowy. W pewnym wieku rodzice mogą trafić do grona naszych najlepszych przyjaciół, co ma w sumie same zalety. I jest dużo łatwiejsze, jeśli są ciągle „młodzi duchem”.

I tak na nic nas teraz nie stać

Imprezy? Wakacje? Kiedy i za co?! Argument „po co Ci dziecko, musisz się wyszaleć” nie trafi do wszystkich. Także do tych, którzy w sumie już się wyszumieli. Perspektywa posiadania dorosłego bądź prawie dorosłego dziecka, gdy my będziemy mieć 40lat i w końcu JAKIŚ budżet – może wydawać się całkiem kusząca. Romantyczny wypad we dwoje na Kanary okazuje się być w zasięgu ręki, a jeszcze jest się młodym!

Im dłużej czekasz, tym trudniej będzie

Przynajmniej biologicznie. Oczywiście, są różne metody wspomagania płodności, ale to także generuje koszty i dodatkowy stres. Jeśli spotkałaś już odpowiedniego mężczyznę i wiesz, że to z nim chcesz mieć rodzinę, po co czekać? Odkładanie na później jest zrozumiałe, jeśli masz prawdziwe powody. Czy jednak „co ludzie powiedzą” lub „trzeba odczekać X lat, bo tak wypada” faktycznie jest prawdziwym powodem do zwlekania…?

Jasne, że są wady

Jesteśmy niedojrzali emocjonalnie, mamy masę pracy i nauki na głowie, perspektywy jeżą włos na głowie, przyszłe zarobki wołają o pomstę do nieba, ciśniemy się na marnym metrażu… Oczywiście, że niewiele osób zdecyduje się na dziecko na studiach. I nie zawsze dlatego, że nie chce, ale choćby ze strachu przed np. koniecznością porzucenia wymarzonej kariery lekarza – co jeśli?

To mini-kompendium nie miało jednak na celu zachęcania osób niechętnych temu pomysłowi, niegotowych z różnych powodów. To, co pragnęłam osiągnąć, to przygotować osoby, które coraz intensywniej się nad tym zastanawiają lub dać pogląd tym, którzy nawet nie śmieli o tym marzyć, myśląc, że nie dadzą rady. Może jednak się uda?

Pamiętajmy o działaniach Porozumienia Rezydentów i Porozumienia Zawodów Medycznych, zdeterminowanych do polepszenia sytuacji na tym naszym łez padole. Studenci są także mocno zaangażowani w działania obu organizacji robią to przecież z myślą i o swoich perspektywach. Biorąc to pod uwagę, nasza przyszłość wydaje się nie mieć szans pozostać tak przerażającą i gorzką. Warunki nie mają innego wyjścia, jak się polepszyć. Inwestujmy więc w siebie nie tylko zawodowo, ale i prywatnie, rodzinnie.

Na koniec ostatnie protipy

  • Na własnym dziecku można bez stresu testować metody badania pediatrycznego. Przy okazji oswoi się ze stetoskopem i macaniem i wzbudzi zachwyt opanowaniem w przychodni.
  • Niemowlę na zajęciach staje się grupową maskotką. Ty masz przez chwilę święty spokój, koledzy kwilą nad bobasem, a rozczulona prowadząca jest jeszcze sympatyczniejsza niż zwykle – może tym razem zajęcia się nie przedłużą?
  • Babcie chcą dobrze, ale czasem nieświadomie cofają Waszą wychowawczą pracę. Bądźcie wdzięczni i korzystajcie z ich pomocy, ale na Waszych zasadach! (to jedna z najtrudniejszych rzeczy…).
  • Noworodki przez pewien czas doprowadzają na skraj wyczerpania obu rodziców. W zmęczeniu można powiedzieć i zrobić wiele przykrych rzeczy. Dajcie sobie odpocząć, liczcie się z możliwością kryzysu, a jak go zauważycie – szukajcie pomocy. Po co sobie utrudniać?
  • Dzieci to najlepszy kabaret na świecie. Zobaczysz, kiedy weźmie przykład z psa i zacznie go gonić z drugim butem w paszczy. Nie przerywaj mu – będzie z tego świetny filmik do pokazania, gdy przyprowadzi swoją pierwszą dziewczynę…

To był ostatni wpis z serii Będąc Mamą Studentką. Jeśli jesteś tu pierwszy raz zachęcamy do przeczytania części pierwszej i drugiej

.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Zobacz też

O autorze

Anna Kołodziejek
wpis gościnny
Studentka kierunku lekarskiego, małżonka, matka dwójki małych dzieci. Kiedy się nie uczę i nie spędzam czasu z maluchami - odsypiam, czytam lub oglądam dobre seriale. Uważam, że powinniśmy kłaść większy nacisk na rozwój emocjonalny, nie tylko wiedzę i intelekt. Marzę o empatycznej technokracji.
"A vital ingredient of success is not knowing that what you're attempting can't be done"

Komentarze na temat “Będąc Mamą Studentką 3”:

  1. dziecko na studiach to z mojej perspektywy fatalny pomysł. dlaczego? z obserwacji. osoby bezdzietne piszą prace naukowe, rozwijają się w kołach, korzystają z fantastycznej mozliwosci wyjazdu na erasmusa… a koleżanki z dziecmi? znikają od razu po zajęciach, ciągle piszą na fejsbuku posty o treści „pomóżcie, do kogo iść na taki a taki przedmiot, by nie było problemu ze zdaniem” itp. po studiach wszyscy mają dzieci, wszyscy w zwiazku z tym „tracą” na tym tyle samo. ale patrząc na zmęczenie i niemozliwość korzystania ze studenckich możliwości przez moje znajome, myślę, że takie artykuły to trochę zaklinanie rzeczywistości, no i pytanie ile studenckich ciąż było planowanych. myślę, że niewiele. a argument o tym, że młodzi rodzice przyjaźnią się z dziecmi? skrajnie nienaukowy, czy w ogole w relacji rodzic – dziecko występuje takie zjawisko jak przyjaźń, a jesli tak, to czy zalezy od wieku rodzica? litości.

    1. „a koleżanki z dziecmi? znikają od razu po zajęciach, ciągle piszą na fejsbuku posty ”

      Ja tak mam nawet bez dzieci. 😀

  2. Każdy sam decyduje kiedy i czy w ogóle chce mieć dzieci. Bardzo szanuję kobiety, które mimo natłoku obowiązków na studiach godzą je z macierzyństwem. Ale tak jak wspomniała przedmówczyni, raczej nie ma wtedy możliwości pracy naukowej, ani wyjazdu na Erasmusa, ani realizowania innych pasji i marzeń. Jak ktoś miał wyższe ambicje, a tu nagle bum! ciąża (nie łudźmy się, że chciana). Dziecko staje się problemem i pionkiem w grze, nawet jak wszystko wydaje się być w porządku. I ono to kiedyś odczuje bardzo boleśnie. No chyba że czyjąś pasją jest macierzyństwo, to inna bajka 🙂

  3. Artykuł mało obiektywny, „Młodzi rodzice łatwiej przyjaźnią się ze swoimi dziećmi” no nie wiek nie ma tu większego znaczenia…

  4. Ja totalnie popieram. Jestem w drugiej ciąży na studiach. Obie planowane. Nic nie opuściłam jak dotąd. Rozwój naukowy na studiach – haha no może parę osób ode mnie z roku rzeczywiście robi coś konstruktywnego naukowo, ale większość jednak jeszcze nie jest w pełni zdecydowana,więc nie przesadzajmy z tymi pracami naukowymi. Naukowo można rozkręcić się raczej później w pracy. Na Erasmusie byłam, przed ciążą. Te studia są długie zdążycie ze wszystkim. I nie piszę na FB „proszę pomóżcie u kogo mozna najłatwiej zaliczyć”. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny w ciąży i z dziećmi. Skoro to ogarnęłyśmy to doktorat i dyżury też nam nie straszne 🙂

Dodaj komentarz

Ze względu na ochronę antyspamową komentarz każdego nowego użytkownika musi być zaakceptowany przez moderatora. W związku z tym może minąć trochę czasu nim Twój wpis pojawi się na stronie. Prosimy o cierpliwość :).

Nie musisz podawać swojego adresu email. Jeśli to zrobisz, nie będzie opublikowany - przyda się, gdybyśmy chcieli się z Tobą skontaktować. Zachęcamy również do zapisywania się do newslettera!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.